-Baton!!-krzyknęłam i pobiegłam w stronę rżenia, co z tego że ociekałam błotem a nowe bryczesy stały się czekoladowe?! Wałach rżał i próbował się uwolnić, z tego co zauważyłam jego wodze zaplątały się o drzewo, łzy szczęścia poleciały mi z oczu.
-ćśśś... spokojni...- nie dokończyłam ponieważ Baton w przerażeniu stanął dęba, zaczęłam się cofać. Debilka ze mnie! czemu nie obejrzałam podłoża?! Potknęłam się o wystający korzeń a wałach to wykorzystał. Powinnam była wiedzieć że Baton to koń który kiedy się spłoszy może cię kopnąć!! Upadłam a gdy próbowałam się podnieść ten cholerny wałach kopnął mnie prosto w skroń. Wrzasnęłam z bólu, krzyczałam dość długo aż wreszcie straciłam przytomność... Baton się uspokoił po chwili i odsunął do mnie zadem. Jeszcze nim straciłam przytomność zdążyłam zarejestrować że krwawię i Rush'a zeskakującego z Silent Scream'a i podbiegającego w moją stronę. Tyle informacji wreszcie mnie przytłoczyło i musiałam oprzeć głowę. Wtedy pierwszy raz w życiu straciłam przytomność... Czułam jeszcze jakieś ruchy i słyszałam głosy... Rusha?
>Rush, może do psychiatry mnie weźmiesz? XD <
wtorek, 3 stycznia 2017
od Rusha cd. Viktorii
Westchnąłem pod nosem... Ta kobieta jest ogarnięta tylko wtedy gdy umiera ze zmęczenia. Wywróciłem oczami i ruszyłem w jej stronę, wyciągając rękę, aby pomóc jej wstać. Dziewczyna posłała mi niepewne spojrzenie...
- Będziesz zachowywać się jak księżniczka, czy skorzystasz z mojej pomocy?- zapytałem z mimowolnym uśmiechem
Po chwili Tori podała mi dłoń, a ja wybuchłem śmiechem.
Wyglądała komicznie, od pasa w dół ociekała błotem. Jej bryczesy, które kiedyś były kremowe obecnie wyglądały jak z czekolady.
Dziewczyna zrobiła obrażoną minę ale zaraz potem sama zaczęła chichotać i już wiedziałem co ma na myśli. Nie musiałem czekać nawet sekundy aby zostać popchnięty w stronę kałuży. Ale jak na prawdziwego mężczyznę przystało nie dałem się przewrócić, wyprostowałem się dumnie i posłałem jej spojrzenie w stylu: "i co mi zrobisz?", na co wywróciła oczami. I wtedy stało się coś czego zupełnie się nie spodziewałem. Ktoś stojący tuż za mną pchnął mnie z tak wielką siłą, że wylądowałem plackiem w błocie...
- Boże, Sil wyjdź za mnie!- dziewczyna omal nie popłakała się ze śmiechu a ja zobaczyłem siwego luzytana, który bawił się w najlepsze
- I ty Scream, przeciwko mnie?!- Mruknąłem z udawaną urazą i rzuciłem w niego grudką ziemi...
W tym momencie usłyszeliśmy paniczne rżenie Batona...
> Tori?<
- Będziesz zachowywać się jak księżniczka, czy skorzystasz z mojej pomocy?- zapytałem z mimowolnym uśmiechem
Po chwili Tori podała mi dłoń, a ja wybuchłem śmiechem.
Wyglądała komicznie, od pasa w dół ociekała błotem. Jej bryczesy, które kiedyś były kremowe obecnie wyglądały jak z czekolady.
Dziewczyna zrobiła obrażoną minę ale zaraz potem sama zaczęła chichotać i już wiedziałem co ma na myśli. Nie musiałem czekać nawet sekundy aby zostać popchnięty w stronę kałuży. Ale jak na prawdziwego mężczyznę przystało nie dałem się przewrócić, wyprostowałem się dumnie i posłałem jej spojrzenie w stylu: "i co mi zrobisz?", na co wywróciła oczami. I wtedy stało się coś czego zupełnie się nie spodziewałem. Ktoś stojący tuż za mną pchnął mnie z tak wielką siłą, że wylądowałem plackiem w błocie...
- Boże, Sil wyjdź za mnie!- dziewczyna omal nie popłakała się ze śmiechu a ja zobaczyłem siwego luzytana, który bawił się w najlepsze
- I ty Scream, przeciwko mnie?!- Mruknąłem z udawaną urazą i rzuciłem w niego grudką ziemi...
W tym momencie usłyszeliśmy paniczne rżenie Batona...
> Tori?<
czwartek, 29 grudnia 2016
od Viktorii cd. Rusha
To prawda, musiałam wypocząć. Te wszelkie konflikty porwania i zaginięcia mnie cholernie zmęczyły. Ale wpierw zrobiłam okład North. Klacz wzdrygnęła się gdy dotknęłam jej nogi ale po chwili się rozluźniła. Kiedy to wszystko zrobiłam, weszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Wyjęłam telefon włączając muzykę i otwierając książkę równocześnie. Jednak byłam tak zmęczona że po prostu zasnęłam.
***
obudziłam się o 16.43, nie było jeszcze ciemno więc wytaszczyłam się do stajni i osiodłałam Batona. Okazało się że Rush już tam na mnie czeka.
-No Tori! Wreszcie wstałaś
-A nie widać? Może to ty jeszcze śpisz- mruknęłam - Baton! Cholera ogarnij się! - dodałam do konia, Rush zaśmiał się a ja kazałam mu pokazać co wyrabia Sil gdy jest na tym stromym zjeździe. Ogier nie chciał zjechać i skoczyć nad rowem.
-Jedźcie za mną - mruknęłam i popędziłam Batona do galopu. Brykał i nie chciał tego zrobić ale wreszcie to zrobił. Pojechał prawie cwałem w dół stromego zbocza, Sil niepewnie też. Baton o dziwo nie skoczył jak opętany, Silent odmówił kilka razy, ale przeskoczył. Bułany, krępy konik przeszedł do cwału i ujrzał żywopłot. Wiedziałam że będzie chciał skakać ale próbowałam go opanować.
-Baton! Nie skaczemy!-warknęłam do konia ale on już pędził, nim zdążyłam się przygotować już skoczył jak opętany w górę. Podczas "lotu" strzelił barana. Jak? Zapytacie zapewne. To jest Baton. Jego nie ogarniesz. Wyleciałam z siodła i spadłam do błota. Rush zaśmiewał się a ja krzyknęłam do niego wściekle.
-Tylko się nie uduś! Albo lepiej tak zrób, jednego przeciwnika mniej ! - to ostatnie dodałam ze śmiechem ale morderczy wzrok Rusha tego nie ukazywał.
>Rush?<
***
obudziłam się o 16.43, nie było jeszcze ciemno więc wytaszczyłam się do stajni i osiodłałam Batona. Okazało się że Rush już tam na mnie czeka.
-No Tori! Wreszcie wstałaś
-A nie widać? Może to ty jeszcze śpisz- mruknęłam - Baton! Cholera ogarnij się! - dodałam do konia, Rush zaśmiał się a ja kazałam mu pokazać co wyrabia Sil gdy jest na tym stromym zjeździe. Ogier nie chciał zjechać i skoczyć nad rowem.
-Jedźcie za mną - mruknęłam i popędziłam Batona do galopu. Brykał i nie chciał tego zrobić ale wreszcie to zrobił. Pojechał prawie cwałem w dół stromego zbocza, Sil niepewnie też. Baton o dziwo nie skoczył jak opętany, Silent odmówił kilka razy, ale przeskoczył. Bułany, krępy konik przeszedł do cwału i ujrzał żywopłot. Wiedziałam że będzie chciał skakać ale próbowałam go opanować.
-Baton! Nie skaczemy!-warknęłam do konia ale on już pędził, nim zdążyłam się przygotować już skoczył jak opętany w górę. Podczas "lotu" strzelił barana. Jak? Zapytacie zapewne. To jest Baton. Jego nie ogarniesz. Wyleciałam z siodła i spadłam do błota. Rush zaśmiewał się a ja krzyknęłam do niego wściekle.
-Tylko się nie uduś! Albo lepiej tak zrób, jednego przeciwnika mniej ! - to ostatnie dodałam ze śmiechem ale morderczy wzrok Rusha tego nie ukazywał.
>Rush?<
od Rush'a cd Viktorii (ty chcesz mnie zabić, prawda?)
Drgnąłem zdziwiony, gdy Tori przylgnęła do mojego ciała. Zamrugałem kilkukrotnie aby upewnić się, czy to nie był jakiś powalony sen...
Nie był, bo dziewczyna nadal ściskała za boki mojej koszulki i wtulała się w moje ramię:
- Dziękuję- szepnęła, a ja objąłem ją mocniej
Na szczęście North była cała, Tenebris się odnalazła, a Tori wymierzyła tamtej szmacie sprawiedliwość. Po co pokojowo, skoro jednym ruchem można złamać komuś nos? Chyba powinienem zapisać to gdzieś na przyszłość
- Już w porządku?- wolałem się upewnić, poczułem jak Tori kiwa głową, uśmiechnąłem się
- Nie żeby coś, bo jest mi bardzo ale to bardzo przyjemnie, ale powinniśmy stąd pryskać zanim ktoś nas zauważy- powiedziałem zupełnie szczerze- Poza tym North należy się kąpiel... z bąbelkami- dodałem żartobliwie żeby trochę ją rozweselić
***
Droga powrotna mijała nam całkiem przyjemnie. Tori prowadziła swoją klacz na uwiązie tuż za Sil'em, a ja stwierdzam, że o wiele lepiej szła mi współpraca z Iratze. Zadębował tylko raz i nawet z gryzieniem się ograniczył... kochany...
- Jak noga North?- spytałem widząc, że klacz lekko utyka
- To na szczęście tylko lekkie stłuczenie, musiała zaczepić o drągi. Zrobię jej zimny okład i nałożę maść, będzie dobrze- powiedziała smutno
- Wiesz co...- zacząłem
- Hmm...?
- Chyba wolę cię su**watą niż taką przygnębioną... nie mogę patrzeć gdy tak się smucisz- parsknąłem, a ona mi zawtórowała
Gdy wjechaliśmy na dziedziniec od razu przywitała mnie Sky, zeskoczyłem z Iratze i pomogłem zsiąść Tori. Oczywiście wiem, że mogła zrobić to sama, ale widziałem że jest okropnie zmęczona i nie powinna ryzykować nawet głupim zeskokiem. Po zaprowadzeniu i oporządzeniu koni, odprowadziłem ją pod drzwi pokoju:
- Mam prośbę...- wymamrotałem, poprawiając kruczoczarne włosy
Dziewczyna spojrzała na mnie pytająco
- Gdybyś kiedyś znalazła trochę czasu... byłbym ci naprawdę bardzo wdzięczny gdybyś mogła pomóc mi z tym głupim treningiem cross'owym... chodzi mi o konkretny odcinek trasy. Sil ma problem z tamtym stromym zjazdem- nie ukrywam, że głupio mi było o to prosić w tym momencie
- Myślę, że mogę poświęcić ci trochę czasu- powiedziała z lekkim uśmiechem
- Oczywiście jeśli już wypoczniesz i takie tam... mi się nie spieszy- zacząłem mamrotać
- Już spokojnie nie musisz mi się tłumaczyć- zaśmiała się
Posłałem jej uśmiech, od dawna nie śmiała się tak szczerze, humor powracał...
> Tori?<
>Pytasz się jeszcze? jasne że pomogę ale nie będzie łatwo :3<
Nie był, bo dziewczyna nadal ściskała za boki mojej koszulki i wtulała się w moje ramię:
- Dziękuję- szepnęła, a ja objąłem ją mocniej
Na szczęście North była cała, Tenebris się odnalazła, a Tori wymierzyła tamtej szmacie sprawiedliwość. Po co pokojowo, skoro jednym ruchem można złamać komuś nos? Chyba powinienem zapisać to gdzieś na przyszłość
- Już w porządku?- wolałem się upewnić, poczułem jak Tori kiwa głową, uśmiechnąłem się
- Nie żeby coś, bo jest mi bardzo ale to bardzo przyjemnie, ale powinniśmy stąd pryskać zanim ktoś nas zauważy- powiedziałem zupełnie szczerze- Poza tym North należy się kąpiel... z bąbelkami- dodałem żartobliwie żeby trochę ją rozweselić
***
Droga powrotna mijała nam całkiem przyjemnie. Tori prowadziła swoją klacz na uwiązie tuż za Sil'em, a ja stwierdzam, że o wiele lepiej szła mi współpraca z Iratze. Zadębował tylko raz i nawet z gryzieniem się ograniczył... kochany...
- Jak noga North?- spytałem widząc, że klacz lekko utyka
- To na szczęście tylko lekkie stłuczenie, musiała zaczepić o drągi. Zrobię jej zimny okład i nałożę maść, będzie dobrze- powiedziała smutno
- Wiesz co...- zacząłem
- Hmm...?
- Chyba wolę cię su**watą niż taką przygnębioną... nie mogę patrzeć gdy tak się smucisz- parsknąłem, a ona mi zawtórowała
Gdy wjechaliśmy na dziedziniec od razu przywitała mnie Sky, zeskoczyłem z Iratze i pomogłem zsiąść Tori. Oczywiście wiem, że mogła zrobić to sama, ale widziałem że jest okropnie zmęczona i nie powinna ryzykować nawet głupim zeskokiem. Po zaprowadzeniu i oporządzeniu koni, odprowadziłem ją pod drzwi pokoju:
- Mam prośbę...- wymamrotałem, poprawiając kruczoczarne włosy
Dziewczyna spojrzała na mnie pytająco
- Gdybyś kiedyś znalazła trochę czasu... byłbym ci naprawdę bardzo wdzięczny gdybyś mogła pomóc mi z tym głupim treningiem cross'owym... chodzi mi o konkretny odcinek trasy. Sil ma problem z tamtym stromym zjazdem- nie ukrywam, że głupio mi było o to prosić w tym momencie
- Myślę, że mogę poświęcić ci trochę czasu- powiedziała z lekkim uśmiechem
- Oczywiście jeśli już wypoczniesz i takie tam... mi się nie spieszy- zacząłem mamrotać
- Już spokojnie nie musisz mi się tłumaczyć- zaśmiała się
Posłałem jej uśmiech, od dawna nie śmiała się tak szczerze, humor powracał...
> Tori?<
>Pytasz się jeszcze? jasne że pomogę ale nie będzie łatwo :3<
środa, 28 grudnia 2016
od Viktorii cd. Rush'a
Silent był wygodnym koniem ale to nie miało teraz znaczenia. Musiałam się opanować i popędziłam ogiera do galopu. Otarłam łzy rękawem i chwyciłam z powrotem wodzę. Docisnęłam łydkę i Sil przeszedł płynnie do cwału. Dojeżdżaliśmy już do stadniny. Spojrzałam na ujeżdżalnię. Kogo tam ujrzałam? Oczywiście ALEU Z NORTH! Ta mała świnia ważyła się dosiąść MOJEJ klaczy i jeździć na MOJEJ North. Nie jestem jakaś samolubna czy coś ale po tym co zrobiła mojej Gwiazdce, Tenebris i Sky zasługiwała co najmniej na złamanie jej ręki i walnięcie w ten krzywy ryj. Zsiadłam z Silent'a, Rush zrobił to samo. Usłyszałam za plecami jego głos.
-Aleu. Tego już za dużo. Zamordowałaś jej konia, omal nie zabiłaś nam psów i teraz chcesz zrobić jej krzywdę?! -podchodził do tego pokojowo ale ja nie mogłam.
-Do jasnej cholery! kto pozwolił Ci wziąć MOJEGO konia i jeździć na MOJEJ North?! TERAZ! Zsiadasz! Ciesz się że jeszcze Cię nie zabiła! -spojrzałam na North, w jej oczach było przerażenie. Była cała mokra od potu, na jej sierści pojawiły się plamy. - COŚ TY JEJ ZROBIŁA!?- wrzasnęłam a ona uśmiechnęła się perfidnie.
-Trenowałam, to czego ty nie potrafisz. North powinna być MOJA nie TWOJA
-PRZESADZASZ! TY KUT*O zsiadasz! Teraz!
-Ależ proszę skoro umiesz opiekować się tą szkapą.
Popatrzyłam na nią morderczym wzrokiem. Nie mogłam się powstrzymać. Uderzyłam dziewczynę z pięści w nos. Nie złamałam go ale krew się lała. Tym razem złamałam jej zapał i zapewne garstek. Ale tego drugiego nie byłam pewna. Rush przyglądał się temu z zaciśniętymi pięściami. Wybuchnęłam płaczem tuląc się do North, klacz była spocona i brudna od pyłu.
Po chwili uspokoiłam się i przytuliłam się także do chłopaka...
-Dziękuję -szepnęłam.
>Rush?<
-Aleu. Tego już za dużo. Zamordowałaś jej konia, omal nie zabiłaś nam psów i teraz chcesz zrobić jej krzywdę?! -podchodził do tego pokojowo ale ja nie mogłam.
-Do jasnej cholery! kto pozwolił Ci wziąć MOJEGO konia i jeździć na MOJEJ North?! TERAZ! Zsiadasz! Ciesz się że jeszcze Cię nie zabiła! -spojrzałam na North, w jej oczach było przerażenie. Była cała mokra od potu, na jej sierści pojawiły się plamy. - COŚ TY JEJ ZROBIŁA!?- wrzasnęłam a ona uśmiechnęła się perfidnie.
-Trenowałam, to czego ty nie potrafisz. North powinna być MOJA nie TWOJA
-PRZESADZASZ! TY KUT*O zsiadasz! Teraz!
-Ależ proszę skoro umiesz opiekować się tą szkapą.
Popatrzyłam na nią morderczym wzrokiem. Nie mogłam się powstrzymać. Uderzyłam dziewczynę z pięści w nos. Nie złamałam go ale krew się lała. Tym razem złamałam jej zapał i zapewne garstek. Ale tego drugiego nie byłam pewna. Rush przyglądał się temu z zaciśniętymi pięściami. Wybuchnęłam płaczem tuląc się do North, klacz była spocona i brudna od pyłu.
Po chwili uspokoiłam się i przytuliłam się także do chłopaka...
-Dziękuję -szepnęłam.
>Rush?<
od Rusha cd. Viktorii
Właśnie miałem iść po Sil'a, aby trochę potrenować, powinien się przyzwyczajać, jeśli nadal chcieliśmy wystąpić w zawodach cross'owych. I wtedy znów usłyszałem płacz...
- Tori? Boże, gdzie jest North?- spytałem przerażony, a ona podała mi skrawek papieru... zakląłem pod nosem i kopnąłem w drewnianą ścianę boksu
- Ona... zrobi jej krzywdę, mojej Northie...- załkała
Jak można być tak pieprzonym egoistą, żeby zamordować konia koleżance, a potem chcieć to samo zrobić z drugim?! Oddychaj Rush, jak popadniesz w histerię to nic nam nie pomoże... przecież Tori już zupełnie się rozsypała.
- Nie siedź tak bezczynnie bo nic nie zdziałasz- warknąłem w napływie emocji, dziewczyna spojrzała na mnie jakby wystraszona
- Bierz konia i jedziemy tam, natychmiast!- nie dawałem za wygraną i pobiegłem po sprzęt...
- Ale... jak... jej nie ma... a Baton... jeszcze się na nim zabiję- wymamrotała, na co zakląłem pod nosem i podałem jej osprzęt siwka
Spojrzała na mnie zdezorientowana
- Podobna budowa, taki sam chód, jest posłuszny... chyba dasz sobie z nim radę- wywróciłem oczami, a ona lekko skinęła głową
- A ty?- spytała wyprowadzając Sil'a
Właśnie szykowałem się na śmierć... bolesną... w męczarniach
- Wezmę Iratze... -powiedziałem niechętnie i ruszyłem do boksu hanowera mojej siostry
Ten gniady bydlak miał temperament jak Amor... ale był o wiele bardziej dynamiczny. Cass radziła z nim sobie doskonale, ja kiedyś też go dosiadałem, będzie ciekawie
Po niecałej godzinie byliśmy gotowi do drogi. Tori radziła sobie świetnie z prowadzeniem Sil'a, a ja... no cóż... przynajmniej nie zaliczyłem gleby. Iratze był cholernie narowisty...
- Musimy się spieszyć...- mruknąłem i pogoniłem ogiera do galopu
> Tori?<
- Tori? Boże, gdzie jest North?- spytałem przerażony, a ona podała mi skrawek papieru... zakląłem pod nosem i kopnąłem w drewnianą ścianę boksu
- Ona... zrobi jej krzywdę, mojej Northie...- załkała
Jak można być tak pieprzonym egoistą, żeby zamordować konia koleżance, a potem chcieć to samo zrobić z drugim?! Oddychaj Rush, jak popadniesz w histerię to nic nam nie pomoże... przecież Tori już zupełnie się rozsypała.
- Nie siedź tak bezczynnie bo nic nie zdziałasz- warknąłem w napływie emocji, dziewczyna spojrzała na mnie jakby wystraszona
- Bierz konia i jedziemy tam, natychmiast!- nie dawałem za wygraną i pobiegłem po sprzęt...
- Ale... jak... jej nie ma... a Baton... jeszcze się na nim zabiję- wymamrotała, na co zakląłem pod nosem i podałem jej osprzęt siwka
Spojrzała na mnie zdezorientowana
- Podobna budowa, taki sam chód, jest posłuszny... chyba dasz sobie z nim radę- wywróciłem oczami, a ona lekko skinęła głową
- A ty?- spytała wyprowadzając Sil'a
Właśnie szykowałem się na śmierć... bolesną... w męczarniach
- Wezmę Iratze... -powiedziałem niechętnie i ruszyłem do boksu hanowera mojej siostry
Ten gniady bydlak miał temperament jak Amor... ale był o wiele bardziej dynamiczny. Cass radziła z nim sobie doskonale, ja kiedyś też go dosiadałem, będzie ciekawie
Po niecałej godzinie byliśmy gotowi do drogi. Tori radziła sobie świetnie z prowadzeniem Sil'a, a ja... no cóż... przynajmniej nie zaliczyłem gleby. Iratze był cholernie narowisty...
- Musimy się spieszyć...- mruknąłem i pogoniłem ogiera do galopu
> Tori?<
od Viktorii cd. Rusha
Zaczęłam krzyczeć z przerażenia gdy się zorientowałam co tu się odwaliło. Ktoś porwał mi North.
-Nie... tylko nie to... - upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Płakałam na tyle długo by poczuć czyjąś dłoń na ramieniu. To była pani Peek.
-Viktoria, wszystko będzie dobrze, musisz teraz trenować. Weź jednego ze szkółkowych koni i potrenuj -powiedziała ciepło dyrektorka, kiwnęłam głową czując jak łzy płyną mi po policzkach. Nie powinnam płakać. Za dużo tego w ostatnim czasie. Podeszłam do najbliższego konia szkółkowego. Padło na Batona, jednego z bardziej narowistych koni. Osiodłałam go, cudem unikając zarobienia kopytem w twarz od niego. Pojechałam na halę, gdzie ćwiczył Rush. Łaciaty i krępy koń postawił uszy i stanął dęba. Popędziłam go do stępa. Ruszył kłusem.
-Cholera! Stęp Baton!-powiedziałam ostro do konia. Anglezowałam na złą nogę, galopowałam tak samo. Przy skokach odmawiał a na drągach to był cud gdy się utrzymywałam na grzbiecie. Wreszcie przyszła pora na koniec jazdy, musiałam go rozstępować ale to było zbyt trudne. Po prostu z niego zsiadłam i poszłam rozsiodłać. Kiedy podeszłam do boksu North zauważyłam coś co podpowiedziało mi gdzie szukać. Znowu kartka, pismo Aleu. Jeszcze na boksie został kawałek jej apaszki.
"Jednak miałaś rację. Zemsta z wisienką na torcie jest najlepsza."
Tym razem nie wiedziałam czy płaczę z wściekłości czy smutku. Ale oparłam się o boks i siedząc wybuchnęłam histerycznym płaczem. W takim stanie znalazł mnie Rush..
Tene czuła się lepiej i chodziła sobie grzecznie po podwórzu razem z Panią Peek.
>Rush? Znajdziemy Northie?<
-Nie... tylko nie to... - upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Płakałam na tyle długo by poczuć czyjąś dłoń na ramieniu. To była pani Peek.
-Viktoria, wszystko będzie dobrze, musisz teraz trenować. Weź jednego ze szkółkowych koni i potrenuj -powiedziała ciepło dyrektorka, kiwnęłam głową czując jak łzy płyną mi po policzkach. Nie powinnam płakać. Za dużo tego w ostatnim czasie. Podeszłam do najbliższego konia szkółkowego. Padło na Batona, jednego z bardziej narowistych koni. Osiodłałam go, cudem unikając zarobienia kopytem w twarz od niego. Pojechałam na halę, gdzie ćwiczył Rush. Łaciaty i krępy koń postawił uszy i stanął dęba. Popędziłam go do stępa. Ruszył kłusem.
-Cholera! Stęp Baton!-powiedziałam ostro do konia. Anglezowałam na złą nogę, galopowałam tak samo. Przy skokach odmawiał a na drągach to był cud gdy się utrzymywałam na grzbiecie. Wreszcie przyszła pora na koniec jazdy, musiałam go rozstępować ale to było zbyt trudne. Po prostu z niego zsiadłam i poszłam rozsiodłać. Kiedy podeszłam do boksu North zauważyłam coś co podpowiedziało mi gdzie szukać. Znowu kartka, pismo Aleu. Jeszcze na boksie został kawałek jej apaszki.
"Jednak miałaś rację. Zemsta z wisienką na torcie jest najlepsza."
Tym razem nie wiedziałam czy płaczę z wściekłości czy smutku. Ale oparłam się o boks i siedząc wybuchnęłam histerycznym płaczem. W takim stanie znalazł mnie Rush..
Tene czuła się lepiej i chodziła sobie grzecznie po podwórzu razem z Panią Peek.
>Rush? Znajdziemy Northie?<
Subskrybuj:
Posty (Atom)