-Świetnie. Nowy! Więc masz na imię Mike?- powiedziałam dość chłodno i weszłam do boksu mojej klaczy która już czekała- Jestem Viktoria. -założyłam NorthWish ogłowie i wyprowadziłam ją z boksu.
-Tak... Jedziemy?-kiwnęłam krótko głową i podciągnęłam się na grzywie klaczy. Nie chciałam zakładać toczka ani kasku więc po prostu sobie odpuściłam.
-Ruszysz się?- warknęłam kiedy chłopak dosiadał swoją klacz. Nie czekając na niego ruszyłam stępem w stronę jeziora. Tene zapewne tam już była. Kiedy wreszcie podjechał do mnie mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Na moje oko miał pewnie coś koło 18 lat? Wjechaliśmy do lasu więc popędziłam North do kłusa. Jechała spokojnie więc mogłam puścić wodze i sterować nią łydkami. Ten... Mike popatrzył na mnie nieufnie. Na końcu języka miałam coś do powiedzenia ale wolałam tego nie mówić. Byliśmy w połowie drogi kiedy uznałam że zagalopuję ale wpierw musiałam, wprost musiałam mu coś powiedzieć.
-Zagalopujesz czy spadniesz? Pewnie to drugie -zaśmiałam się i czekałam na odpowiedź.
>Mike? :3 <
sobota, 21 stycznia 2017
od Mike'a cd. Viki
Taksówka miała kolejne zakręty. Już niebawem zacznę nowy rozdział w życiu. Naprawdę długo rozmyślałem nad wyjazdem do tego miejsca. Akademia muzyczna, informatyczna, wszytko to stało przed mną otworem. Jednak ja wolałem wybrać konie. Moją decyzję podzielała tylko siostra. Ojciec uważał, że to nie opłacalne. Mama, że zbyt drogie. A mój brat, on po prostu nigdy nie przepadał za końmi. Na szczęście ta decyzja zależała tylko od mnie. Moim oczom zaczęła pokazywać się malownicze padoki pełne koni. Widok był naprawdę niezwykły. Samochód zatrzymał się przy bramie ośrodka.
- Dziękuje za podwózkę. - powiedziałem płacąc za przejazd.
- Jeśli płacisz, to dla mnie przyjemność. - odpowiedział.
Wyszedłem z auta i podszedłem do bagażnika. Wyciągnąłem torby i transporter w którym grzecznie drzemała moja kotka. Nie przepadła za podróżami, dlatego przed wyjazdem dostała tabletki uspokajające. Za trzy godziny powinna wstać i znowu szaleć.
- Jeszcze raz dziękuje! - rzuciłem i wszedłem na tereny mojego nowego domu.
Rozejrzałem się wokół. Było tu naprawdę ładnie. Zaszedłem do budynku głównego dokończyć formalność.
- Dobrze Mike, to klucz do twojego pokoju. - powiedziała właścicielka kiedy skończyła się papierkowa robota. Potem dała mi instrukcje dojścia i byłem wolny.
Po zrealizowaniu danych mi wskazówek znalazłem się w swoim pokoju. Zacząłem się rozpakowywać. Moją pracę przerwał dźwięk jakiegoś dużego samochodu wjeżdżającego na główny plac. Wyjrzałem przez okno. Było to koni wóz. Tak, Azeri przyjechała! Wybiegłem na dwór. Kierowca rozmawiał z właścicielką.
- Oh, Mike. Dobrze że jesteś. Twoja klacz przyjechała. Mógłbyś ją odprowadzić do boksu? Tam jest stajnia - wskazała na jeden z budynków - jej boks jest podpisany.
- Jasne, już idę.
Wziąłem uwiąz i wyprowadziłem klacz z przyczepy. Ta zarżała radośnie na mój widok. Szliśmy w stronę stajni. W środku nie było żywej duszy. Wpuściłem klacz do jej boksu. Kręciła się wokół wszytko wąchając.
- I jak podoba ci się nowy dom? - spytałem. Azeri zarżała w odpowiedzi.
- Dam ci trochę odpocząć i pojedziemy w teren. - poklepałem ją i wróciłem do pokoju.
Cóż, trzeba się rozpakować. Rozłożyłem resztę rzeczy po szafkach. Cia, trochę to trwało. Chwyciłem bryczesy i poszedłem się przebrać. Zamieniłem okulary na soczewki, wziąłem kask, rękawiczki, ubrałem oficerki i pobiegłem do stajni. Wszedłem do siodlarni i wziąłem mój sprzęt dowieziony tu wcześniej. Szczotki, ogłowie, siodło i zestaw składający się z czapraka, nauszników i owijek. Dziś wziąłem tylko czaprak. Azeri nie przepada za nausznikami, a ja mimo moich treningów nadal męczę się z owijkami. Podszedłem do boksu i wziąłem się za czyszczenie konia. Uf, skończone. Jak można się tak ubrudzić w przyczepie. Azeri dała się grzecznie osiodłać. Ubrałem kask i rękawiczki. No, jestem gotowy na przejażdżkę.
- Pokazać ci okolicę nowy? - usłyszałem czyiś głos w oddali stajni. Rozszedł się echem, nie mogłem poznać płci osoby mówiącej.
- Jakbyś mógł, mogła. Poza tym nie jest nowy, jestem Mike. A ty? - powiedziałem patrząc w głąb stajni próbując zauważyć czyjąś sylwetkę.
< Tajemniczy głosie?>
>>To mam być ja? ~Vika<<
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Zmiany... Zmiany i jeszcze raz Zmiany!
Uwaga! Na blogu nastąpią pewne zmiany m.in. zmieniony zostanie formularz, zmieni się wygląd graficzny strony oraz dodamy konie szkółkowe! Ogółem mówiąc Dressage Academy przechodzi remont ♥
ALE SPOKOJNIE! Nie znaczy to że jesteście zwolnieni z opowiadań ♥
ALE SPOKOJNIE! Nie znaczy to że jesteście zwolnieni z opowiadań ♥
od Viktorii cd. Rusha
-Super!- mruknęłam i wyprowadziłam moją klacz z boksu aby dokładnie ją wyczyścić. Przydałoby jej się bo długo tego nie robiłam. Wreszcie North wyglądała normalnie. Zawiązałam uwiąz i poszłam do sprzęt Wish. Przytaszczyłam swoje pierdoły i ją osiodłałam. Spojrzałam na jej ucho gdy zakładałam jej ogłowie. Miała krótką rankę. Pewnie Silent.
-Poczekaj kotku, zaraz coś z tym zrobię- powiedziałam miękko, usłyszałam cichy śmiech.
-Nie myliłem się, jednak nadal mnie kochasz.. Kotku - Nie. Kuźwa. Nie. Thomas musiał się bezczelnie przytaszczyć do stajni.
-Zamknij mordę. To nie do Ciebie.- powiedziałam szorstko na co chłopak się zaśmiał. Tego śmiechu nie wytrzymałam. Ominęłam North i z całej siły uderzyłam go otwartą dłonią w twarz. Nie była to wystarczająca zemsta ale wiedziałam co zrobić.
-Jak się ruszysz to wezmę nóż z kuchni i Cię nim dźgnę!- zagroziłam, nie zrobiłabym tego ale co tam. Chłopak spojrzał na mnie a ja wybiegłam w stronę pastwisk gdzie spodziewałam się spotkać Rusha z Sil'em. Nie myliłam się, uśmiechnęłam się pod nosem i pomachałam ręką w jego stronę.
-Rush! Ważna sprawa. Muszę wyjechać w teren z pewną osobą...
-No dobra. Ale wrócisz cała?- troska w jego głosie była szczera. Pokiwałam głową i pobiegłam w stronę stajni. Założyłam Batonowi ogłowie i wyprowadziłam go z boksu. Podałam jego wodze Thomasowi.
-Wsiadaj. I jedź za mną - powiedziałam i wskoczyłam na grzbiet North, podciągając się na jej grzywie. Ruszyłam stępem. Thomas walczył z Batonem który zdążył już bryknąć i stanąć dęba. Wreszcie udało mu się popędzić go do stępa. Widziałam nieufne spojrzenie Rusha ale kiwnęłam głową i lekko uniosłam kciuka w oznace że jest ok. Pokiwał zwolna głową a ja popędziłam NorthWish do galopu. Baton przeszedł do cwału ale mało mnie to interesowało. Thomas telepał się na oklep i głucho jęczał z bólu. Walijczyk miał twardy grzbiet.
-Skaczesz za mną!- krzyknęłam próbując przekrzyczeć wiatr świszczący w lesie. Najechałam na uskok i prawie idealnie wymierzyłam kąt. Wiedziałam co Baton zrobi więc po wylądowaniu zatrzymałam North i przyglądałam się jak Thomas przelatuje nad szyją konia. Baton wyłamał i bryknął by zrzucić chłopaka. Przeleciał nad szyją konia wpadając do dołu. Jęknął głucho gdy upadł a ja zsiadł bez wyrazu z konia.
-To za to co mi zrobiłeś. - warknęłam i poszłam po wodzę Batona i dosiadłam North.
Wróciłam szczęśliwa do Akademii. Zastałam tam radosnego Rusha, pewnie coś z Sil'em.
-Jestem! - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
>Ru?<
-Poczekaj kotku, zaraz coś z tym zrobię- powiedziałam miękko, usłyszałam cichy śmiech.
-Nie myliłem się, jednak nadal mnie kochasz.. Kotku - Nie. Kuźwa. Nie. Thomas musiał się bezczelnie przytaszczyć do stajni.
-Zamknij mordę. To nie do Ciebie.- powiedziałam szorstko na co chłopak się zaśmiał. Tego śmiechu nie wytrzymałam. Ominęłam North i z całej siły uderzyłam go otwartą dłonią w twarz. Nie była to wystarczająca zemsta ale wiedziałam co zrobić.
-Jak się ruszysz to wezmę nóż z kuchni i Cię nim dźgnę!- zagroziłam, nie zrobiłabym tego ale co tam. Chłopak spojrzał na mnie a ja wybiegłam w stronę pastwisk gdzie spodziewałam się spotkać Rusha z Sil'em. Nie myliłam się, uśmiechnęłam się pod nosem i pomachałam ręką w jego stronę.
-Rush! Ważna sprawa. Muszę wyjechać w teren z pewną osobą...
-No dobra. Ale wrócisz cała?- troska w jego głosie była szczera. Pokiwałam głową i pobiegłam w stronę stajni. Założyłam Batonowi ogłowie i wyprowadziłam go z boksu. Podałam jego wodze Thomasowi.
-Wsiadaj. I jedź za mną - powiedziałam i wskoczyłam na grzbiet North, podciągając się na jej grzywie. Ruszyłam stępem. Thomas walczył z Batonem który zdążył już bryknąć i stanąć dęba. Wreszcie udało mu się popędzić go do stępa. Widziałam nieufne spojrzenie Rusha ale kiwnęłam głową i lekko uniosłam kciuka w oznace że jest ok. Pokiwał zwolna głową a ja popędziłam NorthWish do galopu. Baton przeszedł do cwału ale mało mnie to interesowało. Thomas telepał się na oklep i głucho jęczał z bólu. Walijczyk miał twardy grzbiet.
-Skaczesz za mną!- krzyknęłam próbując przekrzyczeć wiatr świszczący w lesie. Najechałam na uskok i prawie idealnie wymierzyłam kąt. Wiedziałam co Baton zrobi więc po wylądowaniu zatrzymałam North i przyglądałam się jak Thomas przelatuje nad szyją konia. Baton wyłamał i bryknął by zrzucić chłopaka. Przeleciał nad szyją konia wpadając do dołu. Jęknął głucho gdy upadł a ja zsiadł bez wyrazu z konia.
-To za to co mi zrobiłeś. - warknęłam i poszłam po wodzę Batona i dosiadłam North.
Wróciłam szczęśliwa do Akademii. Zastałam tam radosnego Rusha, pewnie coś z Sil'em.
-Jestem! - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
>Ru?<
od Rusha cd. Viktorii
Śmialiśmy się oboje, ale w pewnym momencie coś sobie przypomniałem i spoważniałem. To było niestosowne, nawet bardzo niestosowne. Zmarszczyłem brwi i wstałem z łóżka. Tori spojrzała na mnie zaciekawiona:
- Muszę sprawdzić co u Silent'a- powiedziałem i wyjąłem z szafy pierwszą lepszą koszulkę na przebranie
Zdjąłem szarą bluzę, którą aktualnie miałem na sobie i narzuciłem T-shirt
- To naprawdę wygląda źle- burknęła oglądając moje "pokaleczone ręce", pokręciłem przecząco głową
- Potrzebuję trochę więcej czasu na zregenerowanie, poza tym, gdyby twój chłopak mnie nie szarpał, to może poszłoby mi szybciej to całe gojenie- podsumowałem zakładając tenisówki.
Spojrzałem na Tori ale jej mina nie wyrażała najmniejszych emocji, miała zbyt kamienny wyraz twarzy, żeby odczytać z niego cokolwiek, uderzyło mnie poczucie winy.
- Wybacz, tak mi się powiedziało- mruknąłem i nie zdążyłem dodać niczego więcej, ponieważ dziewczyna wraz z Tene na rękach opuściła pomieszczenie, trzaskając drzwiami
Brawo ja...
***
Scream czuł się już dość dobrze, lepiej dla mnie. Brakowało mi wspólnych terenów a jabłonka nie ma już takiej "mocy: jak mój siwek. Ogier zarżał i kopnął w drzwiczki od boksu, wywróciłem oczami
- Spróbuj jeszcze raz to wybiję ci z głowy spacer po padoku- mruknąłem wyciągając turkusowy kantar i nakładając go na łeb luzytana
Już miałem iść po uwiąz ale zatrzymałem się przy boksie North... jakoś dziwnie się zachowywała, zmrużyłem oczy
- Ile ty możesz jeść, kobieto?- mruknąłem patrząc, że żłób, który przed chwilą napełniłem jej owsem jest od dawna pusty...
Klacz kopnęła w niego, chyba oczekiwała dokładki
- Po moim trupie, twoja właścicielka mnie zamorduje- powiedziałem rozbawiony i chwyciłem wspomniany wcześniej uwiąz...
- Zabije za co?- usłyszałem znajomy głos i odwróciłem się w stronę jego źródła, Tori stała w wejściu stajni i lekko się uśmiechała
Może już nie była na mnie zła za tamta akcję w moim pokoju?
- Obawiam się, że North zwiększyła swój apetyt co najmniej podwójnie- mruknąłem i wyprowadziłem Sil'a na podwórze...
> Tori?<
- Muszę sprawdzić co u Silent'a- powiedziałem i wyjąłem z szafy pierwszą lepszą koszulkę na przebranie
Zdjąłem szarą bluzę, którą aktualnie miałem na sobie i narzuciłem T-shirt
- To naprawdę wygląda źle- burknęła oglądając moje "pokaleczone ręce", pokręciłem przecząco głową
- Potrzebuję trochę więcej czasu na zregenerowanie, poza tym, gdyby twój chłopak mnie nie szarpał, to może poszłoby mi szybciej to całe gojenie- podsumowałem zakładając tenisówki.
Spojrzałem na Tori ale jej mina nie wyrażała najmniejszych emocji, miała zbyt kamienny wyraz twarzy, żeby odczytać z niego cokolwiek, uderzyło mnie poczucie winy.
- Wybacz, tak mi się powiedziało- mruknąłem i nie zdążyłem dodać niczego więcej, ponieważ dziewczyna wraz z Tene na rękach opuściła pomieszczenie, trzaskając drzwiami
Brawo ja...
***
Scream czuł się już dość dobrze, lepiej dla mnie. Brakowało mi wspólnych terenów a jabłonka nie ma już takiej "mocy: jak mój siwek. Ogier zarżał i kopnął w drzwiczki od boksu, wywróciłem oczami
- Spróbuj jeszcze raz to wybiję ci z głowy spacer po padoku- mruknąłem wyciągając turkusowy kantar i nakładając go na łeb luzytana
Już miałem iść po uwiąz ale zatrzymałem się przy boksie North... jakoś dziwnie się zachowywała, zmrużyłem oczy
- Ile ty możesz jeść, kobieto?- mruknąłem patrząc, że żłób, który przed chwilą napełniłem jej owsem jest od dawna pusty...
Klacz kopnęła w niego, chyba oczekiwała dokładki
- Po moim trupie, twoja właścicielka mnie zamorduje- powiedziałem rozbawiony i chwyciłem wspomniany wcześniej uwiąz...
- Zabije za co?- usłyszałem znajomy głos i odwróciłem się w stronę jego źródła, Tori stała w wejściu stajni i lekko się uśmiechała
Może już nie była na mnie zła za tamta akcję w moim pokoju?
- Obawiam się, że North zwiększyła swój apetyt co najmniej podwójnie- mruknąłem i wyprowadziłem Sil'a na podwórze...
> Tori?<
sobota, 14 stycznia 2017
od Viktorii cd. Rusha
O dziwo spałam spokojnie co mnie cieszyło. Jedynie szkoda mi było Rusha. Śniły mi się zawody co mnie cieszyło. Obudziła mnie Tene i Sky liżące mnie po twarzy.
-O! Wreszcie wstałaś Tori- usłyszałam Rusha. Trzymał dwa kubki w rękach. Domyśliłam się że to kawa, chłopak podał mi to do rąk a ja z błogą miną ją wypiłam. Teraz zorientowałam się jak bardzo to lubie.
-Smakuje Ci?- zaśmiał się na co ja rzuciłam w niego poduszką.
-Idę się przebrać- mruknęłam i zaśmiałam się kiedy uderzyła we mnie zbyt duża bluzka.
Weszłam do jego łazienki i szybko ubrałam bluzkę. Wyszłam z łazienki po pięciu minutach i wyglądałam jak idiotka a Rush śmiał się ze mnie jak opętany. Nie wytrzymałam i też zaczęłam się śmiać. Ładnie mu było w ściętych włosach.
-Ogarnij się!- wykrztusiłam pomiędzy atakami śmiechu, chłopak nadal śmiał się a ja wskoczyłam na niego i zaczęłam go łaskotać. Zwijał się pode mną ze śmiechu.
-Błagaj o litość!- zaśmiałam się
-Błaagam- wychrypiał ze śmiechem, ale ja nie przestawałam. Tene bawiła się ze Sky i podgryzały się lekko w uszy. Zaczęły mnie boleć nadgarstki ale i tak go łaskotałam. Zaczął się wiercić i wyszło na to że spadliśmy z łóżka. Musiało go to zaboleć bo jęknął głucho kiedy upadaliśmy.
-Wystarczy?- powiedział a ja pokręciłam głową- to teraz ja idę na górę!
-Żartujesz sobie? Zgnieciesz mnie!-Udałam przerażenie, ale nie umiałam powtrzymać śmiechu.
Zaczął mnie łaskotać a ja próbowałam się uwolnić.
>Rush? XD<
-O! Wreszcie wstałaś Tori- usłyszałam Rusha. Trzymał dwa kubki w rękach. Domyśliłam się że to kawa, chłopak podał mi to do rąk a ja z błogą miną ją wypiłam. Teraz zorientowałam się jak bardzo to lubie.
-Smakuje Ci?- zaśmiał się na co ja rzuciłam w niego poduszką.
-Idę się przebrać- mruknęłam i zaśmiałam się kiedy uderzyła we mnie zbyt duża bluzka.
Weszłam do jego łazienki i szybko ubrałam bluzkę. Wyszłam z łazienki po pięciu minutach i wyglądałam jak idiotka a Rush śmiał się ze mnie jak opętany. Nie wytrzymałam i też zaczęłam się śmiać. Ładnie mu było w ściętych włosach.
-Ogarnij się!- wykrztusiłam pomiędzy atakami śmiechu, chłopak nadal śmiał się a ja wskoczyłam na niego i zaczęłam go łaskotać. Zwijał się pode mną ze śmiechu.
-Błagaj o litość!- zaśmiałam się
-Błaagam- wychrypiał ze śmiechem, ale ja nie przestawałam. Tene bawiła się ze Sky i podgryzały się lekko w uszy. Zaczęły mnie boleć nadgarstki ale i tak go łaskotałam. Zaczął się wiercić i wyszło na to że spadliśmy z łóżka. Musiało go to zaboleć bo jęknął głucho kiedy upadaliśmy.
-Wystarczy?- powiedział a ja pokręciłam głową- to teraz ja idę na górę!
-Żartujesz sobie? Zgnieciesz mnie!-Udałam przerażenie, ale nie umiałam powtrzymać śmiechu.
Zaczął mnie łaskotać a ja próbowałam się uwolnić.
>Rush? XD<
od Rusha cd. Viktorii
Chciałem coś powiedzieć, cokolwiek... Jednak przemilczałem, ogarnęło mnie naprawdę dziwne uczucie. Niespodziewanie poczułem jak ktoś opiera się o moje ramię i przeniosłem wzrok w tym kierunku. Tori zasnęła w najlepsze, a jej głowa zsunęła się po ścianie i opadła na moją szyję, zaśmiałem się pod nosem. Silent od dobrych kilku godzin był na nogach i nie wydawałoby się, aby miał upaść. Czuł się całkiem dobrze i dodatkowo podgryzał sąsiadującą z nim North w ucho. Pokręciłem głową w rozbawieniu i zamknąłem oczy...
***
- Tori... strasznie się trzęsiesz- wymamrotałem, po przebudzeniu. Musiało być dość późno, ponieważ dalej panowała ciemność
- Nie... jest... dobrze- wydukała mocniej otulając się kocem, zmarszczyłem brwi
- Trzęsiesz się jak galareta- powiedziałem zupełnie poważnie i podniosłem się z siana
Silent zarżał cicho i trącił chrapami nadal siedzącą dziewczynę
- Co ty...?
- Idziemy do pokoi, zamarzniesz tutaj- przerwałem jej i otworzyłem drzwiczki boksu
Tori nie wyglądała na zachwyconą, momentalnie się spięła mocniej otuliła puchatym kocem. Widać, że nie chciała wracać do pokoju... może ta szmata Aleu, a może po prostu nie czuła się tam bezpiecznie? Postarałem opanować swoje upośledzone emocje i uczucia i odchrząknąłem pewnie.
- Jeśli nie chcesz iść do siebie...- zacząłem- możesz przenocować u mnie- dodałem i pomogłem jej wstać
Dziewczyna zmierzyła mnie niepewnym wzrokiem, chyba nie była tego wszystkiego pewna
- Pójdę z tobą... jeśli tego chcesz...- zapewniłem, na co lekko przytaknęła
- Ale ja...
- Spokojnie, będę spał na podłodze- westchnąłem odruchowo, a następnie opuściliśmy stajnię
***
- Śmiało, rozgość się- rzuciłem i wskazałem na wnętrze pomieszczenia.
Może nie wyglądało imponująco, ale sam musiałem sobie przyznać, że już dawno nie miałem takiego porządku. Dziewczyna niepewnie weszła do środka i uważnie mierzyła wszystko wzrokiem, który zatrzymał się na ścianie tuż na przeciwko łóżka. Odruchowo odgarnąłem włosy do tyłu i burknąłem coś na wzór "no co?". W tamtym właśnie miejscu znajdował się piękny szkic Scream'a, który narysowała dla mnie Tori. Sil wyglądał na nim jak żywy, nie mogłem go nie wyeksponować.
- Jej... nie sądziłam, że aż tak ci się spodobał- powiedziała podchodząc do obrazka
Przytaknąłem cicho i usiadłem na łóżku, obserwując jej następne kroki. W tamtym momencie Tene wraz ze Sky wskoczyły niemalże na mnie, powodując lekki uśmiech na mojej twarzy. Kochane zwierzęta...
- Grasz na gitarze?- spytała, patrząc w kąt pomieszczenia
Uśmiechnąłem się widząc swój ulubiony instrument, stare dobre czasy...
- Na akustycznej, elektrycznej i basowej- mruknąłem, gdy usiadła obok mnie i pogłaskała Sky, która domagała się kolejnych pieszczot.
- Nie będzie ci przeszkadzało jeśli położę się w tych ciuchach?- zapytała niepewnie, na co pokręciłem głową
- Ale jeśli chcesz...- w tym momencie na moment ucichłem- Mogę ci dać jakąś swoją koszulkę- dodałem podnosząc ręce w geście poddania- Tylko nie bij!- dodałem uśmiechnięty, na co się zaśmiała
Chciałem rozluźnić tą przytłaczającą atmosferę, ponieważ czułem się naprawdę dziwnie. Dodatkowo rzuciłem koc i jedną z poduszek na dywan, szykując sobie "posłanie". Miałem nadzieję, że dzisiejszej noc nie będą dręczyły jej koszmary...
> Tori? :3<
***
- Tori... strasznie się trzęsiesz- wymamrotałem, po przebudzeniu. Musiało być dość późno, ponieważ dalej panowała ciemność
- Nie... jest... dobrze- wydukała mocniej otulając się kocem, zmarszczyłem brwi
- Trzęsiesz się jak galareta- powiedziałem zupełnie poważnie i podniosłem się z siana
Silent zarżał cicho i trącił chrapami nadal siedzącą dziewczynę
- Co ty...?
- Idziemy do pokoi, zamarzniesz tutaj- przerwałem jej i otworzyłem drzwiczki boksu
Tori nie wyglądała na zachwyconą, momentalnie się spięła mocniej otuliła puchatym kocem. Widać, że nie chciała wracać do pokoju... może ta szmata Aleu, a może po prostu nie czuła się tam bezpiecznie? Postarałem opanować swoje upośledzone emocje i uczucia i odchrząknąłem pewnie.
- Jeśli nie chcesz iść do siebie...- zacząłem- możesz przenocować u mnie- dodałem i pomogłem jej wstać
Dziewczyna zmierzyła mnie niepewnym wzrokiem, chyba nie była tego wszystkiego pewna
- Pójdę z tobą... jeśli tego chcesz...- zapewniłem, na co lekko przytaknęła
- Ale ja...
- Spokojnie, będę spał na podłodze- westchnąłem odruchowo, a następnie opuściliśmy stajnię
***
- Śmiało, rozgość się- rzuciłem i wskazałem na wnętrze pomieszczenia.
Może nie wyglądało imponująco, ale sam musiałem sobie przyznać, że już dawno nie miałem takiego porządku. Dziewczyna niepewnie weszła do środka i uważnie mierzyła wszystko wzrokiem, który zatrzymał się na ścianie tuż na przeciwko łóżka. Odruchowo odgarnąłem włosy do tyłu i burknąłem coś na wzór "no co?". W tamtym właśnie miejscu znajdował się piękny szkic Scream'a, który narysowała dla mnie Tori. Sil wyglądał na nim jak żywy, nie mogłem go nie wyeksponować.
- Jej... nie sądziłam, że aż tak ci się spodobał- powiedziała podchodząc do obrazka
Przytaknąłem cicho i usiadłem na łóżku, obserwując jej następne kroki. W tamtym momencie Tene wraz ze Sky wskoczyły niemalże na mnie, powodując lekki uśmiech na mojej twarzy. Kochane zwierzęta...
- Grasz na gitarze?- spytała, patrząc w kąt pomieszczenia
Uśmiechnąłem się widząc swój ulubiony instrument, stare dobre czasy...
- Na akustycznej, elektrycznej i basowej- mruknąłem, gdy usiadła obok mnie i pogłaskała Sky, która domagała się kolejnych pieszczot.
- Nie będzie ci przeszkadzało jeśli położę się w tych ciuchach?- zapytała niepewnie, na co pokręciłem głową
- Ale jeśli chcesz...- w tym momencie na moment ucichłem- Mogę ci dać jakąś swoją koszulkę- dodałem podnosząc ręce w geście poddania- Tylko nie bij!- dodałem uśmiechnięty, na co się zaśmiała
Chciałem rozluźnić tą przytłaczającą atmosferę, ponieważ czułem się naprawdę dziwnie. Dodatkowo rzuciłem koc i jedną z poduszek na dywan, szykując sobie "posłanie". Miałem nadzieję, że dzisiejszej noc nie będą dręczyły jej koszmary...
> Tori? :3<
Subskrybuj:
Posty (Atom)