Pomyślałam chwilę, ale oferta była nie do odrzucenia.
-Jasne- powiedziałam i zaczęłam rozgrzewać klacz w oczekiwaniu na ustawienie przeszkody, North dzisiaj była niespokojna, chyba ujeżdżalnia ją stresowała.
-Gotowe, możesz jechać!-krzyknęła do mnie Triss a ja kiwnęłam głową skupiona. Zagalopowałam i przy drugim okrążeniu najechałam na przeszkodę. Dołożyłam łydkę a North wystrzeliła w górę, mając dość duży zapas. Kiedy wylądowałyśmy poklepałam moją klacz a ona z zadowolenia bryknęła.
-Spróbuj zagalopowanie na lonży- krzyknęłam do dziewczyny, a ona stanowczo pokiwała głową i wydała komendę.
-Amor! Galop!- koń z początku się posłuchał ale chwilę później wystrzelił w górę i stanął dęba. Triss dawała sobie radę z czego byłam dumna. Skupiłam się na North i znowu skakałyśmy nad przeszkodami. Spojrzałam na zegarek, była 9.30
-Rozstępuj go. O 16.00 porozumiesz się z nim -mruknęłam a Triss zaśmiała się
-Heartlandowo- pokiwałam głową i ruszyłam z moją klaczą do stajni a Triss na padok, zresztą po chwili namysłu też zaprowadziłam ją na padok. A co mi tam. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Nie miałam tego numeru w kontaktach ale odebrałam.
-Halo? Pani Viktoria... Embe... Embress?
-Tak, przy telefonie - odpowiedziałam zdenerwowana. Nastąpiła chwila przerwy, bo mężczyzna z którym rozmawiałam chyba był weterynarzem. Nagle skojarzyłam fakty. Tenebris nie ma od dłuższego czasu. Miała obrożę gdzie były moje dane. Triss zaniepokoiła się i spytała cicho
-O co chodzi?-nie odpowiedziałam ponieważ znowu usłyszałam głos w słuchawce. Czułam łzy, które gotowe były wypłynąć z moich oczu w każdej chwili.
-Pani pies. Aczkolwiek chyba pani, ma obrożę z danymi które należą do pani... - nie skończył mówić.
-Co się stało? -przerwałam mężczyźnie po drugiej stronie.
-Jeśli pani pies ma na imię Tenebris - kiwnęłam głową, ale mój rozmówca tego nie widział - został potrącony przez auto i ma bardzo rozległe obrażenia... Gdyby pani mogła, prosimy przyjechać gdy zakończymy operacje -tu zrobił pauze w oczekiwaniu na moją odpowiedź- zgadza się pani?
-Uhm.. Tak. Ile mnie to wyniesie?
-600zł. -odpowiedział weterynarz.
-Dobrze. Przyjadę w przyszłym tygodniu. -rozłączył się a ja wybuchłam płaczem, co nie było w moim zwyczaju. Nie chciałam żeby ktokolwiek to widział ale stało się. Pomimo wyczerpującego treningu, popędziłam North do cwału i pobiegłam w stronę rzeki, która była jakieś dwie godziny drogi jazdy kłusem od Dressage Academy. Ale tylko tam byłam sama... Usłyszałam jeszcze tylko jak Triss karze mi się zatrzymać, dziewczyna chyba za mną pojechała ale sama nie wiem. Wtuliłam się w grzywę North i dałam upust moim łzom...
>Triss? ♥<
sobota, 24 grudnia 2016
od Triss cd Viktorii
Nie bierzesz siodła?- mruknęłam, a ona pokręciła głową.
-Ty też je zdejmiesz-uśmiechnęła się szyderczo.
-Znów zaczynasz? –westchnęłam, ale uniosła brwi, więc dałam za wygraną.
Założyłam Amorowi kantar zamiast ogłowia i ściągnęłam siodło. Viktoria była wyraźnie zadowolona, żę udało jej się mnie przekonać.
-Koniś-zwróciłam się szeptem do mojego konia.- Dzisiaj pojeździmy inaczej… co ty na to?
Poklepałam go i otworzyłam drzwi do hali. Spojrzałam pytająco na Vikę.
-Wchodź pierwsza-powiedziała chłodno. Ona jest jakaś zmienna.
Po przekroczeniu progu uderzył we mnie przyjemny chłodek i zapach podłoża. Zatrzymałam Amora i spróbowałam podciągnąć się na jego grzywie. Okazało się to jednak nieosiągalne. Jego metr siedemdziesiąt siedem w kłębie nie pomagało.
Ogarnięta przypływem siły podciągnęłam się na grzbiet konia, zachwiałam się pod wpływem siły rozpędu… i spadłam po drugiej stronie. otrzepałam się patrząc w stronę zwijającej się ze smiechu Viktorii, która siedziała już na grzbiecie North.
- Nie uduś się tylko.- mruknęłam, na co wybuchła jeszcze głośniejszym śmiechem. Amor oczywiście podskoczył jak oparzony, ale kiedy zaczął rozglądać się jak zdezorientowany chomik ja także nie mogłam powstrzymać śmiechu. Vicz zeskoczyła z klaczy. Zwijałyśmy się na ziemi starając się nie puścić naszych koni. Po kilku minutach wstałam z piachu i otarłam łzy. Podniosłam Vikę z ziemi. Odbiłam się od i w końcu wsiadłam na konia.
- No to mamy pierwszy sukces.-powiedziała szyderczo.
- Mhmm.
Stępowałyśmy na całej hali. Amor co prawda trochę brykał, ale wydawał się być bardziej rozluźniony.
- Kłusujemy. –głos Viki znowu wydawał się być taki zimny…
Dałam mu sygnał, by przeszedł do wyższego chodu. Wstrzymałam oddech-był taki wygodny…! Nagle wyczuł chyba, że się rozluźniłam i bryknął, a ja wylądowałam na szyi.
- Ogarnij tę dupę wołową.
- A ty swojego kabanosa. – odrzekłam udając obrażenie.
Po 20 minutach kłusa zagalopowałam, on oczywiście zaczął pędzić. Rozpędzał się na ścianie coraz bardziej, a ja byłam na oklep… Obejrzałam się, Viktoria wjechała do środka. Amor zaczął brykać. Wiedziałam, że jeśli uwolnię jego energię spadnę, a on będzie galopował przez dobre pół godziny… i za nic nie da się zatrzymać.
- Wjedź na koło!- krzyknęła Viktoria.
Posłucham jej i zadziałałam dosiadem. Koń bryknął, ale zwolnił i wykonał polecenie. Po chwili już stępowałam.
- Dzięki.- powiedziałam.
–Słuchaj. Spróbuj wziąć go na lonżę i poćwiczyć komendy głosowe, tak będzie ci łatwiej nad nim zapanować, gdy poniesie czy coś.- poradziła mi trochę cieplej, ale jeszcze chłód w jej głosie był wyczuwalny.
- Dobry pomysł.- ożywiłam się. – Ustawić ci przeszkodę?
Viktoria myślała chwilę.
>Vicz?<
Od Viki- jeszcze się pytasz? jasne że będę skakać! ♥
od Rusha
Od Rush'a
Gdy tylko wysiadłem z czarnego vana, uważnie zlustrowałem wzrokiem otoczenie. No nie powiem, robiło wrażenie. Uśmiechnąłem się krzywo i otworzyłem szerzej drzwi, aby wypuścić Sky, która wyjątkowo nie lubiła dalekich podróży. Prychnąłem, widząc jak suczka z wielką wdzięcznością tarza się po trawie- co za pies
Odruchowo zerknąłem na wyświetlacz komórki, Cass miała pokazać mi obejście, czekałem już ponad godzinę... kobiety, wszystkie są takie same- pokręciłem głową zrezygnowany i ruszyłem przed siebie
***
Odnalezienie Sil'a w tej cholernie wielkiej stajni wcale nie należało do najłatwiejszych zadań, ale po kilkunastu minutach misja zakończyła się sukcesem. Ogier spokojnie skubał podwieczorek, nie zdając sobie nawet sprawy z mojej obecności... zdrajca. Jego boks zajmował tylną część stajni, widocznie tak musiało być. W pobliżu udało mi się jeszcze zauważyć całkiem ładną karą klacz i Iratze, rumaka mojej siostry, z którym postanowiłem się przywitać- chociaż tyle dobrego. Niestety w przeciwieństwie do mnie, gniadosz nie wykazywał większego zainteresowania... mogłem się tego po nim spodziewać. Bestia wcielona, która na pożegnanie kłapnęła na mnie zębami.
- Rush! Wybacz... ja... muszę się czymś zająć...- rudowłosa dziewczyna wybiegła zza rogu, nawet nie patrząc w moją stronę, wywróciłem oczami i westchnąłem
- Ja też cię kocham siostrzyczko, miło cię widzieć po 8 miesiącach- wymamrotałem i oparłem się o drzwiczki boksu klaczy, którą wcześniej udało mi się zauważyć
- Oj Ru... teraz będziemy widywać się codziennie, zrozum... za godzinę powinnam wrócić- mruknęła siodłając Iratze
- Okay... a co ja mam robić w tym czasie?- zaśmiałem się, patrząc jak nieporadnie próbuje dopiąć popręg. Naprawdę się gdzieś spieszyła
- Nie wiem, powąchaj sobie kwiatki, policz włosy w grzywie Sil'a... cokolwiek, wybacz- zanim zdążyłem odpowiedzieć już jej nie było... zajebiście
***
Wyszedłem z pomieszczenia i oparłem się o ścianę budynku, naciągając przy tym kaptur na głowę, nawet nie zauważyłem momentu, w którym ktoś usiadł na ławce tuż obok mnie. Nie przyjąłem się tym zbytnio, stwierdziłem że wolę poczekać na Cass, ale Sky nie była takiego zdania. Suczka pobiegła prosto do rozmyślającej osoby i wykonała w jej kierunku radosny skok... jeszcze tego mi brakowało...
>Ktoś? Coś?<
Od Viki- odpiszę Ci jak chcesz :3
Gdy tylko wysiadłem z czarnego vana, uważnie zlustrowałem wzrokiem otoczenie. No nie powiem, robiło wrażenie. Uśmiechnąłem się krzywo i otworzyłem szerzej drzwi, aby wypuścić Sky, która wyjątkowo nie lubiła dalekich podróży. Prychnąłem, widząc jak suczka z wielką wdzięcznością tarza się po trawie- co za pies
Odruchowo zerknąłem na wyświetlacz komórki, Cass miała pokazać mi obejście, czekałem już ponad godzinę... kobiety, wszystkie są takie same- pokręciłem głową zrezygnowany i ruszyłem przed siebie
***
Odnalezienie Sil'a w tej cholernie wielkiej stajni wcale nie należało do najłatwiejszych zadań, ale po kilkunastu minutach misja zakończyła się sukcesem. Ogier spokojnie skubał podwieczorek, nie zdając sobie nawet sprawy z mojej obecności... zdrajca. Jego boks zajmował tylną część stajni, widocznie tak musiało być. W pobliżu udało mi się jeszcze zauważyć całkiem ładną karą klacz i Iratze, rumaka mojej siostry, z którym postanowiłem się przywitać- chociaż tyle dobrego. Niestety w przeciwieństwie do mnie, gniadosz nie wykazywał większego zainteresowania... mogłem się tego po nim spodziewać. Bestia wcielona, która na pożegnanie kłapnęła na mnie zębami.
- Rush! Wybacz... ja... muszę się czymś zająć...- rudowłosa dziewczyna wybiegła zza rogu, nawet nie patrząc w moją stronę, wywróciłem oczami i westchnąłem
- Ja też cię kocham siostrzyczko, miło cię widzieć po 8 miesiącach- wymamrotałem i oparłem się o drzwiczki boksu klaczy, którą wcześniej udało mi się zauważyć
- Oj Ru... teraz będziemy widywać się codziennie, zrozum... za godzinę powinnam wrócić- mruknęła siodłając Iratze
- Okay... a co ja mam robić w tym czasie?- zaśmiałem się, patrząc jak nieporadnie próbuje dopiąć popręg. Naprawdę się gdzieś spieszyła
- Nie wiem, powąchaj sobie kwiatki, policz włosy w grzywie Sil'a... cokolwiek, wybacz- zanim zdążyłem odpowiedzieć już jej nie było... zajebiście
***
Wyszedłem z pomieszczenia i oparłem się o ścianę budynku, naciągając przy tym kaptur na głowę, nawet nie zauważyłem momentu, w którym ktoś usiadł na ławce tuż obok mnie. Nie przyjąłem się tym zbytnio, stwierdziłem że wolę poczekać na Cass, ale Sky nie była takiego zdania. Suczka pobiegła prosto do rozmyślającej osoby i wykonała w jej kierunku radosny skok... jeszcze tego mi brakowało...
>Ktoś? Coś?<
Od Viki- odpiszę Ci jak chcesz :3
czwartek, 22 grudnia 2016
od Viktorii cd. Triss
- Słuchaj, Vika... - zaczęłam. - Przepraszam za te wszystkie słowa, uderzenie... poniosło mnie i... po prostu...- plątałam się.- po prostu nie chcę się już kłócić, okej? Zrozum, nie chciałam źle. Potrzebuję czasu, aby popracować z Amorem, a ten cały przyjazd do Accademy mnie stresował i to tylko pogarszało sprawę... emocje się kumulują... przyjmiesz przeprosiny?-usłyszałam głos Triss.
Chwila... ona chce mnie przeprosić?! Triss, mnie?!
-Rozumiem-odparłam krótko ale na mojej twarzy zawitał chłodny, aczkolwiek uśmiech.-North była identyczna. Ja też Cię -zrobiłam pauzę- przepraszam. Wiedziałam że coś z tego co powiem, przyniesie efekty. -spojrzałam na dziewczynę, w której oczach było widać łzy.- Triss, jest ok.
Moja klacz trąciła Triss nosem a ona zaśmiała się. "Pomogę jej z Amorem, to będzie pierwsza osoba która mi zaufała" pomyślałam sobie.
-Hej.. a może chcesz spróbować popracować z Amorem albo North? -dziewczyna zawahała się, gdy usłyszała propozycje treningu ze mną- spokojnie, wiem czego nie robić. Będziesz stać koło mnie i tłumaczyć. -powiedziałam z uśmiechem, który został o dziwo! odwzajemniony. North zaczęła grzebać po cukierki a Amor kopał w boks. Z tego co się zorientowałam, było ciemno a my łamałyśmy ciszę nocną.
-Jasna cholera Triss, wiesz gdzie masz pokój?-szepnęłam a dziewczyna pokiwała głową. Zrozumiała przekaz. Wybiegłyśmy ze stajni w stronę domków. Za Triss zamknęły się drzwi, ja swoje też.
Nagle poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni.
Spojrzałam na SMS'a. Był od Alki, uśmiechnęłam się pod nosem, zawsze wybierała dobry moment.
"I jak? Dogadałyście się? ~Alka"
Szybko odpisałam do niej "Tak. nie popiszę, mam CN ~Vika"
Gdy zdążyłam się przebrać w piżamę, usłyszałam telefon na biurku.
"ok. Dbrej nocy, jutro potrenuj tak jak pisałam. Bez odbioru ~Alka"
Wyciszyłam telefon i podłączyłam go do ładowarki. Nie minęło pięć minut jak poczułam że morzy mnie sen. Idealnie przed sprawdzaniem czy śpimy. Położyłam głowę na poduszce i zasnęłam.
Nim się zorientowałam, nastał ranek. Była 6.20
-Jasna cholera! Spóźniłam się na sesję treningową z Amorem i Triss! -krzyknęłam zrywając się z łóżka. Bogu dzięki że przygotowałam wczoraj ubrania, zdjęłam piżamę i ubrałam się szybko. O 6.25 byłam gotowa i już biegłam w stronę stajni, gdzie jak zauważyłam stała już Triss z Amorem.
-North wstała?-krzyknęłam do niej, a dziewczyna pokazała mi na boks gdzie czekała North.
-Ujeżdżalnia? Tam są lonże już przygotowane. -powiedziała Triss i uśmiechnęła się do mnie, ja tylko wyczyściłam North i założyłam kantar, zapinając uwiąz w ten sposób by imitował wodzę.
-Nie bierzesz siodła?-mruknęła dziewczyna a ja pokręciłam głową i odpowiedziałam
-Ty też je zdejmiesz-uśmiechnęłam szyderczo na co dziewczyna zareagowała ostrym tonem
-Zaś zaczynasz?!
>Triss? :3 <
Chwila... ona chce mnie przeprosić?! Triss, mnie?!
-Rozumiem-odparłam krótko ale na mojej twarzy zawitał chłodny, aczkolwiek uśmiech.-North była identyczna. Ja też Cię -zrobiłam pauzę- przepraszam. Wiedziałam że coś z tego co powiem, przyniesie efekty. -spojrzałam na dziewczynę, w której oczach było widać łzy.- Triss, jest ok.
Moja klacz trąciła Triss nosem a ona zaśmiała się. "Pomogę jej z Amorem, to będzie pierwsza osoba która mi zaufała" pomyślałam sobie.
-Hej.. a może chcesz spróbować popracować z Amorem albo North? -dziewczyna zawahała się, gdy usłyszała propozycje treningu ze mną- spokojnie, wiem czego nie robić. Będziesz stać koło mnie i tłumaczyć. -powiedziałam z uśmiechem, który został o dziwo! odwzajemniony. North zaczęła grzebać po cukierki a Amor kopał w boks. Z tego co się zorientowałam, było ciemno a my łamałyśmy ciszę nocną.
-Jasna cholera Triss, wiesz gdzie masz pokój?-szepnęłam a dziewczyna pokiwała głową. Zrozumiała przekaz. Wybiegłyśmy ze stajni w stronę domków. Za Triss zamknęły się drzwi, ja swoje też.
Nagle poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni.
Spojrzałam na SMS'a. Był od Alki, uśmiechnęłam się pod nosem, zawsze wybierała dobry moment.
"I jak? Dogadałyście się? ~Alka"
Szybko odpisałam do niej "Tak. nie popiszę, mam CN ~Vika"
Gdy zdążyłam się przebrać w piżamę, usłyszałam telefon na biurku.
"ok. Dbrej nocy, jutro potrenuj tak jak pisałam. Bez odbioru ~Alka"
Wyciszyłam telefon i podłączyłam go do ładowarki. Nie minęło pięć minut jak poczułam że morzy mnie sen. Idealnie przed sprawdzaniem czy śpimy. Położyłam głowę na poduszce i zasnęłam.
Nim się zorientowałam, nastał ranek. Była 6.20
-Jasna cholera! Spóźniłam się na sesję treningową z Amorem i Triss! -krzyknęłam zrywając się z łóżka. Bogu dzięki że przygotowałam wczoraj ubrania, zdjęłam piżamę i ubrałam się szybko. O 6.25 byłam gotowa i już biegłam w stronę stajni, gdzie jak zauważyłam stała już Triss z Amorem.
-North wstała?-krzyknęłam do niej, a dziewczyna pokazała mi na boks gdzie czekała North.
-Ujeżdżalnia? Tam są lonże już przygotowane. -powiedziała Triss i uśmiechnęła się do mnie, ja tylko wyczyściłam North i założyłam kantar, zapinając uwiąz w ten sposób by imitował wodzę.
-Nie bierzesz siodła?-mruknęła dziewczyna a ja pokręciłam głową i odpowiedziałam
-Ty też je zdejmiesz-uśmiechnęłam szyderczo na co dziewczyna zareagowała ostrym tonem
-Zaś zaczynasz?!
>Triss? :3 <
od Triss cd. Viktorii
-Moje słowa nic nie zmienią, ale czasem mogę Ci pomóc z Amorem. -warknęła i odeszła, odprowadziłam ją nienawistnym wzrokiem wciąż ściskając się za rękę.
To bolało. Ale poruszyły mnie jej słowa. Ona chce mi pomóc...? Postanowiłam przemyśleć trochę sprawę. Zaczęłam bawić się z Amorem biegając z nim na uwiązie. Zauważyłam, że rozluźnił się i postawił uszy. Ucieszyło mnie to bardzo.
Po około godzinie zabawy, gdy chciałam odstawić konia do boksu poczułam, jak uwiąz napiął się do granic możliwości a ja puściłam go jedną ręką. Jęknęłam, gdy ból przeszył niedawno zmaltretowny przez Viktorię nadgarstek, ale nie puściłam.
- Stój! -zawołałam i przyciągnęłam łeb konia do siebie.
Wciąż rozglądał się oszalałym wzrokiem, a ja szukałam źródła spłoszenia, którym okazała sie być mała siateczka foliowa.
- Głuptasie...-westchnęłam i, mówiąc do konia cały czas, powoli podchodziłam do niej.
Po chwili Amor nieufnie obwąchiwał przedmiot, a ja z satysfakcją go wychwalałam.
Niedługo potem wchodziłam do jego boksu, ale on oczywiście musiał wepchnąć się przede mną. Odpięlam uwiąz i zdjęłam kantar. Wtedy poczułam, że już wiem.
Musiałam przeprosić Viktorię.
Szłam w kierunku boksu North, wiedziałam, że ją tam znajdę. Nie myliłam się. Weszłam do środka, wzięlam głęboki oddech. Spojrzała na mnie ponuro.
- Słuchaj, Vika... - zaczęłam. - Przepraszam za te wszystkie słowa, uderzenie... poniosło mnie i... po prostu...- plątałam się.- po prostu nie chcę się już kłócić, okej? Zrozum, nie chciałam źle. Potrzebuję czasu, aby popracować z Amorem, a ten cały przyjazd do Accademy mnie stresował i to tylko pogarszało sprawę... emocje się kumulują... przyjmiesz przeprosiny?- odwróciłam wzrok, bo w moich oczach pojawiły się łzy.
~~Vicz? :c
od Viktorii cd. Triss
Dobra. Dziewczyna przesadziła. Teraz ma nieźle przerąbane. Kiedy młoda popędziła na tym swoim cholernym brykaczu ja wsiadłam na North i wyjęłam telefon wybierając numer do byłej trenerki. Gdy usłyszała mój łamiący się głos, zmartwiła się co wcale nie sprawiło mi przyjemności.
-Alka, nie powinnam była opuszczać Sweet Birch. To był błąd.
-Viktoria, wcale nie... przecież wiesz że nie nauczyłybyście się nic więcej.-czułam że się uśmiecha-
-Ale.. Alka, wiesz jaki ja mam charakter... Właśnie zamieniłam się North na jakiegoś konia a ja popełniłam błąd. Szarpnęłam go. -załamał mi się głos na wspomnienie dzikego skoku- Spłoszył się i skoczył a ja prawie z niego spadłam.
-Vikuś, mam dla Ciebie rozwiązanie. Nie bądź dla dziewczyny wredna. Zrozum, niektóre konie, tak jak kiedyś Gwiazda mają swoją przeszłość, jedne lepszą drugie gorszą. Może ona boi poprosić kogoś o pomoc? Tak jak ty. -zrobiła pauzę a ja usłyszałam jak mówi do kogoś by wziął Kamyczka na lonżę- Viki, muszę kończyć zadzwoń jak coś będzie się działo. -rozłączyła się a ja wybuchnęłam płaczem, wtulając się w grzywę North. Dopiero teraz zorientowałam się jak brakuje mi Gwiazdy.
-Och Gwiazdo... Tak mi Cię brakuje... -płakałam z dobrą godzinę...
Nagle poczułam ogarniającą mnie wściekłość. Jak ona śmiała? Wróciłam do stajni, po drodze otarłam łzy, ale moje oczy nadal były czerwone.
-Do jasnej cholery! Porąbało Cię?!-wrzasnęłam na dziewczynę, zeskakując z klaczy, która grzecznie stała i przyglądała się całemu zajściu- Ja rozumiem, koń po przejściach czy coś, ale żeby walnąć mnie z liścia to za wiele! -nie wiem kiedy, ale z moich oczu zaczęły lecieć łzy- skoro tak bardzo się nienawidzimy to proszę! -nie opanowałam złości i chwyciłam dziewczynę za garstek i szarpnęłam, sprawiając duży ból. Nauczyłam się tego dzięki trudnym chwilom w szkole- Mogę zrobić mocnej jak chcesz -syknęłam nienawistnie, po moich policzkach dalej lały się łzy- Gwiazda była taka sama jak Amor! To nic do jasnej cholery nie zmieni ale North niczym się od nich nie różniła! Sama z nią ćwiczyłam i taki jest efekt! -kiedy to wypowiedziałam, te słowa nabrały całkiem innego sensu, przypomniałam sobie że nadal trzymam rękę dziewczyny- Moje słowa nic nie zmienią, ale czasem mogę Ci pomóc z Amorem -warknęłam i odeszłam, Triss odprowadziła mnie nienawistnym wzrokiem, wciąż ściskając się za rękę.
-Jeszcze tego pożałuje.-mruknęłam.
Rozsiodłałam North i wpuściłam ją na padok, oglądając jak bawi się z Amorem.
>Triss? Sry za łapkę :c <
-Alka, nie powinnam była opuszczać Sweet Birch. To był błąd.
-Viktoria, wcale nie... przecież wiesz że nie nauczyłybyście się nic więcej.-czułam że się uśmiecha-
-Ale.. Alka, wiesz jaki ja mam charakter... Właśnie zamieniłam się North na jakiegoś konia a ja popełniłam błąd. Szarpnęłam go. -załamał mi się głos na wspomnienie dzikego skoku- Spłoszył się i skoczył a ja prawie z niego spadłam.
-Vikuś, mam dla Ciebie rozwiązanie. Nie bądź dla dziewczyny wredna. Zrozum, niektóre konie, tak jak kiedyś Gwiazda mają swoją przeszłość, jedne lepszą drugie gorszą. Może ona boi poprosić kogoś o pomoc? Tak jak ty. -zrobiła pauzę a ja usłyszałam jak mówi do kogoś by wziął Kamyczka na lonżę- Viki, muszę kończyć zadzwoń jak coś będzie się działo. -rozłączyła się a ja wybuchnęłam płaczem, wtulając się w grzywę North. Dopiero teraz zorientowałam się jak brakuje mi Gwiazdy.
-Och Gwiazdo... Tak mi Cię brakuje... -płakałam z dobrą godzinę...
Nagle poczułam ogarniającą mnie wściekłość. Jak ona śmiała? Wróciłam do stajni, po drodze otarłam łzy, ale moje oczy nadal były czerwone.
-Do jasnej cholery! Porąbało Cię?!-wrzasnęłam na dziewczynę, zeskakując z klaczy, która grzecznie stała i przyglądała się całemu zajściu- Ja rozumiem, koń po przejściach czy coś, ale żeby walnąć mnie z liścia to za wiele! -nie wiem kiedy, ale z moich oczu zaczęły lecieć łzy- skoro tak bardzo się nienawidzimy to proszę! -nie opanowałam złości i chwyciłam dziewczynę za garstek i szarpnęłam, sprawiając duży ból. Nauczyłam się tego dzięki trudnym chwilom w szkole- Mogę zrobić mocnej jak chcesz -syknęłam nienawistnie, po moich policzkach dalej lały się łzy- Gwiazda była taka sama jak Amor! To nic do jasnej cholery nie zmieni ale North niczym się od nich nie różniła! Sama z nią ćwiczyłam i taki jest efekt! -kiedy to wypowiedziałam, te słowa nabrały całkiem innego sensu, przypomniałam sobie że nadal trzymam rękę dziewczyny- Moje słowa nic nie zmienią, ale czasem mogę Ci pomóc z Amorem -warknęłam i odeszłam, Triss odprowadziła mnie nienawistnym wzrokiem, wciąż ściskając się za rękę.
-Jeszcze tego pożałuje.-mruknęłam.
Rozsiodłałam North i wpuściłam ją na padok, oglądając jak bawi się z Amorem.
>Triss? Sry za łapkę :c <
od Triss cd. Viktorii
-Gdzie dać Amora? który padok?
Wskazała na padok North.
-Takie życie Triss...
Wskazała na padok North.
-Takie życie Triss...
Kiwnęłam głową i wyszłam. Chce się zamienić końmi? Z przyjemnością popatrzę, jak spada z Pysiaczka. I niech sobie nie myśli – nie sprzedam Amora nigdy. Trzeba tylko pracować.
Na padoku była klacz Viki. Musiałam to dobrze rozegrać. Poszłam po uwiąz żeby uwiązać North. Nie mogła uciec. Weszłam na padok. Powoli podeszłam do klaczy i przypięłam ją, szarpała trochę głową najwyraźniej zdziwiona, że to nie jej pani ją prowadzi. Przywiązałam ją do ogrodzenia, zamknęłam padok i poszłam po Amora. Słyszałam, jak krąży po boksie i zastanawiałam się, co zrobi, gdy wypuszczę go na padok…
Otworzyłam drzwi boksu, mój koń spojrzał na mnie swoimi oczyma.
Przypięłam karabińczyk i wyszliśmy. Amor kłusował lekko, nie przeszkadzało
mi to. Nie wyrywał się, więc było okej. Kiedy dotarliśmy na padok dałam mu smakołyk. North stała tam, gdzie ją uwiązałam. Dobrze. Przywiązałam Amora po drugiej stronie płotu, aby zobaczyć, jak na siebie reagują. Pan Król na początku kulił uszy, ale później z zaciekawieniem pomieszanym z lekką nieufnością wysunął pysk w stronę klaczy. Ta parsknęła, lecz także go powąchała. Uznałam, że się zaakceptowali. Weszłam z Amorem na padok i zamknęłam wejście. „Przejdę przez płot” pomyślałam. Najpierw odwiązałam North, która pokłusowała dalej, a potem spojrzałam w oczy mojego konia. Te ogniki… Odpięłam uwiąz i szybko przelazłam przez płot. Zobaczyłam, jak Amor rozpędza się do bardzo szybkiego galopu. Po chwili dołączyła do niego North. Patrzyłam na te dwie błyskawice i uśmiechałam się. Podczas gdy klacz po prostu galopowała, skarogniady brykał i szarpał łbem. Uwolnił energię. Pędził coraz bardziej i bardziej… przestraszyłam się, że może mu się coś stać. Ale już zwalniał, aby z gracją obkłusować padok dookoła. Był taki piękny… i mój.
Następnego dnia wstałam i uświadomiłam sobie, że to dziś. To ten dzień, w którym będę jeździła na North, a Vika na Amorze. Westchnęłam. Po prostu nie wyobrażałam sobie, żeby ktoś inny miał na nim jeździć. Może trochę samolubnie… ale no co?
Ubrałam się w luźny, niebieski T-shirt i brązowo-beżowe bryczesy. Związałam włosy w luźnego koka i poszłam do stajni. Viktoria już tam czekała, z daleka można było wyczuć bijącą od niej niechęć, którą chyba starała się ukryć.
- Wiesz, że twój koń kopał w ścianę o piątej nad ranem?- rzuciła niezadowolona.
- Przepraszam za niego.- odpowiedziałam szczerze usiłując jakoś poprawić nasze kontakty. Niech się cieszy, że jej wybaczyłam.
Dziewczyna mruknęła coś tylko pod nosem.
- To co, dzisiaj zamiana? –uśmiechnęła się szyderczo.
- Tia… pójdę po sprzęt North.
W milczeniu wzięłyśmy komplety i wróciłyśmy, aby siodłać konie. Kiedy weszłam do klaczy, ta skuliła uszy.
- Spokojnie.-mówiłam do niej i założyłam kantar. Gdy wyszłam z boksu usłyszałam, jak mój koń zarżał i prawdopodobnie stanął dęba.
- Przestań! – usłyszałam podniesiony ton koleżanki. – No już, spokój!
Po moich plecach przeszły dreszcze.
- Błagam, nie krzycz na niego…-szepnęłam do siebie, ale nie powiedziałam nic głośno.
Zajęłam się czyszczeniem North, która od czasu do czasu szarpała łbem. Była przyzwyczajona do swojej właścicielki. Po wyczyszczeniu całej klaczy zaczęłam czyścić kopyta. To znaczy próbowałam… klacz uparcie nie chciała podnieść nogi.
- Noga!- podniosłam ton, jednak to nic nie dało. Ona miała widoczną satysfakcję z tego co robiła.
- Pomóc ci?- wyszczerzyła się Viktoria. Klnąc w myślach odsunęłam się od jej konia, aby mogła wyczyścić kopyta.
Spojrzałam na Amora- kręcił się w kółko. No tak. Typowe.
- Dzięki.- mruknęłam widząc, że już skończyła z kopytami.
Nie odpowiedziała, poszła po prostu z powrotem do mojego konia. Gdy zobaczyłam, jak jego tylne kopyta mija dosłownie o centymetry jej głowę przestraszyłam się trochę. Słyszałam, jak przeklęła głośno i ochrzaniła Amora.
Założyłam siodło i ogłowie. Byłam gotowa, więc zapytałam:
- Ile można?
- No już… Boże, wyluzuj.- zdziwiłam się. Takie słowa w jej ustach? Okej…
Obie byłyśmy wyszykowane, wraz z końmi, oczywiście. Dopięłam popręg, na co North kłapnęła zębami.
- Ej.-powiedziałam.
Wydłużyłam strzemię i wsiadłam na klacz. Zobaczyłam, jak Viktoria stara się sprawić, aby Amor ustał w miejscu. Przewróciłam oczami i zaczęłam głaskać North. Nagle usłyszałam charakterystyczny odgłos. Szybko przeniosłam wzrok na mojego konia i zobaczyłam, że zadziera wysoko głowę, a Vika siedzi w siodle.
Najwyraźniej go szarpnęła…
„Spokojnie. Ona nie zna jego historii… nie wie, że on na jedno dość lekkie szarpnięcie, które powinno innego konia przywołać do rozsądku, zareaguje po prostu strachem… ona nie wie” uspokajałam się w myślach.
- No już dobrze..- powiedziała do Amora Viktoria.
- Jedziemy?- zapytałam.
- Okej.
Zmierzałyśmy w stronę lasu. „Król” trochę brykał, jak zawsze. Nagle North stanęła dęba, a ja przechyliłam się niebezpiecznie w siodle. Zobaczyłam, jak Vika uśmiecha się pod nosem z satysfakcją, jednak przemilczałam. Zakłusowałam, a potem zagalopowałam kierując się na uskok. Klacz jednak wyłamała, a ja o mało nie przeleciałam przez jej szyję. „Trudno się mówi” pomyślałam i kłusem oddaliłam się od przeszkody.
I wtedy to się stało.
Amor poniósł. Patrzyłam, jak w pełnym galopie mija mnie i North. Kierował się na uskok… Viktoria starała się go zatrzymać, ale on jeszcze bardziej się rozpędzał. Skoczył zdecydowanie za wcześnie. Na szczęście udało im się wylądować. Koń strzelił z zadu i przeszedł do cwału. Dziewczyna szarpnęła go mocno w celu pewnie przywołania go do porządku. Zadziałało. Amor zatrzymał się, a ja z daleka wyczuwałam, jak bardzo się teraz boi… Popędziłam klacz i ze łzami w oczach pognałam w ich stronę. Mój pięciolatek zaczął brykać, a ona znów go szarpnęła. Próbowałam ją tłumaczyć, że nie wiedziała, ale nie wytrzymałam.
- Zsiadasz! Zsiadasz z tego konia!- wrzasnęłam. – Zsiadasz!
Sama zeskoczyłam z siodła i znalazłam się obok dziewczyny. Emocję zapanowały nad moim ciałem i uderzyłam ją otwartą dłonią w policzek.
- Nie tak miało być! –krzyknęłam trzęsąc się.
- Jesteś tylko przewrażliwioną koniareczką, która chce „dobrze” dla swojego konisia. I w dodatku agresywna.- warknęła Viktoria. – Musiałam jakoś przywołać go do porządku! Widziałaś, jak się zachowywał! ŻADEN koń nie może się tak zachowywać! A ty chyba tego nie widzisz! Naprawdę, sprzedaj go! Tak będzie lepiej dla wszystkich!
- Wiedziałaś, że on ma przeszłość, a mimo tego nie zapytałaś, czego nie robić! Cała ta zamiana to jakieś chore gówno! Po co w ogóle to proponowałaś?!
- Jak byś chciała wiedzieć, to to był pomysł trenerki, więc łaskawie się odwal. Mówiłam, koń z przeszłością, czy nie, nie można mu pozwalać…!
Skończyłam tę bezsensowną kłótnię. Wsiadłam na Amora i przyłożyłam łydki do jego boków. Przeszłam do półsiadu i wtuliłam się w jego grzywę. Jego wielkie serce biło szybko, był jeszcze przestraszony po całym zajściu. Zdałam sobie sprawę, że ją uderzyłam. Uderzyłam Viktorię.
~~ Oj no sry, Vika :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)