Stresowałam się przed zakupem konia ale decyzja została podjęta. Myślałam na początku nad zakupem dorosłego ale chciałam pracować z koniem od początku.
Wsiadłam do auta gdzie czekał już stajenny który zaoferował mi pomoc. Uśmiechnęłam się do niego a on podał mi termos z herbatą. Wyjeżdżaliśmy późno w nocy więc było zimno.
-To.. w końcu jakiego konia wybrałaś?-zapytał mnie a ja pokręciłam głową z uśmiechem
-Zapewne źrebaka. -popatrzyłam na niego- dojedziemy nad ranem? -zapytałam a on pokiwał głową i zapalił silnik.
-Śpij żebyś potem nie popełniła błędu przy wyborze-zaśmiałam się cicho i oparłam głowę o szybę. Zasnęłam dość szybko.
***
-Śpiochu wstawaj -stajenny potrząsał moim ramieniem a ja próbowałam ogarnąć czemu jestem w aucie.
-Już dojechaliśmy?!-zapytałam i podniosłam się szybko. Jason pokiwał głową i wysiadł z auta, poszłam w jego ślady.
***
Obejrzałam wiele źrebaków ale w oko wpadła mi klaczka która miała charakterek...
-Dzień dobry -podeszłam do mężczyzny i uśmiechnęłam się-sprzedaje pan tą klaczkę?
-A i owszem sprzedaję. Jest rasowa ale ma charakterek, przyzwyczajona do czapraka i widoku siodła. Przyjmuje wędzidło na parę sekund. Kopyta podnosi bardzo grzecznie, daje się wylonżować....-ciągnąłby tak w nieskończoność gdyby nie to że byli jeszcze inni "klienci"-proszę sobie ją "wypróbować" i dać mi znać.
Tak zrobiłam, odwiązałam uwiąz klaczy i poprowadziłam ją na malutki okulnik. Pierwszą rzeczą jaką zrobiła kiedy została spuszczona na chwilę z oka było zadębowanie i ugryzienie mnie w plecy.
-Hej! Na to sobie nie pozwalamy!-powiedziałam stanowczo patrząc na Amidie. Prychnęła ale uspokoiła się.
***30min.potem***
Decyzja zapadła!
-Kupuję-uśmiechałam się od ucha do ucha idąc w stronę byłego już właściciela mojej klaczki.
-Należy się 300$ młoda panno. -wręczyłam mu 3 banknoty i zaprowadziłam Amidie do przyczepy.
Wszystkie dokumenty zabrał Jason.
-Spokojnie Dia!-prawie krzyknęłam kiedy klacz zadębowała w przyczepie, jej kopyta były parę centymetrów od mojej głowy. Wreszcie zdążyłam uwiązać ją i wyjść. Strasznie kopała, nie dziwiłam się jej, tym razem nie mogłam zasnąć więc wyjęłam moją ulubioną serię "Kroniki Wardstone" Delaney'a i zaczęłam czytać. Powinniśmy dojechać przed zmrokiem.
***
Zaprowadziłam Amidie do boksu i pocałowałam w chrapy. W boksie North był mój koc i poduszka więc uznałam że tam będę spać. Jutro trzeba zająć się dwoma końmi... Rozpierały mnie emocje, uśmiechnęłam się i zaśmiałam w głos.
>WRESZCIE!!! BOŻE ILE MĘCZARNI!<
niedziela, 12 lutego 2017
od Viktorii cd. Rush'a
Moja klacz odwróciła łeb i spojrzała na mnie z wyrzutem
-Przepraszam -wyszeptałam odwracając wzrok. Aleu miała jechać jako pierwsza a my z Rush'em oglądaliśmy wszystko z wejścia dla towarzyszących. Zatrzymała North i ukłoniła się. Moja klacz przestępowała z nogi na nogę czując gniotący ją kamyk pod siodłem.
-Teraz wystąpi Aleu na klaczy Życzenie Północy!-usłyszałam spikera który wypowiedział imię z zawodów mojej klaczy. Zacisnęłam zęby a Ru widząc to położył mi rękę na ramieniu. Znałam jej układ na pamięć. Zawsze stosowała ten sam więc nie było stresu że ja się pomylę. Dała sygnał North do chodu bocznego w stępie. Moja klacz zarzuciła łbem i bryknęła lekko przechodząc do kłusa.
-No co jest?!-Aleu mówiła strasznie głośno... Znów dała jej ten sam sygnał po uprzednim zwolnieniu jej do stępa. Zauważyłam że założyła jej niepotrzebnie wypinacze... Wish'ie wreszcie jej usłuchała ale robiła to bardzo niechętnie rzucając łbem. Potem przyszła pora na lewadę. Aleu próbowała kilka razy ale wreszcie klacz zrobiła to. Kolejnym etapem jej występu był kłus wyciągnięty, to North zrobiła bez oporów. Kontrgalop nie był dobrym pomysłem. Moja kara piękność zaczęła brykać i stawać dęba, przeszła do cwału i przez prawie cały czas brykała. Aleu wreszcie spadła! Wstała z ziemi i otrzepała się.
-Przykro nam lecz Aleu na klaczy Życzenie Północy jak i reszta jej kadry zostaje wyeliminowana!-w oczach dziewczyny widać było wściekłość, chwyciła gwałtownie wodze i podeszła do nas wepchnęła mi je do ręki.
-Ta szkapa nic nie umie!! Jak ty w ogóle na niej jeździsz?! Jak tylko wezmę się za nią...-przerwała i nagle zaczęła się uśmiechać. - O! dzień dobry pani dyrektor! Jak to miło panią widzieć!
Dyrektorka miała pokerową twarz.
-Aleu. Przez twój nieudany przejazd nasza kadra nie zakwalifikowała się! Liczę że weźmiesz się za treningi i w przyszłym roku znowu wystartujesz na North -tu spojrzała na mnie przewiercając mnie wzrokiem, teraz ryzykowałam wyrzuceniem z Akademii albo przedłużeniem szlabanu.
-Nie.-powiedziałam chłodno patrząc na dyrektorkę- Aleu nie wystartuje na mojej klaczy.
-A to dlaczego?-zapytała mnie pani Peek-nie rozumiem jak możesz nie chcieć się podzielić swoim koniem z przyjaciółką.
Przyjaciółką?! Myślałam że zwymiotuje...
-To jest mój koń prywatny. Jeżeli Aleu nie umie jeździć to czemu jest w Akademii? Pani Peek nie będę ciągnąć dalej tego tematu-dodałam patrząc na nią a w jej oczach zauważyłam zrozumienie, pokiwała z uznaniem głową - jesteś pierwszą uczennicą która w dziejach szkoły mi się postawiła. Ale to nie zmienia faktu że nie możesz trenować.-teraz odwróciła się i spojrzała na Rusha i uśmiechnęła się, kiedy nikt nie patrzył wyciągnęłam kamyk spod łęku. Pocałowałam North w chrapy a ona parsknęła i chwyciła mój warkocz.
-Skoro ta kadra odpadła... macie wybraną inną?-Rush skłamał kręcąc głową, wpierw musiałam odczekać szlaban...
***
Po powrocie do Akademii siedzieliśmy na pastwiskach śmiejąc się w głos na wspomnienie upadku Aleu.
-A widziałeś jej minę jak spadała?-zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej i upadłam na plecy ściskając się za brzuch.
-Widziałem...-udawał powagę ale nie wyszło mu, nagle klepnął mnie w ramię i krzyknął-gonisz!
-Tak się bawisz?!-śmiałam się i pogoniłam za nim.
>Ru?<
-Przepraszam -wyszeptałam odwracając wzrok. Aleu miała jechać jako pierwsza a my z Rush'em oglądaliśmy wszystko z wejścia dla towarzyszących. Zatrzymała North i ukłoniła się. Moja klacz przestępowała z nogi na nogę czując gniotący ją kamyk pod siodłem.
-Teraz wystąpi Aleu na klaczy Życzenie Północy!-usłyszałam spikera który wypowiedział imię z zawodów mojej klaczy. Zacisnęłam zęby a Ru widząc to położył mi rękę na ramieniu. Znałam jej układ na pamięć. Zawsze stosowała ten sam więc nie było stresu że ja się pomylę. Dała sygnał North do chodu bocznego w stępie. Moja klacz zarzuciła łbem i bryknęła lekko przechodząc do kłusa.
-No co jest?!-Aleu mówiła strasznie głośno... Znów dała jej ten sam sygnał po uprzednim zwolnieniu jej do stępa. Zauważyłam że założyła jej niepotrzebnie wypinacze... Wish'ie wreszcie jej usłuchała ale robiła to bardzo niechętnie rzucając łbem. Potem przyszła pora na lewadę. Aleu próbowała kilka razy ale wreszcie klacz zrobiła to. Kolejnym etapem jej występu był kłus wyciągnięty, to North zrobiła bez oporów. Kontrgalop nie był dobrym pomysłem. Moja kara piękność zaczęła brykać i stawać dęba, przeszła do cwału i przez prawie cały czas brykała. Aleu wreszcie spadła! Wstała z ziemi i otrzepała się.
-Przykro nam lecz Aleu na klaczy Życzenie Północy jak i reszta jej kadry zostaje wyeliminowana!-w oczach dziewczyny widać było wściekłość, chwyciła gwałtownie wodze i podeszła do nas wepchnęła mi je do ręki.
-Ta szkapa nic nie umie!! Jak ty w ogóle na niej jeździsz?! Jak tylko wezmę się za nią...-przerwała i nagle zaczęła się uśmiechać. - O! dzień dobry pani dyrektor! Jak to miło panią widzieć!
Dyrektorka miała pokerową twarz.
-Aleu. Przez twój nieudany przejazd nasza kadra nie zakwalifikowała się! Liczę że weźmiesz się za treningi i w przyszłym roku znowu wystartujesz na North -tu spojrzała na mnie przewiercając mnie wzrokiem, teraz ryzykowałam wyrzuceniem z Akademii albo przedłużeniem szlabanu.
-Nie.-powiedziałam chłodno patrząc na dyrektorkę- Aleu nie wystartuje na mojej klaczy.
-A to dlaczego?-zapytała mnie pani Peek-nie rozumiem jak możesz nie chcieć się podzielić swoim koniem z przyjaciółką.
Przyjaciółką?! Myślałam że zwymiotuje...
-To jest mój koń prywatny. Jeżeli Aleu nie umie jeździć to czemu jest w Akademii? Pani Peek nie będę ciągnąć dalej tego tematu-dodałam patrząc na nią a w jej oczach zauważyłam zrozumienie, pokiwała z uznaniem głową - jesteś pierwszą uczennicą która w dziejach szkoły mi się postawiła. Ale to nie zmienia faktu że nie możesz trenować.-teraz odwróciła się i spojrzała na Rusha i uśmiechnęła się, kiedy nikt nie patrzył wyciągnęłam kamyk spod łęku. Pocałowałam North w chrapy a ona parsknęła i chwyciła mój warkocz.
-Skoro ta kadra odpadła... macie wybraną inną?-Rush skłamał kręcąc głową, wpierw musiałam odczekać szlaban...
***
Po powrocie do Akademii siedzieliśmy na pastwiskach śmiejąc się w głos na wspomnienie upadku Aleu.
-A widziałeś jej minę jak spadała?-zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej i upadłam na plecy ściskając się za brzuch.
-Widziałem...-udawał powagę ale nie wyszło mu, nagle klepnął mnie w ramię i krzyknął-gonisz!
-Tak się bawisz?!-śmiałam się i pogoniłam za nim.
>Ru?<
od Rush'a cd. Viktorii
Tori klasnęła w dłonie z uznaniem, gdy Aleu opuściła budynek. Pokręciłem głową z rozbawienia.
- Będziemy się za to smażyć w piekle- prychnąłem, na co odpowiedziała mi śmiechem
- Należy jej się to... za wszystko co kiedykolwiek robiła innym... za Gwiazdę- mruknęła i wzięła następny łyk herbaty- Lepiej się zastanów co zrobimy teraz- dodała, spoglądając na Sila, który bawił się w najlepsze, obgryzając kaptur jej bluzy, wywróciłem oczami.
- Teoretycznie wieczorem mają się odbyć próbne przejazdy, no wiesz... Aleu zgłosiła się do ujeżdżenia... przynajmniej tak mi wcześniej powiedziała- odparłem, odkładając następne z siodeł... to cholernie ciężka praca.
Tori z zaciekawieniem uniosła brwi
- Jak to, powiedziała?- spytała wyraźnie akcentując ostatnie słowo i zaczęła nerwowo stukać palcami o kant drewnianego stołka
Zaśmiałem się pod nosem
- Ciągle za mną łazi i udaje wszechwiedzącą. Jeśli prędko się jej nie pozbędziemy i nie przestanie piszczeć mi do ucha to się wyprowadzę- zażartowałem, na co moja towarzyszka westchnęła i skinęła głową
- Jakieś pomysły, Ru?- zapytała, na co szeroko się uśmiechnąłem. Wprost uwielbiałem, gdy mnie tak nazywała
- Mam kilka, Aleu da dziś taki popis, o którym długo się nie zapomni, tylko... North będzie musiała to wytrzymać- wymamrotałem i zatonąłem w jej zaciekawionych tęczówkach.
***
- No nie wiem...- mruknęła zrezygnowana i przełożyła warkocz na drugie ramię nerwowym ruchem, jęknąłem pod nosem i podrzuciłem niewielki kamyk, który trzymałem w dłoni
Planowałem umieścić go pod przednim łękiem siodła, podczas gdy Aleu będzie prezentowała swój przejazd, North rozkojarzona ugniatającym przedmiotem nie potrafiłaby prawidłowo wykonać wszelkich elementów
- Rush... ona sama stosowała takie triki, aby zniszczyć przejazdy innych, myślisz że się na to nabierze?- zapytała i przeniosła na mnie wzrok- Poza tym... North będzie to bolało- podsumowała
- Może masz rację... Ale jeśli nie spróbujemy to nie mamy szans jej powstrzymać. Wiesz, że twoja klacz jest wyszkolona tak, że mogłaby jeździć na niej nawet małpa- prawie warknąłem z bezradności
Tori podniosła wzrok i podała mi kamień, który wcześniej upuściłem
- Ufam ci... ale w razie czego, robisz North masaże przez cały tydzień- powiedziała i lekko się uśmiechnęła
A więc do dzieła...
***
- Hej Aleu!- krzyknąłem idąc w jej kierunku. Dziewczyna piłowała swoje szpony, North natomiast została przywiązana do ogrodzenia... i to w taki sposób, że w razie spłoszenia prędzej skręciłaby sobie kark, niż ktoś zdołałby ją "uwolnić", westchnąłem.
- Ru! Przyszedłeś życzyć mi udanego przejazdu?- Zachichotała, na co się skrzywiłem. W jej ustach ten mój pseudonim brzmiał wprost okropnie...
- Chciałem sprawdzić jak samopoczucie przed startem- skłamałem, gładząc karą klacz po aksamitnych chrapach... wyglądała na przemęczoną i zupełnie wyczerpaną
- Oh, doceniam, że tak się o mnie martwisz. Nie mam pojęcia co ty widzisz w tej całej Vice- zaśmiała się i pokręciła zarzuciła włosami- Jest tępa i uważa się za lepszą od innych... nie może zrozumieć, że North od samego początku powinna być MOJA- ostatnie słowo zaakcentowała nieco wyraźniej, omal nie wybuchłem śmiechem... ale przecież nie mogłem się wydać
- Nie jesteśmy razem- powiedziałem zgodnie z prawdą i wsunąłem kamyk pod siodło, klacz nie wyglądała na zadowoloną... będę miał u niej przerąbane
- Naprawdę?- ten cholerny pisk... pora się stąd zmywać- A to nawet dobrze się składa- zatrzepotała rzęsami i wyszczerzyła się w totalnie bezwartościowym uśmiechu, spojrzałem na nią zdziwiony- Teoretycznie moglibyśmy gdzieś razem wyskoczyć- dodała i nienaturalnie się wypięła... Ja się pytam, na kogo coś takiego działa?
- Porozmawiamy o tym kiedy indziej, Aleu... skup się na jeździe- mruknąłem obojętnie i zacząłem iść w stronę Tori, pokazując jej kciuk w górę. Odpowiedziała mi uśmiechem
- Będą dzikie skoki i brak opanowania?- szepnęła, na co skinąłem głową
- Jeśli dzisiaj pokaże się z takiej strony to ma wielkie szanse na to, żeby nie zakwalifikować się do turnieju- odparłem zgodnie z prawdą
- Masz już pomysł na naszą kadrę?- zapytała, opierając się o ogrodzenie
Skinąłem głową:
- Stwierdziłem, że spróbuję swoich sił w crossie, skoki mogłyby być całkiem dobre w wykonaniu Triss, a w woltyżerkę teoretycznie moglibyśmy wcisnąć Cass, kiedyś chodziła na te wszelkie gimnastyczne treningi. Z koniem, czy bez konia... prawie to samo- zaśmiałem się- Na ujeżdżenie tylko ty- dodałem, na co się uśmiechnęła
- Teoretycznie powinnam poćwiczyć, ale... dyrektorka zabroniła...
- Coś wymyślimy Tori, nie martw się...- pomyślałem, że można by się wymknąć w nocy...
Moje rozmyślania przerwała Aleu wjeżdżająca na parkur...
> Tori? Tacy źli my :P<
- Będziemy się za to smażyć w piekle- prychnąłem, na co odpowiedziała mi śmiechem
- Należy jej się to... za wszystko co kiedykolwiek robiła innym... za Gwiazdę- mruknęła i wzięła następny łyk herbaty- Lepiej się zastanów co zrobimy teraz- dodała, spoglądając na Sila, który bawił się w najlepsze, obgryzając kaptur jej bluzy, wywróciłem oczami.
- Teoretycznie wieczorem mają się odbyć próbne przejazdy, no wiesz... Aleu zgłosiła się do ujeżdżenia... przynajmniej tak mi wcześniej powiedziała- odparłem, odkładając następne z siodeł... to cholernie ciężka praca.
Tori z zaciekawieniem uniosła brwi
- Jak to, powiedziała?- spytała wyraźnie akcentując ostatnie słowo i zaczęła nerwowo stukać palcami o kant drewnianego stołka
Zaśmiałem się pod nosem
- Ciągle za mną łazi i udaje wszechwiedzącą. Jeśli prędko się jej nie pozbędziemy i nie przestanie piszczeć mi do ucha to się wyprowadzę- zażartowałem, na co moja towarzyszka westchnęła i skinęła głową
- Jakieś pomysły, Ru?- zapytała, na co szeroko się uśmiechnąłem. Wprost uwielbiałem, gdy mnie tak nazywała
- Mam kilka, Aleu da dziś taki popis, o którym długo się nie zapomni, tylko... North będzie musiała to wytrzymać- wymamrotałem i zatonąłem w jej zaciekawionych tęczówkach.
***
- No nie wiem...- mruknęła zrezygnowana i przełożyła warkocz na drugie ramię nerwowym ruchem, jęknąłem pod nosem i podrzuciłem niewielki kamyk, który trzymałem w dłoni
Planowałem umieścić go pod przednim łękiem siodła, podczas gdy Aleu będzie prezentowała swój przejazd, North rozkojarzona ugniatającym przedmiotem nie potrafiłaby prawidłowo wykonać wszelkich elementów
- Rush... ona sama stosowała takie triki, aby zniszczyć przejazdy innych, myślisz że się na to nabierze?- zapytała i przeniosła na mnie wzrok- Poza tym... North będzie to bolało- podsumowała
- Może masz rację... Ale jeśli nie spróbujemy to nie mamy szans jej powstrzymać. Wiesz, że twoja klacz jest wyszkolona tak, że mogłaby jeździć na niej nawet małpa- prawie warknąłem z bezradności
Tori podniosła wzrok i podała mi kamień, który wcześniej upuściłem
- Ufam ci... ale w razie czego, robisz North masaże przez cały tydzień- powiedziała i lekko się uśmiechnęła
A więc do dzieła...
***
- Hej Aleu!- krzyknąłem idąc w jej kierunku. Dziewczyna piłowała swoje szpony, North natomiast została przywiązana do ogrodzenia... i to w taki sposób, że w razie spłoszenia prędzej skręciłaby sobie kark, niż ktoś zdołałby ją "uwolnić", westchnąłem.
- Ru! Przyszedłeś życzyć mi udanego przejazdu?- Zachichotała, na co się skrzywiłem. W jej ustach ten mój pseudonim brzmiał wprost okropnie...
- Chciałem sprawdzić jak samopoczucie przed startem- skłamałem, gładząc karą klacz po aksamitnych chrapach... wyglądała na przemęczoną i zupełnie wyczerpaną
- Oh, doceniam, że tak się o mnie martwisz. Nie mam pojęcia co ty widzisz w tej całej Vice- zaśmiała się i pokręciła zarzuciła włosami- Jest tępa i uważa się za lepszą od innych... nie może zrozumieć, że North od samego początku powinna być MOJA- ostatnie słowo zaakcentowała nieco wyraźniej, omal nie wybuchłem śmiechem... ale przecież nie mogłem się wydać
- Nie jesteśmy razem- powiedziałem zgodnie z prawdą i wsunąłem kamyk pod siodło, klacz nie wyglądała na zadowoloną... będę miał u niej przerąbane
- Naprawdę?- ten cholerny pisk... pora się stąd zmywać- A to nawet dobrze się składa- zatrzepotała rzęsami i wyszczerzyła się w totalnie bezwartościowym uśmiechu, spojrzałem na nią zdziwiony- Teoretycznie moglibyśmy gdzieś razem wyskoczyć- dodała i nienaturalnie się wypięła... Ja się pytam, na kogo coś takiego działa?
- Porozmawiamy o tym kiedy indziej, Aleu... skup się na jeździe- mruknąłem obojętnie i zacząłem iść w stronę Tori, pokazując jej kciuk w górę. Odpowiedziała mi uśmiechem
- Będą dzikie skoki i brak opanowania?- szepnęła, na co skinąłem głową
- Jeśli dzisiaj pokaże się z takiej strony to ma wielkie szanse na to, żeby nie zakwalifikować się do turnieju- odparłem zgodnie z prawdą
- Masz już pomysł na naszą kadrę?- zapytała, opierając się o ogrodzenie
Skinąłem głową:
- Stwierdziłem, że spróbuję swoich sił w crossie, skoki mogłyby być całkiem dobre w wykonaniu Triss, a w woltyżerkę teoretycznie moglibyśmy wcisnąć Cass, kiedyś chodziła na te wszelkie gimnastyczne treningi. Z koniem, czy bez konia... prawie to samo- zaśmiałem się- Na ujeżdżenie tylko ty- dodałem, na co się uśmiechnęła
- Teoretycznie powinnam poćwiczyć, ale... dyrektorka zabroniła...
- Coś wymyślimy Tori, nie martw się...- pomyślałem, że można by się wymknąć w nocy...
Moje rozmyślania przerwała Aleu wjeżdżająca na parkur...
> Tori? Tacy źli my :P<
sobota, 11 lutego 2017
od Viktorii cd. Rusha
W głowie zaświtał mi pewien plan, spojrzałam z błyskiem w oku na Rusha.
-Mam pomysł. Ale North będzie musiała też dać coś od siebie.-popatrzyłam na Aleu prowadzącą moją klacz, zamilkłam patrząc na nią chłodno.
-Kochana już niedługo North będzie moja, pani Peek bardzo dobrze to wie.-musiałam ugryźć się w język aby jej nie odpyskować. Wprowadziła ją do boksu i rozsiodłała. Zaniosła jej sprzęt do swojej skrzynki.
-To nie twoje rzeczy-usłyszałam głos Rusha który również zacisnął pięści a Aleu zatrzepotała swoimi przydługimi rzęsami, serio wnerwiała mnie ale po słowach mojego towarzysza odłożyła je do mojej skrzynki. Przepraszam, odłożyła to za dobrze powiedziane. Rzuciła to. Potem założyła jej kantar i wyprowadziła na pastwisko a kiedy wypuszczała ją w stronę reszty koni uderzyła ją uwiązem w zad żeby jak to potem określiła "zaznała trochę życia". Odeszła w stronę swojego pokoju a ja powiedziałam szeptem do Rusha.
-Idź po ochraniacze i sprzęt pierwszego lepszego konia- Rush popatrzył na mnie jak na idiotkę - no idź! -pobiegł w stronę stajni a ja gwizdnęłam cicho, North podniosła łeb i podbiegła do mnie. Po chwili przyszedł i mój towarzysz i podał mi sprzęt. Założyłam szybko ochraniacze (oczywiście myląc przednie z tylnymi specjalnie), potem założyłam jej ogłowie i odpięłam wodze. Nie dopinałam podgardla aby wyglądało to na niedbałość Aleu. Potem szybko wybiegłam z pastwiska dając byle jak siodło na płotek.
-Wyglądaj normalnie-mruknęłam do Rusha i zaczęłam przyglądać się mojej klaczy. Zauważyłam idącą dyrektorkę w naszą stronę - no to teraz będzie zabawa-zaśmiałam się cicho.
-Witajcie, Rush posprzątałeś?-chłopak pokiwał głową, teraz dyrektorka przeniosła wzrok na mnie- A panna Embress nie jeździ? -pokiwałam głową i odezwałam się nienaturalnym głosem.
-Proszę pani!! proszę spojrzeć co Aleu zrobiła North!!
-Widzę właśnie.. będę musiała z nią porozmawiać, jeżeli taka sytuacja się powtórzy nie wystartuje w zawodach i będzie trzeba zmienić kadrę...
***
Rush czyścił siodła a ja piłam herbatę w jego towarzystwie. Nagle usłyszałam krzyk Aleu.
-To wasza wina!! -tu wskazała mnie palcem- a teraz TY bądź pewna że North będzie MOJA a nie TWOJA i to JA wystartuje w zawodach!!
-Spokojnie-Rush uśmiechnął się sztucznie ale Aleu pewnie tego nie rozróżnia. Tępa strzała... Przepraszam! Nie będę obrażać strzał...-zapewne wystartujesz w zawodach a czy North będzie twoja nic nie jest pewne.
-Widzisz kochana? Nawet twój "chłopak" -wykonała gest robienia cudzysłowu palcami- mnie popiera!-zaśmiała się perfidnie i wyszła. To mnie zdenerwowało i chciałam ją uderzyć. Zacisnęłam pięści i gryząc się w język.
>Ru? cia.. brak pomysłu xD<
-Mam pomysł. Ale North będzie musiała też dać coś od siebie.-popatrzyłam na Aleu prowadzącą moją klacz, zamilkłam patrząc na nią chłodno.
-Kochana już niedługo North będzie moja, pani Peek bardzo dobrze to wie.-musiałam ugryźć się w język aby jej nie odpyskować. Wprowadziła ją do boksu i rozsiodłała. Zaniosła jej sprzęt do swojej skrzynki.
-To nie twoje rzeczy-usłyszałam głos Rusha który również zacisnął pięści a Aleu zatrzepotała swoimi przydługimi rzęsami, serio wnerwiała mnie ale po słowach mojego towarzysza odłożyła je do mojej skrzynki. Przepraszam, odłożyła to za dobrze powiedziane. Rzuciła to. Potem założyła jej kantar i wyprowadziła na pastwisko a kiedy wypuszczała ją w stronę reszty koni uderzyła ją uwiązem w zad żeby jak to potem określiła "zaznała trochę życia". Odeszła w stronę swojego pokoju a ja powiedziałam szeptem do Rusha.
-Idź po ochraniacze i sprzęt pierwszego lepszego konia- Rush popatrzył na mnie jak na idiotkę - no idź! -pobiegł w stronę stajni a ja gwizdnęłam cicho, North podniosła łeb i podbiegła do mnie. Po chwili przyszedł i mój towarzysz i podał mi sprzęt. Założyłam szybko ochraniacze (oczywiście myląc przednie z tylnymi specjalnie), potem założyłam jej ogłowie i odpięłam wodze. Nie dopinałam podgardla aby wyglądało to na niedbałość Aleu. Potem szybko wybiegłam z pastwiska dając byle jak siodło na płotek.
-Wyglądaj normalnie-mruknęłam do Rusha i zaczęłam przyglądać się mojej klaczy. Zauważyłam idącą dyrektorkę w naszą stronę - no to teraz będzie zabawa-zaśmiałam się cicho.
-Witajcie, Rush posprzątałeś?-chłopak pokiwał głową, teraz dyrektorka przeniosła wzrok na mnie- A panna Embress nie jeździ? -pokiwałam głową i odezwałam się nienaturalnym głosem.
-Proszę pani!! proszę spojrzeć co Aleu zrobiła North!!
-Widzę właśnie.. będę musiała z nią porozmawiać, jeżeli taka sytuacja się powtórzy nie wystartuje w zawodach i będzie trzeba zmienić kadrę...
***
Rush czyścił siodła a ja piłam herbatę w jego towarzystwie. Nagle usłyszałam krzyk Aleu.
-To wasza wina!! -tu wskazała mnie palcem- a teraz TY bądź pewna że North będzie MOJA a nie TWOJA i to JA wystartuje w zawodach!!
-Spokojnie-Rush uśmiechnął się sztucznie ale Aleu pewnie tego nie rozróżnia. Tępa strzała... Przepraszam! Nie będę obrażać strzał...-zapewne wystartujesz w zawodach a czy North będzie twoja nic nie jest pewne.
-Widzisz kochana? Nawet twój "chłopak" -wykonała gest robienia cudzysłowu palcami- mnie popiera!-zaśmiała się perfidnie i wyszła. To mnie zdenerwowało i chciałam ją uderzyć. Zacisnęłam pięści i gryząc się w język.
>Ru? cia.. brak pomysłu xD<
od Rusha cd. Viktorii
Jakim cudem dyrektorka Akademii pozwoliła tej szmacie Aleu zasiąść na grzbiecie prywatnego konia. Przecież to nie miało najmniejszego sensu... warknąłem z niezadowolenia, gdy jeden z popręgów upadł mi pod nogi. Zacisnąłem powieki i gwałtownie wciągnąłem powietrze... Zgodziłem się na to sprzątanie tylko ze względu na Sil'a, co bym z nim zrobił, gdyby nas wyrzucili? Westchnąłem głośniej, odkładając wypolerowane siodło na jeden z przygotowanych stojaków... ostatni raz się na to zgodziłem- pomyślałem, siadając na beli siana, miałem wrażenie, że zaraz zasnę na stojąco... nie czułem się najlepiej.
- Co ty robisz?!- Nagły, paniczny krzyk wyrwał mnie z zamyśleń. Poderwałem się z zajmowanego wcześniej miejsca i wybiegłem z budynku, potykając się o własne nogi
Zauważyłem Tori, opartą o ogrodzenie... była blada. Szybkim gestem przeniosłem wzrok na Aleu i North, która była cała mokra... co ona z nią zrobiła. Przecież ćwiczyły zaledwie od godziny? Z determinacją ruszyłem w ich stronę...
Tori odwróciła głowę w moją stronę i wbiła we mnie tępy wzrok, następnie pokręciła głową z bezsilności i omal nie osunęła się na ziemię. Była wykończona, zacisnąłem zęby
- Myślę, że wystarczy na dziś- mruknąłem siląc się na miły ton, chcąc zdobyć sympatię ze strony jędzy, męczącej karą klacz
Zdezorientowana dziewczyna spojrzała na mnie, a następnie nienaturalnie wyprostowała się w siodle i zatrzepotała rzęsami. Wyglądała komicznie. Niczym, mała... wredna... zadufana w sobie...
- Właśnie miałam zamiar chwilkę sobie odpocząć- zapiszczała tonem o kilka decybeli zbyt wysokim
Tori zacisnęła dłonie w pięści, wydawało się, że jest gotowa rzucić się na nią z zawrotną prędkością i pozbawić co najmniej kilku zębów. Nie było się czemu dziwić, Aleu to irytujący wyrzutek społeczeństwa. Gdyby spróbowała wsiąść na Sil'a... już dawno skończyłaby zakopana w lesie. Wyszczerzyłem się z przymusu, gdy dziewczyna zaczęła opowiadać jakieś bzdury na temat swoich debiutanckich startów w konkursach i o nienagannych umiejętnościach jeździeckich, ledwo powstrzymałem śmiech zażenowania.
- A ty Vikuś, powinnaś naprawić kondycję tej szkapy... w takim stanie tego czegoś na zawody nie wezmę- pisnęła ponownie i zarzuciła włosami chichocząc. Boże...
- Ja... jakich za wodach do cholery?- syknęła Embress, powstrzymując drżenie głosu, zmarszczyłem brwi. Przecież nikt nic nie ogłaszał
- Niedługo odbędą się kwalifikacje do zawodów drużynowych. Każda stadnina ma prawo wystawić jeden zespół, składający się z 4 uczestników. Ale teraz, skoro ty Vikuś nie możesz jeździć, to ja z wielką chęcią pokażę wam wszystkim jak się wygrywa. To chyba oczywiste, że wejdę do zespołu- zaśmiała się i przeniosła wzrok na mnie- Patrząc na twojego ogiera, sądzę, że będziemy uroczo razem wyglądać, jadąc na przodzie- dodała, a ja zakrztusiłem się powietrzem, ledwo powstrzymując atak śmiechu. Że niby co?
Tori wbiła wzrok w swoje sztyblety, po czym odwróciła się na pięcie i ruszyła w kierunku stajni. Wywróciłem oczami i poszedłem za nią. Zignorowałem Aleu, która coś za nami krzyczała...
***
- Ona ją skrzywdzi...- usłyszałem szept swojej przyjaciółki, gdy gładziła Scream'a po chrapach. Ogier oddychał miarowo.
- Musimy przekonać dyrektorkę, że jesteś lepsza od niej i to ty powinnaś wystartować na North- odparłem gorączkowo rozmyślając
- Przecież zabroniła mi jeździć... Aleu jest wredną... i ma okropny dosiad, ale często staje na podium w konkursach- powiedziała smutno i zwiesiła głowę
- Z tego co wyczytałem potrzebujemy 1 osoby do każdej z 4 kategorii: ujeżdżenie, cross, skoki i woltyżerka. Z wyjątkiem tego, że ty jesteś dobra w ujeżdżeniu... chyba i tak nikt nie nadaje się to tego żeby wystartować w innych konkurencjach- zaśmiałem się, gdy Sil parsknął urażony
Bałem się o North...
- Chyba, że... sprawimy aby treningi Aleu wyglądały gorzej niż zwykle i ośmieszy się przed właścicielką- mruknęła z błyskiem w oczach...- A potem zbudujemy własną kadrę i damy wszystkim popalić- dodała z cieniem uśmiechu
> Tori? Jakieś niecne plany? xD<
>>Nawet bardzo niecne B) <<
- Co ty robisz?!- Nagły, paniczny krzyk wyrwał mnie z zamyśleń. Poderwałem się z zajmowanego wcześniej miejsca i wybiegłem z budynku, potykając się o własne nogi
Zauważyłem Tori, opartą o ogrodzenie... była blada. Szybkim gestem przeniosłem wzrok na Aleu i North, która była cała mokra... co ona z nią zrobiła. Przecież ćwiczyły zaledwie od godziny? Z determinacją ruszyłem w ich stronę...
Tori odwróciła głowę w moją stronę i wbiła we mnie tępy wzrok, następnie pokręciła głową z bezsilności i omal nie osunęła się na ziemię. Była wykończona, zacisnąłem zęby
- Myślę, że wystarczy na dziś- mruknąłem siląc się na miły ton, chcąc zdobyć sympatię ze strony jędzy, męczącej karą klacz
Zdezorientowana dziewczyna spojrzała na mnie, a następnie nienaturalnie wyprostowała się w siodle i zatrzepotała rzęsami. Wyglądała komicznie. Niczym, mała... wredna... zadufana w sobie...
- Właśnie miałam zamiar chwilkę sobie odpocząć- zapiszczała tonem o kilka decybeli zbyt wysokim
Tori zacisnęła dłonie w pięści, wydawało się, że jest gotowa rzucić się na nią z zawrotną prędkością i pozbawić co najmniej kilku zębów. Nie było się czemu dziwić, Aleu to irytujący wyrzutek społeczeństwa. Gdyby spróbowała wsiąść na Sil'a... już dawno skończyłaby zakopana w lesie. Wyszczerzyłem się z przymusu, gdy dziewczyna zaczęła opowiadać jakieś bzdury na temat swoich debiutanckich startów w konkursach i o nienagannych umiejętnościach jeździeckich, ledwo powstrzymałem śmiech zażenowania.
- A ty Vikuś, powinnaś naprawić kondycję tej szkapy... w takim stanie tego czegoś na zawody nie wezmę- pisnęła ponownie i zarzuciła włosami chichocząc. Boże...
- Ja... jakich za wodach do cholery?- syknęła Embress, powstrzymując drżenie głosu, zmarszczyłem brwi. Przecież nikt nic nie ogłaszał
- Niedługo odbędą się kwalifikacje do zawodów drużynowych. Każda stadnina ma prawo wystawić jeden zespół, składający się z 4 uczestników. Ale teraz, skoro ty Vikuś nie możesz jeździć, to ja z wielką chęcią pokażę wam wszystkim jak się wygrywa. To chyba oczywiste, że wejdę do zespołu- zaśmiała się i przeniosła wzrok na mnie- Patrząc na twojego ogiera, sądzę, że będziemy uroczo razem wyglądać, jadąc na przodzie- dodała, a ja zakrztusiłem się powietrzem, ledwo powstrzymując atak śmiechu. Że niby co?
Tori wbiła wzrok w swoje sztyblety, po czym odwróciła się na pięcie i ruszyła w kierunku stajni. Wywróciłem oczami i poszedłem za nią. Zignorowałem Aleu, która coś za nami krzyczała...
***
- Ona ją skrzywdzi...- usłyszałem szept swojej przyjaciółki, gdy gładziła Scream'a po chrapach. Ogier oddychał miarowo.
- Musimy przekonać dyrektorkę, że jesteś lepsza od niej i to ty powinnaś wystartować na North- odparłem gorączkowo rozmyślając
- Przecież zabroniła mi jeździć... Aleu jest wredną... i ma okropny dosiad, ale często staje na podium w konkursach- powiedziała smutno i zwiesiła głowę
- Z tego co wyczytałem potrzebujemy 1 osoby do każdej z 4 kategorii: ujeżdżenie, cross, skoki i woltyżerka. Z wyjątkiem tego, że ty jesteś dobra w ujeżdżeniu... chyba i tak nikt nie nadaje się to tego żeby wystartować w innych konkurencjach- zaśmiałem się, gdy Sil parsknął urażony
Bałem się o North...
- Chyba, że... sprawimy aby treningi Aleu wyglądały gorzej niż zwykle i ośmieszy się przed właścicielką- mruknęła z błyskiem w oczach...- A potem zbudujemy własną kadrę i damy wszystkim popalić- dodała z cieniem uśmiechu
> Tori? Jakieś niecne plany? xD<
>>Nawet bardzo niecne B) <<
piątek, 10 lutego 2017
od Viktorii cd. Rusha
Nie sprzeciwiałam się kiedy chłopak niósł mnie w stronę North. Szczerzę mówiąc pierwszy raz się tak bałam i doświadczyłam tak dziwnego uczucia... Ale mniejsza. Było minęło, Ru posadził mnie na North a ja chwyciłam nerwowo wodzę trzęsącymi się rękami.
-Tori, już po wszystkim. -uśmiechnął się łagodnie a ja odwzajemniłam to naciąganym uniesieniem kącików ust- a teraz jedziemy do Akademi!-dodał tonem nieznoszącym sprzeciwu. Potulnie jechałam za nim. Kopyta Sil'a i North miarowo uderzały o podłoże. Opatuliłam się mocniej bluzą puszczając na chwilę wodzę. Moja klacz szła spokojnie, co bardzo mnie cieszyło. Na powrót chwyciłam wodzę i pokierowałam Wish w stronę Rusha która uniosła uszy na widok konia chłopaka, ja też uśmiechnęłam się i rozluźniłam. Nadal było mi zimno ale nie tak bardzo. Przez cały czas nie zwracałam uwagi na porę dnia, aż do teraz. Spojrzałam na niebo które lśniło różem, czerwienią i całą resztą barw (Komu chce się to pamiętać!?) Podniosłam rękę i spuściłam wzrok na zegarek, była 9.34! Ale halo! przyszliśmy tu o 16 coś??? Popędziłam North i zrównałam się z Rushem. Chłopak odgarnął włosy z twarzy a ja spojrzałam mu w oczy, przenikliwy szary sprawiał że było w nim coś... tajemniczego?
-Ru... bo nas nie było więcej niż tylko parę godzin- szybko przygwoździł mnie morderczym spojrzeniem- weszliśmy tam o 16 a jest -zrobiłam pauzę by złapać oddech- 9.40!
Myślałam że wybuchnie albo na mnie krzyknie ale tak nie zrobił. Popędził konia do galopu i wbiegł na podwórze stajni, zrobiłam to co oni.
-No.. Więc tu mamy naszych randkowiczów! Albo raczej powinnam była określić was jako... wagarowiczów-usłyszałam chłodny ton dyrektorki. Wbiłam wzrok w grzywę North, Ru zrobił to samo. Zaczęłam nerwowo zaplatać warkocze mojej klaczy-co powinnam z wami zrobić? Zawiesić? Nie. To za mało... Wyrzucić? To też nie. Zbyt surowe -zastanawiała się, czułam narastającą gulę w gardle. Spojrzałam na mojego towarzysza, pokręcił głową z niedowierzaniem -Wiem! Do odwołania nasza uczennica ma zakaz jazdy -popatrzyła na mnie a potem przeniosła wzrok na chłopaka- a ty panie Morgenstern będzie pan sprzątał stajnie -zrobiła pauzę i patrzyła na nas świdrując nas swoimi brązowymi oczami- również do odwołania. Stajenni mają wolne więc ma pan co robić.
Poczułam piekące pod powiekami łzy, nie bólu tylko wściekłości i upokorzenia. Zsiadałam już z North kiedy usłyszałam jeszcze głos pani Peek.
-Na twojej NorthWish będzie jeździć i zajmować się Aleu Longerstan.-tego było za wiele. nie mogłam pozwolić żeby taki ktoś jak ONA jeździł na moim koniu... To było zbyt wielkie upokorzenie a w dodatku zaprzepaści wszystko co osiągnęłyśmy!!! Chciałam krzyknąć ale z mojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Rush posłał mi spojrzenie pełne wściekłości. Czym zawiniłam?! Zaprowadziłam North do boksu i zdjęłam jej ogłowię. Polałam nogi i założyłam kantar po czym prowadząc ją na długim uwiązie zaprowadziłam na pastwisko. Widziałam czekającą tam Aleu.
-Nie. North nie idzie teraz na pastwisko. TERAZ będzie miała TRENING. Wyjaśnić Ci to pojęcie? TRENING wiesz co to jest?-uśmiechnęła się szyderczo a ja mogłam jedynie posłać jej mordercze spojrzenie. Wcisnęłam jej uwiąz w dłoń a ona zabrała ją znów do stanowiska. Stwierdziłam że skoro i tak nie mam nic do roboty to chociaż napastuje siodła. I tak zrobiłam.
-USPOKÓJ SIĘ SZKAPO! -usłyszałam krzyk Aleu ale postanowiłam to zignorować. Wreszcie usłyszałam stukot kopyt na dziedzińcu i otwierającą się bramę. Przyglądałam się temu wszystkiemu. Po co zakładała jej wytok i brała bat?! Minęło jakieś 20 minut a North była cała spieniona co najmniej jakby po 4 godzinnym rajdzie... Aleu kazała ustawić sobie przeszkody a kiedy Wish zrzuciła pierwszy raz przeszkodę nie wytrzymałam i rozpłakałam się jak dziecko widząc zamiast North, Gwiazdę. W takim stanie zastał mnie stajenny.
-Co tu robisz? i czemu beczysz-zapytał mnie chłodno a ja odwzajemniłam ton.
-Coś na pewno. Powinieneś teraz czyścić boksy z Rush'em!-warknęłam a on oddalił się. Przyglądałam się jak Rush sprząta i kiedy wreszcie skończył, Aleu nadal jeździła na mojej klaczy nadal galopując i robiąc nowe układy ujeżdżeniowe.
-Co taka przygnę...-urwał i uniósł wzrok widząc Aleu na North -o... no tak.
-No tak!? NO TAK?! NIC A NIC Cię to nie obchodzi!!?! Pewnie zamęczy North tak samo jak Gwiazdę! Nie widzisz co jej zrobiła!!?? Ćwiczą dopiero od 45 minut!!!!!! Puścisz to płazem?! Bo ja nie zamierzam!- wybuchnęłam i chciałam skończyć tyradę ale Rush mi przerwał.
-Nie to nie. Chciałem pomóc. -odwrócił się na pięcie i poszedł pucować siodła.
Teraz to musiałam sobie sama poradzić... a to proste nie będzie ale miałam plan.
>Ru? Na spontanie ale ćśś xD <
-Tori, już po wszystkim. -uśmiechnął się łagodnie a ja odwzajemniłam to naciąganym uniesieniem kącików ust- a teraz jedziemy do Akademi!-dodał tonem nieznoszącym sprzeciwu. Potulnie jechałam za nim. Kopyta Sil'a i North miarowo uderzały o podłoże. Opatuliłam się mocniej bluzą puszczając na chwilę wodzę. Moja klacz szła spokojnie, co bardzo mnie cieszyło. Na powrót chwyciłam wodzę i pokierowałam Wish w stronę Rusha która uniosła uszy na widok konia chłopaka, ja też uśmiechnęłam się i rozluźniłam. Nadal było mi zimno ale nie tak bardzo. Przez cały czas nie zwracałam uwagi na porę dnia, aż do teraz. Spojrzałam na niebo które lśniło różem, czerwienią i całą resztą barw (Komu chce się to pamiętać!?) Podniosłam rękę i spuściłam wzrok na zegarek, była 9.34! Ale halo! przyszliśmy tu o 16 coś??? Popędziłam North i zrównałam się z Rushem. Chłopak odgarnął włosy z twarzy a ja spojrzałam mu w oczy, przenikliwy szary sprawiał że było w nim coś... tajemniczego?
-Ru... bo nas nie było więcej niż tylko parę godzin- szybko przygwoździł mnie morderczym spojrzeniem- weszliśmy tam o 16 a jest -zrobiłam pauzę by złapać oddech- 9.40!
Myślałam że wybuchnie albo na mnie krzyknie ale tak nie zrobił. Popędził konia do galopu i wbiegł na podwórze stajni, zrobiłam to co oni.
-No.. Więc tu mamy naszych randkowiczów! Albo raczej powinnam była określić was jako... wagarowiczów-usłyszałam chłodny ton dyrektorki. Wbiłam wzrok w grzywę North, Ru zrobił to samo. Zaczęłam nerwowo zaplatać warkocze mojej klaczy-co powinnam z wami zrobić? Zawiesić? Nie. To za mało... Wyrzucić? To też nie. Zbyt surowe -zastanawiała się, czułam narastającą gulę w gardle. Spojrzałam na mojego towarzysza, pokręcił głową z niedowierzaniem -Wiem! Do odwołania nasza uczennica ma zakaz jazdy -popatrzyła na mnie a potem przeniosła wzrok na chłopaka- a ty panie Morgenstern będzie pan sprzątał stajnie -zrobiła pauzę i patrzyła na nas świdrując nas swoimi brązowymi oczami- również do odwołania. Stajenni mają wolne więc ma pan co robić.
Poczułam piekące pod powiekami łzy, nie bólu tylko wściekłości i upokorzenia. Zsiadałam już z North kiedy usłyszałam jeszcze głos pani Peek.
-Na twojej NorthWish będzie jeździć i zajmować się Aleu Longerstan.-tego było za wiele. nie mogłam pozwolić żeby taki ktoś jak ONA jeździł na moim koniu... To było zbyt wielkie upokorzenie a w dodatku zaprzepaści wszystko co osiągnęłyśmy!!! Chciałam krzyknąć ale z mojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Rush posłał mi spojrzenie pełne wściekłości. Czym zawiniłam?! Zaprowadziłam North do boksu i zdjęłam jej ogłowię. Polałam nogi i założyłam kantar po czym prowadząc ją na długim uwiązie zaprowadziłam na pastwisko. Widziałam czekającą tam Aleu.
-Nie. North nie idzie teraz na pastwisko. TERAZ będzie miała TRENING. Wyjaśnić Ci to pojęcie? TRENING wiesz co to jest?-uśmiechnęła się szyderczo a ja mogłam jedynie posłać jej mordercze spojrzenie. Wcisnęłam jej uwiąz w dłoń a ona zabrała ją znów do stanowiska. Stwierdziłam że skoro i tak nie mam nic do roboty to chociaż napastuje siodła. I tak zrobiłam.
-USPOKÓJ SIĘ SZKAPO! -usłyszałam krzyk Aleu ale postanowiłam to zignorować. Wreszcie usłyszałam stukot kopyt na dziedzińcu i otwierającą się bramę. Przyglądałam się temu wszystkiemu. Po co zakładała jej wytok i brała bat?! Minęło jakieś 20 minut a North była cała spieniona co najmniej jakby po 4 godzinnym rajdzie... Aleu kazała ustawić sobie przeszkody a kiedy Wish zrzuciła pierwszy raz przeszkodę nie wytrzymałam i rozpłakałam się jak dziecko widząc zamiast North, Gwiazdę. W takim stanie zastał mnie stajenny.
-Co tu robisz? i czemu beczysz-zapytał mnie chłodno a ja odwzajemniłam ton.
-Coś na pewno. Powinieneś teraz czyścić boksy z Rush'em!-warknęłam a on oddalił się. Przyglądałam się jak Rush sprząta i kiedy wreszcie skończył, Aleu nadal jeździła na mojej klaczy nadal galopując i robiąc nowe układy ujeżdżeniowe.
-Co taka przygnę...-urwał i uniósł wzrok widząc Aleu na North -o... no tak.
-No tak!? NO TAK?! NIC A NIC Cię to nie obchodzi!!?! Pewnie zamęczy North tak samo jak Gwiazdę! Nie widzisz co jej zrobiła!!?? Ćwiczą dopiero od 45 minut!!!!!! Puścisz to płazem?! Bo ja nie zamierzam!- wybuchnęłam i chciałam skończyć tyradę ale Rush mi przerwał.
-Nie to nie. Chciałem pomóc. -odwrócił się na pięcie i poszedł pucować siodła.
Teraz to musiałam sobie sama poradzić... a to proste nie będzie ale miałam plan.
>Ru? Na spontanie ale ćśś xD <
od Rusha cd. Viktorii
Nagle zrobiło się przerażająco zimno, zadrżałem. W międzyczasie rzuciłem okiem na drzwi, leżące na poobijanej kamiennej posadzce i zakląłem pod nosem. Że też zachciało mi się przyłazić do tego cholernego szpitala- Skarciłem się w myślach
- Tori, wychodzimy stąd- Powiedziałem tonem nie znoszącym sprzeciwu, podczas gdy dziewczyna upadła na kolana, dławiąc się powietrzem
Tym razem przestraszyłem się nie na żarty... i wcale nie chodziło o zimny wiatr czy te cholerne głosy Bóg wie skąd. Obawiałem się, że coś może się jej stać i będzie to moja wina.
Tori próbowała się podnieść, w nagłym porywie chwyciłem jakiś srebrny przedmiot leżący na jednym ze stołów i rzuciłem go w stronę cienia, formującego się tuż przy framudze drzwi, zrobiło się nieco spokojniej.
- Księżniczko, wszystko w porządku?- spytałem, rzucając się w jej stronę, zanim zdążyłem uświadomić sobie jak się do niej zwróciłem. Miałem już tego nie robić...
Nie odpowiedziała, zaczęła drżeć i mocno chwyciła się mojej ręki. Syknąłem z bólu, trafiła prosto na rany po akcji z drutem. Jednak widząc to, że się uspokaja, postanowiłem zacisnąć zęby i jakoś wytrzymać, co się właśnie stało? To były jakieś pieprzone duchy? Przecież one nie istnieją... nie mogą istnieć...
- Ru... Zimno mi- wymamrotała- On coś do mnie mówił, nie mam pojęcia czego ode mnie chciał- syknęła
Ściągnąłem swoją czerwoną bluzę i zarzuciłem jej na ramiona, wiedziałem, że jak najszybciej powinniśmy się ulotnić
- Tori, idziemy do do Akademii, nigdy więcej tutaj nie przyjdziemy...- mruknąłem uspokajająco
- Ale...- zaprotestowała
- Powiedziałem, nie!- Tym razem warknąłem i gwałtownie zacisnąłem powieki- Nie próbuj się ze mną kłócić- wycedziłem przez zaciśnięte zęby i odchrząknąłem
Szybkim ruchem udało mi się chwycić tajemniczy, srebrny przedmiot, który prawdopodobnie nas ocalił... przynajmniej na jakiś czas i podszedłem do Tori
- Teraz wezmę cię na ręce i zaniosę do North, możesz mnie pobić, podrapać albo ugryźć, ale nie mam innego wyjścia- powiedziałem chłodno i spojrzałem w kierunku wyjścia...
> Tori? Pomysłów brak, opowiadanie do niczego xD<
>>Będę gryźć B) <<
- Tori, wychodzimy stąd- Powiedziałem tonem nie znoszącym sprzeciwu, podczas gdy dziewczyna upadła na kolana, dławiąc się powietrzem
Tym razem przestraszyłem się nie na żarty... i wcale nie chodziło o zimny wiatr czy te cholerne głosy Bóg wie skąd. Obawiałem się, że coś może się jej stać i będzie to moja wina.
Tori próbowała się podnieść, w nagłym porywie chwyciłem jakiś srebrny przedmiot leżący na jednym ze stołów i rzuciłem go w stronę cienia, formującego się tuż przy framudze drzwi, zrobiło się nieco spokojniej.
- Księżniczko, wszystko w porządku?- spytałem, rzucając się w jej stronę, zanim zdążyłem uświadomić sobie jak się do niej zwróciłem. Miałem już tego nie robić...
Nie odpowiedziała, zaczęła drżeć i mocno chwyciła się mojej ręki. Syknąłem z bólu, trafiła prosto na rany po akcji z drutem. Jednak widząc to, że się uspokaja, postanowiłem zacisnąć zęby i jakoś wytrzymać, co się właśnie stało? To były jakieś pieprzone duchy? Przecież one nie istnieją... nie mogą istnieć...
- Ru... Zimno mi- wymamrotała- On coś do mnie mówił, nie mam pojęcia czego ode mnie chciał- syknęła
Ściągnąłem swoją czerwoną bluzę i zarzuciłem jej na ramiona, wiedziałem, że jak najszybciej powinniśmy się ulotnić
- Tori, idziemy do do Akademii, nigdy więcej tutaj nie przyjdziemy...- mruknąłem uspokajająco
- Ale...- zaprotestowała
- Powiedziałem, nie!- Tym razem warknąłem i gwałtownie zacisnąłem powieki- Nie próbuj się ze mną kłócić- wycedziłem przez zaciśnięte zęby i odchrząknąłem
Szybkim ruchem udało mi się chwycić tajemniczy, srebrny przedmiot, który prawdopodobnie nas ocalił... przynajmniej na jakiś czas i podszedłem do Tori
- Teraz wezmę cię na ręce i zaniosę do North, możesz mnie pobić, podrapać albo ugryźć, ale nie mam innego wyjścia- powiedziałem chłodno i spojrzałem w kierunku wyjścia...
> Tori? Pomysłów brak, opowiadanie do niczego xD<
>>Będę gryźć B) <<
Subskrybuj:
Posty (Atom)