-Chcesz ją znać?- zapytałam chłopaka który pokiwał ochoczo głową, no dobra...
-North poznałam w jednej z bardziej prestiżowych stadnin, poznałam ja jako źrebaka. Rodzice po śmierci Gwiazdy stwierdzili że kupią mi konia i padło na North, kiedyś NorthWish. Ja skróciłam jej imię tylko do North. Kiedy Wish'ie dorosła okazało się że jest bardzo agresywna. Kiedy chciałam zabrać ją z pastwisk lub innego miejsca, rzucała się na mnie lub kogoś innego z zębami lub kopała. Rodzice chcieli ją uspać ale uparłam się że ją nauczę tego wszystkiego. No i wyszło... -uśmiechnęłam się zachęcająca i wyciągnęłam nożyczki (lepiej nie wiedzieć co jeszcze mam w kieszeniach)- jednak nie obciąłeś! Czyli kastracja? -zaśmiałam się i kiedy chłopak rzucił się do ucieczki, pogoniłam za nim, jednak uznałam że jest fajny, jedyna normalna (oprócz Triss) osoba w Dressage Academy.
>Rush?<
środa, 11 stycznia 2017
od Rusha cd. Viktorii
Spojrzałem na dziewczynę, która bawiła się w najlepsze, podczas gdy ja "pluskałem się w wodzie"
- Tori, jeśli chciałaś zobaczyć mnie bez koszulki to wystarczyło ładnie poprosić, nie musiałaś mnie od razu topić- wywróciłem oczami, na co posłała mi rozbawione spojrzenie
- Chciałbyś- prychnęła
- Może- odgryzłem się chcąc wyjść na brzeg- Teraz mi pomóż księżniczko- parsknąłem, więc wyciągnęła do mnie dłoń
- Po chwili zorientowała się co mam na myśli ale nie zdążyła zabrać ręki i dzięki mojemu niecnemu działaniu zanurzyła się w wodzie, która do najcieplejszych nie należała, zaśmiałem się
- Ty... ty...
- Zanim zaczniesz mnie bić, koszulka ci się podwinęła- szepnąłem i odwróciłem wzrok żeby nie dostać w twarz.
Tori zrobiła się czerwona i złapała za jasny materiał
- zboczeniec- zażartowała
- A co do włosów... masz trochę racji. Muszę wybrać się do miasta i jakoś je okiełznać, nie chcę żebyś mnie kastrowała- podsumowałem i pomogłem wygramolić się jej na brzeg
***
Siedzieliśmy na trawie i gadaliśmy o różnych pierdołach. W końcu rozmowa przeniosła się na konie, a dokładniej Sil'a...
- Długo go masz?- spytała bawiąc się mokrymi włosami, pokręciłem przecząco głową
- Od 3 lat, jego poprzedni właściciel był przyjacielem ojca... ale nieszczęśliwie skończył podczas jednego z przejazdów- wzruszyłem ramionami
- Zginął?- zamrugała ze zdziwienia
- Nie, spokojnie- uśmiechnąłem się- Po prostu podczas jednego ze skoków pechowo upadł i skręcił kark- podsumowałem, Tori się skrzywiła
- Marne mi pocieszenia... to chyba gorsze od śmierci- szepnęła
- Tak jestem jedynym który wsiadł na niego po tej całej akcji... chociaż, w sumie ty tez miałaś ten zaszczyt- odparłem
- Jechałam na koniu mordercy? Wow...- powiedziała, żeby nieco rozluźnić atmosferę
Miała ładny uśmiech... nawet bardzo ładny...
- Mam coś na twarzy?- spytała lekko uśmiechnięta- Dziwnie się na mnie patrzysz- dodała i pokazała mi język
Lekceważąco machnąłem dłonią i spojrzałem na siwka, który skubał North w ucho, prychnąłem
- Skąd masz North?- zapytałem ciekawy
> Tori?<
- Tori, jeśli chciałaś zobaczyć mnie bez koszulki to wystarczyło ładnie poprosić, nie musiałaś mnie od razu topić- wywróciłem oczami, na co posłała mi rozbawione spojrzenie
- Chciałbyś- prychnęła
- Może- odgryzłem się chcąc wyjść na brzeg- Teraz mi pomóż księżniczko- parsknąłem, więc wyciągnęła do mnie dłoń
- Po chwili zorientowała się co mam na myśli ale nie zdążyła zabrać ręki i dzięki mojemu niecnemu działaniu zanurzyła się w wodzie, która do najcieplejszych nie należała, zaśmiałem się
- Ty... ty...
- Zanim zaczniesz mnie bić, koszulka ci się podwinęła- szepnąłem i odwróciłem wzrok żeby nie dostać w twarz.
Tori zrobiła się czerwona i złapała za jasny materiał
- zboczeniec- zażartowała
- A co do włosów... masz trochę racji. Muszę wybrać się do miasta i jakoś je okiełznać, nie chcę żebyś mnie kastrowała- podsumowałem i pomogłem wygramolić się jej na brzeg
***
Siedzieliśmy na trawie i gadaliśmy o różnych pierdołach. W końcu rozmowa przeniosła się na konie, a dokładniej Sil'a...
- Długo go masz?- spytała bawiąc się mokrymi włosami, pokręciłem przecząco głową
- Od 3 lat, jego poprzedni właściciel był przyjacielem ojca... ale nieszczęśliwie skończył podczas jednego z przejazdów- wzruszyłem ramionami
- Zginął?- zamrugała ze zdziwienia
- Nie, spokojnie- uśmiechnąłem się- Po prostu podczas jednego ze skoków pechowo upadł i skręcił kark- podsumowałem, Tori się skrzywiła
- Marne mi pocieszenia... to chyba gorsze od śmierci- szepnęła
- Tak jestem jedynym który wsiadł na niego po tej całej akcji... chociaż, w sumie ty tez miałaś ten zaszczyt- odparłem
- Jechałam na koniu mordercy? Wow...- powiedziała, żeby nieco rozluźnić atmosferę
Miała ładny uśmiech... nawet bardzo ładny...
- Mam coś na twarzy?- spytała lekko uśmiechnięta- Dziwnie się na mnie patrzysz- dodała i pokazała mi język
Lekceważąco machnąłem dłonią i spojrzałem na siwka, który skubał North w ucho, prychnąłem
- Skąd masz North?- zapytałem ciekawy
> Tori?<
czwartek, 5 stycznia 2017
od Viktorii cd. Rusha
Kiwnęłam głową i spojrzałam na Cassandre.
-Jadę w teren, sprawdzisz co u Tene? Powinna być u Peek. - dziewczyna kiwnęła głową i powiedziała że zrobi to gdy ogarnie Ir. Zrozumiałam i podeszłam do boksu North. Założyłam jej siodło i ogłowię (nie zapominając o reszcie!). Wreszcie gdy ją osiadłałam, zaprowadziłam ją na podwórze i dosiadłam.
-No wreszcie jesteś Tori!- powiedział Rush a ja zaśmiałam się. Szykował się ciekawy teren.
-Jedziemy? Ale zaczynamy kłusem - zapytałam wesoło, zapomniałam o tym wszystkim co mnie trapiło. Wreszcie dojechaliśmy do lasu. Zauważyłam torbę na plecach Rush'a ale nie dopytywałam. Wreszcie popędziliśmy konie do galopu, galopowaliśmy bardzo długo. Wreszcie poczułam się zmęczona.
-Masz coś do picia?- zapytałam zdyszana chłopaka.
-Mam nawet coś więcej - zaśmiał się - i to dużo więcej, zsiadaj - uśmiechnął się i pomógł mi zsiąść- konie się napiją a ja mam coś do jedzenia i picia.
Wreszcie stałam tak blisko chłopaka i zauważyłam jak śliczne ma oczy!
"Cholera! Vika, ogarnij dupę i nie piernicz o głupotach" Skarciłam się w myślach...
Nie zorientowałam się kiedy Rush postawił mnie na ziemi, więc straciłam równowagę i spadłam na Rusha.
-Lecisz na mnie. To pewne!- zaśmiał się, też zaczęłam się śmiać
-No chyba ty! -popchnęłam go w stronę wody, tak dokładnie jeziora. Wpadł do wody a jego mokre włosy opadały mu na twarz- obetniesz je albo w nocy przyjdę i Ci je zetnę a zarazem wykastruję!!
Zaczęłam się śmiać a Rush próbował udawać mordercze spojrzenie ale zbyt się śmiał.
>Rush<
-Jadę w teren, sprawdzisz co u Tene? Powinna być u Peek. - dziewczyna kiwnęła głową i powiedziała że zrobi to gdy ogarnie Ir. Zrozumiałam i podeszłam do boksu North. Założyłam jej siodło i ogłowię (nie zapominając o reszcie!). Wreszcie gdy ją osiadłałam, zaprowadziłam ją na podwórze i dosiadłam.
-No wreszcie jesteś Tori!- powiedział Rush a ja zaśmiałam się. Szykował się ciekawy teren.
-Jedziemy? Ale zaczynamy kłusem - zapytałam wesoło, zapomniałam o tym wszystkim co mnie trapiło. Wreszcie dojechaliśmy do lasu. Zauważyłam torbę na plecach Rush'a ale nie dopytywałam. Wreszcie popędziliśmy konie do galopu, galopowaliśmy bardzo długo. Wreszcie poczułam się zmęczona.
-Masz coś do picia?- zapytałam zdyszana chłopaka.
-Mam nawet coś więcej - zaśmiał się - i to dużo więcej, zsiadaj - uśmiechnął się i pomógł mi zsiąść- konie się napiją a ja mam coś do jedzenia i picia.
Wreszcie stałam tak blisko chłopaka i zauważyłam jak śliczne ma oczy!
"Cholera! Vika, ogarnij dupę i nie piernicz o głupotach" Skarciłam się w myślach...
Nie zorientowałam się kiedy Rush postawił mnie na ziemi, więc straciłam równowagę i spadłam na Rusha.
-Lecisz na mnie. To pewne!- zaśmiał się, też zaczęłam się śmiać
-No chyba ty! -popchnęłam go w stronę wody, tak dokładnie jeziora. Wpadł do wody a jego mokre włosy opadały mu na twarz- obetniesz je albo w nocy przyjdę i Ci je zetnę a zarazem wykastruję!!
Zaczęłam się śmiać a Rush próbował udawać mordercze spojrzenie ale zbyt się śmiał.
>Rush<
od Cassandry cd. Viktorii
Zamrugałam kilkukrotnie z niedowierzania i co najmniej kilka razy przymierzałam się aby powiedzieć coś rozsądnego...
- Ja... ty tak poważnie?- spytałam zaskoczona, Iratze zarżał nerwowo i trącił mnie nosem w kierunku dziewczyny
Moja nowa "znajoma" kiwnęła głową i posłała mi naglące spojrzenie. Naprawdę nie spodziewałam się, że pójdzie aż tak łatwo. Musiał być jakiś haczyk...
- Rozejm- westchnęłam i podałam jej dłoń na zgodę, dziewczyna powtórzyła mój gest i spojrzała na Iratze z lekkim uśmiechem
- Ostatnio jestem trochę nerwowa...- powiedziała wyciągając dłoń w stronę gniadosza, który na początku parsknął nieufnie. Po chwili ogier radośnie trącał ją nosem
- Teraz jest mi głupio, wybacz, że tak się odgryzałam. To do mnie niepodobne- zaśmiałam się nerwowo i odruchowo poprawiłam kosmyk włosów, który uwolnił się z warkocza
W tym momencie do pomieszczenia wszedł Rush, prowadząc Sil'a. Ogier prezentował się naprawdę cudownie, chyba był po kąpieli. Czarnowłosy chłopak przeszedł obok nas obojętnie, a następnie zdziwiony odwrócił się na pięcie i zamrugał kilkukrotnie
- Stoicie obok siebie? Macie zamiar się pogryźć?- spytał na co Vicki prychnęła rozbawiona
- Tym razem nikogo nie zjem- zaśmiała się a ja jej zawtórowałam
- Mamy zawieszenie broni- powiedziałam z uśmiechem
- Uszczypnij mnie ktoś bo nie wierzę w to, co widzę...- wymamrotał teatralnie
I własnie w tym momencie stało się coś zupełnie niespodziewanego. Baton wychylił łeb z boksu i skubnął Rush'a w odsłonięte ramię, chłopak syknął, a my wybuchnęłyśmy śmiechem
- Sam tego chciałeś podsumowałam i wzięłam się za szczotkowanie grzywy Iratze
-To co Tori... Jedziemy gdzieś?- zapytał mojej towarzyszki, na co uśmiechnęłam się pod nosem...
> Tori?<
od Viktorii cd. Cassandry
No do cholery!!!
-Okej Vika.. uspokój się i pojedź gdzieś.
-Ależ nie trudź się, sama tu przyjechałam - usłyszałam znajomy głos.
-Aleu... - mruknęłam chłodno. Jeszcze jej brakowało.
-O! i jeszcze pamiętasz moje imię -odwróciłam się w jej stronę, spojrzała na North- a Ty jeszcze nie sprzedałaś tej szkapy?- przemilczałam, wiedziałam że czeka tylko aby wytrącić mnie z równowagi.
-Nie. Nie mam ochoty jej sprzedawać - powiedziałam beznamiętnie. Dziewczyna spojrzała na mnie i w jej oczach pierwszy raz zauważyłam.. smutek? Ale to tylko złudzenie. North przestąpiła z nogi na nogę nie cierpliwa. "kazałam" jej stępować ale po chwili stwierdziła że woli stać.
-Słuchaj, nie wiem po co tu jesteś. Ale jak tu ruszyłaś swój szanowny tyłek to powiedz po co.
-A powiem. Mam uczyć CIEBIE w Dressage Academy oraz idź się pogódź z tą dziewczyną. Przyda Ci się, sama wiem czemu... -powiedziała to ciepło- ja idę po rzeczy, mam nadzieję że przez dwa tygodnie przetrwamy razem w JEDNYM pokoju.. prawda?
Kiwnęłam chłodno głową i kiedy dziewczyna odeszła, zrozumiałam o co jej chodziło. Chciała abym zrozumiała co przeżywałam w szkole. Popędziłam North i zeskoczyłam z niej w biegu, klacz zwolniła potem do stępa i stanęła w miejscu.
-Cassandra!- krzyknęłam, okazało się że dziewczyna jest w boksie Iratze..? Tak nazywał się jej koń.
-Co tym razem? Znowu chcesz mnie powyzywać?- powiedziała a ja pokręciłam głową.
-Chciałam Cię przeprosić. Za to co zrobiłam - spojrzała na mnie jak na debilkę...- rozejm?
>Cass?<
-Okej Vika.. uspokój się i pojedź gdzieś.
-Ależ nie trudź się, sama tu przyjechałam - usłyszałam znajomy głos.
-Aleu... - mruknęłam chłodno. Jeszcze jej brakowało.
-O! i jeszcze pamiętasz moje imię -odwróciłam się w jej stronę, spojrzała na North- a Ty jeszcze nie sprzedałaś tej szkapy?- przemilczałam, wiedziałam że czeka tylko aby wytrącić mnie z równowagi.
-Nie. Nie mam ochoty jej sprzedawać - powiedziałam beznamiętnie. Dziewczyna spojrzała na mnie i w jej oczach pierwszy raz zauważyłam.. smutek? Ale to tylko złudzenie. North przestąpiła z nogi na nogę nie cierpliwa. "kazałam" jej stępować ale po chwili stwierdziła że woli stać.
-Słuchaj, nie wiem po co tu jesteś. Ale jak tu ruszyłaś swój szanowny tyłek to powiedz po co.
-A powiem. Mam uczyć CIEBIE w Dressage Academy oraz idź się pogódź z tą dziewczyną. Przyda Ci się, sama wiem czemu... -powiedziała to ciepło- ja idę po rzeczy, mam nadzieję że przez dwa tygodnie przetrwamy razem w JEDNYM pokoju.. prawda?
Kiwnęłam chłodno głową i kiedy dziewczyna odeszła, zrozumiałam o co jej chodziło. Chciała abym zrozumiała co przeżywałam w szkole. Popędziłam North i zeskoczyłam z niej w biegu, klacz zwolniła potem do stępa i stanęła w miejscu.
-Cassandra!- krzyknęłam, okazało się że dziewczyna jest w boksie Iratze..? Tak nazywał się jej koń.
-Co tym razem? Znowu chcesz mnie powyzywać?- powiedziała a ja pokręciłam głową.
-Chciałam Cię przeprosić. Za to co zrobiłam - spojrzała na mnie jak na debilkę...- rozejm?
>Cass?<
od Cass cd. Viktorii
Zamrugałam kilkukrotnie zanim zrozumiałam to, co do mnie powiedziała. Iratze ustępował nerwowo z nogi na nogę, więc zatoczyłam niewielkie koło aby go nieco uspokoić. Dziewczyna nie wykazywała większego zainteresowania...
- Powiedz mi do cholery co ja ci zrobiłam?- jęknęłam i posłałam jej miażdżące spojrzenie- W sprawie tej jazdy tylko żartowałam, widziałam cię na treningach i wiem, że jesteś dobra- warknęłam trochę bardziej nerwowo ale po prostu nie potrafiłam się opanować.
- Jestem w stu procentach pewna, że Ir nie przestraszył twojej klaczy celowo- wymamrotałam czując się jakbym mówiła do ściany
- Jesteś irytująca, wkurzająca i niepotrzebna!- warknęła lekko się hamując
Auć, zabolało...
- Wiesz co! To faktycznie nie ma sensu. Jak chcesz to mieszaj mnie z błotem, obrażaj mojego konia ale odczep się od Rush'a... Wkurza mnie to, że tak się o ciebie martwił gdy leżałaś w tym przeklętym szpitalu i trakyuje cię jak najlepszą przyjaciółkę, a ty jesteś taka wredna. Samolubna i egoistyczna- tym razem to ja podniosłam głos. Mój ogier zarżał ze zniecierpliwienia, więc napięłam wodzę i łydką "rozkazałam mu" się ruszyć. Nie pozwolę robić z siebie głupka...
- Wiedz, że próbowałam zawrzeć z tobą rozejm tylko ze względu na to, że On mnie o to prosił. Sama z siebie wolę trzymać się od ciebie na bezpieczną odległość- skomentowałam i zaczęłam oddalać się od milczącej dziewczyny. Jak można być takim samolubem...
Iratze wyczuł mój gniew ponieważ sam zaczynał być niespokojny... tylko tego mi jeszcze brakowało...
>Tori?<
- Powiedz mi do cholery co ja ci zrobiłam?- jęknęłam i posłałam jej miażdżące spojrzenie- W sprawie tej jazdy tylko żartowałam, widziałam cię na treningach i wiem, że jesteś dobra- warknęłam trochę bardziej nerwowo ale po prostu nie potrafiłam się opanować.
- Jestem w stu procentach pewna, że Ir nie przestraszył twojej klaczy celowo- wymamrotałam czując się jakbym mówiła do ściany
- Jesteś irytująca, wkurzająca i niepotrzebna!- warknęła lekko się hamując
Auć, zabolało...
- Wiesz co! To faktycznie nie ma sensu. Jak chcesz to mieszaj mnie z błotem, obrażaj mojego konia ale odczep się od Rush'a... Wkurza mnie to, że tak się o ciebie martwił gdy leżałaś w tym przeklętym szpitalu i trakyuje cię jak najlepszą przyjaciółkę, a ty jesteś taka wredna. Samolubna i egoistyczna- tym razem to ja podniosłam głos. Mój ogier zarżał ze zniecierpliwienia, więc napięłam wodzę i łydką "rozkazałam mu" się ruszyć. Nie pozwolę robić z siebie głupka...
- Wiedz, że próbowałam zawrzeć z tobą rozejm tylko ze względu na to, że On mnie o to prosił. Sama z siebie wolę trzymać się od ciebie na bezpieczną odległość- skomentowałam i zaczęłam oddalać się od milczącej dziewczyny. Jak można być takim samolubem...
Iratze wyczuł mój gniew ponieważ sam zaczynał być niespokojny... tylko tego mi jeszcze brakowało...
>Tori?<
Viktoria trening: cross/ujeżdżenie #1
Zabrałam North na tor do crossu. Odliczyłam do trzech i popędziłam ją do szybkiego galopu. Pojechała bezbłędnie ale spłoszyła się tylko raz. Najeżdżałyśmy właśnie na żywopłot kiedy zza krzaków wybiegł kret, nie wiem jakim cudem się tam znalazł ale North uskoczyła w popłochu na bok, ja przesunęłam się na bok ale wreszcie zdążyłam porządnie usiąść. Wish już skakała ale dopiero po drugim podejściu, parę razy przejechałyśmy jeszcze ten sam tor.
***
Kiedy zrobiłam przerwę mojej klaczy, zabrałam ją na czworobok. Spojrzałam ostatni raz na plan i wyjechałam na ujeżdżalnię. Podjechałam do X i ukłoniłam się. Ruszyłam stępem zebranym. Kiedy dojechałam do K zrobiłam ustępowanie od łydki. Potem wolny galop, rozstępować i znowu do X ukłon. Powtórzyłam ten układ i porobiłam kilka dodatkowych figur.
***
Kiedy zrobiłam przerwę mojej klaczy, zabrałam ją na czworobok. Spojrzałam ostatni raz na plan i wyjechałam na ujeżdżalnię. Podjechałam do X i ukłoniłam się. Ruszyłam stępem zebranym. Kiedy dojechałam do K zrobiłam ustępowanie od łydki. Potem wolny galop, rozstępować i znowu do X ukłon. Powtórzyłam ten układ i porobiłam kilka dodatkowych figur.
Subskrybuj:
Posty (Atom)