środa, 9 maja 2018

Od Nathaniela cd. Nino

POV. Nathan
Nino zaczął umawiać się z Raven. Życzyłem im szczęścia, jednak... Coś nie pozwalało mi powiedzieć: ''Hej, super, że masz chłopaka. I to jeszcze Nina''. Podszedłem do nich. Stali właśnie przy ścianie i o czymś dyskutowali.
-Z Ninusiem mieliśmy już pierwszą lekcje - oznajmiła dziewczyna.
Nie zainteresowałem się tym zbytnio. Bo niby po co? 
-Tak, heh, ale szło mi dość słabo - powiedział chłopak.
Raven zachichotała. Co ją rozbawiło? Czy tak wygląda zakochanie? Że nie widzisz świata poza drugim człowiekiem? I nie przeszkadzają ci jego wady?
-Jak możesz tak mówić, doskonale ujeżdżałeś... i nie tylko to - rzuciła dziewczyna, a Nino spalił buraka. 
Zdziwiłem się. ''Nie tylko to''? To co jeszcze niby ''ujeżdżał''. Psa, którego nie ma? A może... Nie to nie możliwe... Raven nie przespałaby się z pierwszym lepszym chłopakiem. Chociaż... Kurde. Co to za dziwne uczucie w sercu? Niech przestanie.
- Hehe, żartowałam ty zbereźniku - Raven poklepała Nina po ramieniu i popchnęła go na ławkę.
Popchnęła go delikatnie, lecz stanowczo, a chłopak nie stawiając sprzeciwu usiadł. Dziewczyna usadowiła się bokiem na jego kolanach. Ułożyła jego ręce na sobie; jedną nisko na plecach, a drugą na kolanie. Po chwili położyła głowę na jego ramieniu. A ja? Ja stałem jak ten kołek i patrzyłem przed siebie, nie wiedząc jak się zachować. Zachowanie Raven było trochę dziwne. Była jakby zbyt szczęśliwa? Kurde... A może naprawdę się zakochała? Nagle z naprzeciwka zauważyłem zmierzającego w naszą stronę Andy'ego. 
~ Nie podchodź, proszę. Za bardzo się ciebie boję. ~ błagałem w myślach.
- Jesteś taki ciepły kochanie - powiedziała dziewczyna bardziej się w niego wtulając. W pewnym momencie chłopak zaczął ją jakby głaskać, a Raven zaczęła przeczesywać jego włosy. Nino zaczął mruczeć widocznie zadowolony. Moja przyjaciółka, jakby zachęcona, zaczęła smyrać nosem jego szyję. Patrzyłem na to lekko zdezorientowany. Po chwili przeniosłem wzrok na Andy'ego.

POV. Andy 
Szedłem przed siebie, ze spokojem szukając Raven. Nie wiem w sumie dlaczego, nie miałem konkretnego celu, po prostu z nudów. Miałem nadzieje że choć trochę przestanę się nudzić. Zauważyłem Rav przy ławce, obok stał Nathaniel, a ona sama popchnęła jakiegoś chłopaka na ławkę. Wyglądał trochę ciotowato, czyżby zamierzała się z nim bić? Zmieniłem szybko zdanie widząc jak wtacza mu się na kolana. Ułożyła jego ręce na sobie; jedną nisko na plecach, a drugą na kolanie. Po chwili położyła głowę na jego ramieniu. Poczułem się dziwnie, jakby było mi przykro? Albo jakbym był zazdrosny? Nie, niemożliwe. Jestem przecież jebanym socjopatą. Patrząc tak na nich nie mogłem pozbyć się tego podłego uczucia. Wziąłem parę głębokich wdechów i skierowałem się w ich stronę.
- Jesteś taki ciepły kochanie - powiedziała Raven bardziej się w niego wtulając. Kochanie? Mam nadzieje że to jej brat a nie to co myślę. W pewnym momencie chłopak zaczął ją jakby głaskać, a dziewczyna zaczęła przeczesywać jego włosy. Luz, Andy. Idź przed siebie, jak gdyby nigdy nic. 
Raven jakby zachęcona zachowaniem chłopaka, zaczęła smyrać nosem jego szyję. Dobra, teraz to totalnie mnie coś kuje tam w środku.
Końcowo postanowiłem ich ominąć, jednak widząc że Nathaniel podniósł na mnie wzrok niechętnie postanowiłem podejść. 
- Cześć - przywitałem się z wymuszonym uśmiechem.
Nathan kiwnął mi lekko na powitanie, a "para" zignorowała mnie. Moje uczucia głęboko skryte zostały ruszone i wręcz bolał mnie ten widok ich razem. Zachowywali się jak para, ale w głębi duszy miałem nadzieje że to tylko moje głupie wymysły.

POV. Nathan
Minęły dwa dni odkąd Nino zaczął umawiać się z Raven. Nie oświadczyli tego oficjalnie, ale chyba są razem. Gdzie tylko się nie pojawiłem widziałem chłopaka, który był razem z moją przyjaciółką. W sumie było mi trochę przykro. Sam nie wiem dlaczego. Może to przez to, że Raven mi nie powiedziała? A może jest jakieś inne wytłumaczenie. Szedłem właśnie korytarzem gdy znów zobaczyłem parę. Nie mając wyjścia przystanąłem kawałek dalej i udałem, że robię coś bardzo interesującego. W pewnym momencie dziewczyna podeszła do mnie razem z Nino. 
- Hej - uśmiechnęła się.
Skinąłem głową na powitanie, nie będąc jakoś bardzo zdolnym do powiedzenia czegokolwiek. Nino stanął za nią i objął ramieniem jej talię, przysuwając ją do siebie, w jakby opiekuńczym geście. Popatrzyłem na to lekko zdezorientowany. 
- Co tam? - spytała.
- Jakoś eee leci - tak, nadal byłem zdezorientowany. Po chwili dodałem - Jak widzę, miłość kwitnie - nie chciałem, żeby zabrzmiało to tak kąśliwie, ale cóż.
- Sądzisz, że jesteśmy razem na pokaz? - spytała dziewczyna.
Zaprzeczyłem ruchem głowy, jednak nie potrafiłem powstrzymać słów cisnących mi się na język.
- No właśnie tak sądzę. Ty i on? - spytałem ironicznie wskazując na chłopaka palcem.
- Masz coś do niego? - spytała wyrywając się z uścisku chłopaka i podeszła do mnie, wbijając mi swój paznokieć w żebra. 
Nie odpowiedziałem. Nie wiedziałem co powiedzieć. Słowa, które mówiłem nie były przemyślane. To tak jakby mówił za mnie ktoś inny. Czułem się dziwnie.
- Zadzierasz z nim, zadzierasz też ze mną. Zapamiętaj to sobie - syknęła. Okej.. Zaczynam się bać. 
W pewnym momencie odwróciła się do lekko zdezorientowanego Nina. Widocznie jej nagły ruch nie spodobał się mu. Złapała chłopaka za koszulkę, którą miał na sobie i przyciągnęła jego twarz do swojej. I stało się. Zrobiła to na moich oczach. Pocałowała go. I to wcale nie było zwykłe muśnięcie, tylko pocałunek z prawdziwego zdarzenia. Chłopak przez chwilę jakby się opierał, ale dziewczyna coś wyszeptała i całkowicie zmienił swoje nastawienie. Złapał ją w talii i przyciągnął do siebie, uśmiechając się; Raven natomiast objęła jego szyję ramionami. Patrzyłem na to wszystko zdezorientowany. Właśnie widziałem jak moja przyjaciółka całuje się ze swoim chłopakiem. Poczułem lekkie uczucie w sercu. Tak jakby ktoś właśnie mnie zdradził. Zacisnąłem usta w wąską linijkę i patrzyłem na zakochanych. Czułem się jak piąte koło u wozu. Dlatego zrobiłem najrozsądniejszą rzecz jaką mógłbym kiedykolwiek zrobić - odszedłem. Przy drzwiach minąłem się z Andy'm. Ostatnio często go widuję, nawet nie umiem stwierdzić dlaczego. 

>Nino?

wtorek, 8 maja 2018

Silvester odchodzi!

Pożegnajmy Silvestra! 
http://dressage-academy.blogspot.com/p/silvester.html
Decyzja własna. 

Baj baj! <3 Miło się Tobą pisało właściwie. Może kiedyś się jeszcze spotkamy!
~Masło

Od Nicole cd. Hannah

Dziewczyna zawahała się, patrzyła na mnie lekko zmieszana. W końcu jednak wyciągnęła do mnie rękę ze sprzętem.
-Hm, okey. Tylko ostrzegam, nie są najlepsze. - mruknęła. Znalazła odpowiednie zdjęcia i pokazała mi parę, oglądałam je z zainteresowaniem. Ostrość była wręcz genialnie dopasowana jak i samo ustawienie kamery. Te zdjęcia wręcz były przyjemne dla oka.
- Są bardzo fajne. Może byś mi je podesłała? Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie mam zdjęć Wenus. - zaśmiałam się, oddając jej aparat.
- Um, jasne. Tylko podaj mi mail'a. - odparła szybko. Wygrzebałam z kieszeni kawałek papieru, a Hannah znalazła gdzieś długopis. Zapisałam jej swoją pocztę i uśmiechnęłam się do niej.
- Będę się zbierać. - mruknęła, przywołując do siebie psa gwizdnięciem. Psina uniosła łeb, niechętnie opuszczając Wenus. Szkoda mi było je rozdzielać ale mus, to mus.
- Do zobaczenia. Hej, a może wyjdziemy jutro razem na spacer z psami? Chyba się polubiły – zaproponowałam. Dziewczyna na całe szczęście się zgodziła. Pożegnałyśmy się po czym poszłam do swojego pokoju.

(dupny skip time bo nie mam pomysłu)
.
Wstałam dość wcześnie, błyskawicznie się ubrałam (Klik bo tak musiałam xD)
Wenus dość bardzo plątałą mi się między nogami, starałam się ją ignorować. Zjadłam szybkie śniadanie, nakarmiłam małą i zapięłam jej smycz. Pośpiesznie zamknęłam za sobą drzwi i wyprowadziłam psa na krótki spacer. Gdy skończyłyśmy, przyszła w końcu Hannah.
- Trochę ci się zeszło... - zaśmiałam się. Wzruszyła ramionami i spokojnie do mnie podeszła.
- No to idziemy się przejść? - uśmiechnęłam się kojąco, ta pokiwała lekko głową i poszłyśmy przed siebie. Cudowna trawa wybijająca się i te kwiaty, to po prostu cudowne. I jeszcze śpiew ptaków.
- Czym się zajmujesz? - usłyszałam cichy, jakby lekko znudzony głos brunetki.
- Ja? To nie zbyt ciekawe! - zaśmiałam się. Spojrzała na mnie poważnym wzrokiem, no cóż... i tak nie mamy innego tematu do rozmowy.
- Gram na flecie poprzecznym, skrzypcach. Uwielbiam muzykę, gotować i wkurzać ludzi. Tyle z ciekawszych. - wzruszyłam ramionami.
- Trochę tego jest - uśmiechnęła się niepewnie. Odpowiedziałam jej tym samy po czym dodałam :
- A ty? Czym się zajmujesz prócz fotografią? -



Wiem spłonę za długość ale brak weny więc Hannah?

niedziela, 6 maja 2018

Od Raven cd. Andy'ego

- Będziesz chory jak nic. Kurde... Co mi przyszło do głowy z tym śniegiem? - odparłam pytając samą siebie.
- Raven, to nie twoja wina. Zresztą nic mi nie jest - chłopak przewrócił oczami.
- Tak, wcale! Przecież przeze mnie będziesz chory! -
- A no racja, powinienem podziękować Ci bo wtedy nie pójdę do szkoły - uśmiechnął się jakby odkrył nowy wynalazek.
- Zawsze jesteś taki "inteligentny" czy tylko udajesz? - spytałam uśmiechając się złośliwie.
- Może... - wzruszył ramionami. Dalej siedzieliśmy w ciszy, popijając co jakiś czas herbatę.
- Masz może jakieś przeciwbólowe? - chłopak w pewnym momencie odezwał się.
- Czyli jednak wciąż cię boli!? - uniosłam brew, a chłopak pokiwał głową.
- Czemu nie powiedziałeś? - westchnęłam. Andy natomiast wzruszył ramionami i wstał.
- Co ty wyprawiasz? - również wstałam i stanęłam na przeciwko niego.
- Zamierzam iść do siebie, muszę zamówić sobie różową trumnę i alpakę Alberta by odprawił mi pogrzeb. - stwierdził z powagą, jednocześnie zakładając kurtkę.
- Mógłbyś choć raz przestać? - westchnęłam otwierając mu drzwi.
- Może, cześć. - pożegnał się  i poczochrał mi włosy.
Spojrzałam na niego wzrokiem pełnym nienawiści. Okej, nie jestem z tych dziewczyn, które cały czas pilnują tego jak wyglądają, no ale... Kogo by nie zdenerwowało porównanie do psa? Już chciałam mu się odpłacić, ale chłopak wyszedł i ślad po nim zaginął. Dopiłam swoją herbatę i ogarnęłam kuchnię. Gdy wszystko lśniło czystością usiadłam na łóżku i włączyłam telewizor. Nie przepadałam za biernym spędzaniem czasu, ale potrzebowałam uporządkować myśli. Nie wiem ile tak przesiedziałam, a właściwie przeleżałam, ale uświadomiłam sobie, że muszę iść z Andym do lekarza. Choćbym musiała użyć siły i tak tam pójdzie. Wstałam z łóżka i po ogólnym ogarnięciu lekko pogniecionego stroju wyszłam z pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam w stronę pokoju chłopaka. Zapukałam do drzwi i nie czekając na zaproszenie, wparowałam do środka. Zamknęłam za sobą drewnianą powłokę i przekręciłam się w stronę łóżka. Spotkałam się z pogardliwym spojrzeniem Andy'ego. Uniosłam brew i spojrzałam na niego z miną ''o co ci znowu chodzi?''. Chłopak nie odpowiedział tylko mozolnie wstał.
- A gdybym się teraz przebierał? - spytał spoglądając na mnie jednoznacznie.
Aha, czyli o to mu chodziło. Wtargnęłam do jego pokoju niczym huragan i chłopak jest przez to... zły? Chyba tak.
- To bym popatrzyła - spojrzałam w jego oczy uśmiechając się z kpiną.
- Skoro chcesz - zaśmiał się i szybkim ruchem zdjął koszulkę - I tak było mi gorąco -
Nie ukrywam. Prześlizgnęłam wzrokiem po jego tułowiu badając to co zobaczyłam. Podniosłam wzrok na jego twarz i zetknęłam się z kpiącym spojrzeniem. Odpowiedziałam mu tym samym.
- Spodni nie musisz. - powiedziałam podpierając się rękoma na biodrach. - Ale możesz - odparłam.
Wzrokiem rzuciłam mu wyzwanie. Jego wzrok stał się skupiony, jakby badał czy to co mówię jest prawdą. Nadal patrzyłam mu w oczy mając uniesioną brwią.
- Może mam ci pomóc? - spytałam przerywając ciszę.
- Skoro nalegasz. - chłopak uśmiechnął się przebiegle i rozłożył ramiona.
Podeszłam do niego i złapałam za sznurki od spodni. Nadal patrzyłam mu w oczy robiąc wszystko na wyczucie. Usłyszałam jak ciężko przełyka ślinę. W końcu uporałam się z nietrudnym mechanizmem jakim było rozplątanie supełka. Andy przysunął się lekko do mnie pochylając głowę.
- Przepraszam, ale mój czas przeznaczony dla pana się skończył - zaczęłam oficjalnym tonem - Proszę się ubrać i idziemy do lekarza - oświadczyłam.
- Co? - usłyszałam lekkie piśnięcie.
- Coś się nie podoba? - zapytałam. Niestety odpowiedź nie przyszła.
- Chłopie, ogarnij życie. Bierz jakieś ubrania i wychodzimy - powiedziałam nie dając mu czasu na sprzeciw.
Patrzyłam jak chłopak oddala się i zapewne idzie przyszykować się do wyjścia. Gdybym wiedziała, że zwykła pomoc przy rozebraniu się sprawi, że nie będzie stawiał sprzeciwu to za każdym razem bym tak robiła. W czasie, kiedy chłopak poszedł się ogarnąć, ja usiadłam na łóżku. Po kilkunastu minutach Andy wszedł do pokoju i przebiegł wzrokiem po pomieszczeniu. Wziął najpotrzebniejsze rzeczy i w ciszy wyszliśmy z pokoju. Chłopak zamknął drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
- Powinieneś założyć czapkę - powiedziałam kiedy byliśmy przy drzwiach.
Chłopak tylko prychnął i wyszedł na zewnątrz. Zaczęłam kierować się w stronę przystanku.
- Gdzie ty idziesz? - spytał zatrzymując się.
- No na przystanek? -
- Mam samochód. Chodź - westchnął i kontynuował podróż.
Weszliśmy na parking, który znajdował się przy budynku Akademii. Rozejrzałam się dookoła. Ciężko było stwierdzić ile tu było samochodów, a poza tym nigdy nie byłam dobra z szacowania. Pozwoliłam chłopakowi prowadzić. Po chwili znaleźliśmy się przy jego samochodzie. Wyglądał mi na sportowy, ale co ja tam wiem. Był cały czarny, z wyjątkiem czerwonego paska na masce. Czarne felgi dodawały uroku. Tak. Zdecydowanie ten samochód mnie oczarował. Z lubieżnością pogłaskałam go po masce, a już po chwili zachwycałam się wnętrzem. Pięknie. Nie zwracając uwagi na Andy'ego dalej oglądałam samochód. Po chwili usłyszałam warkot silnika. Okej. Jak Andy mi go nie odda, to go ukradnę. I nic mnie nie obchodzi zbrodnia. Wbiłam się w fotel i patrzyłam przez okno oglądając widoki.Po kilku minutach znaleźliśmy się w jakiejś klinice. Weszliśmy do środka i po kilku papierkowych sprawach Andy wszedł do środka, natomiast ja zostałam na korytarzu. Usiadłam na krześle i wyjęłam telefon.
- Chłopak? - usłyszałam pytanie.
Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na kobietę siedzącą przy dużym biurku. Spojrzałam na nią pytająco, a ona tylko powtórzyła wcześniejsze pytanie.
- Co? Nie. Nie jesteśmy parą - powiedziałam i wróciłam do przerwanego zajęcia.
Po kilkunastu minutach z gabinetu wyszedł Andy. Wstałam i podeszłam do niego.
- I jak? - spytałam.
- Zapalenie ucha. Na szczęście dość szybko wykryte - mruknął.
Wyszliśmy z przychodni i skierowaliśmy się w stronę parkingu. W drodze powrotnej Andy pojechał jeszcze do apteki i kupił zalecone leki. Po tym wróciliśmy prosto do Akademii. W trakcie jazdy zdążyłam przeczytać kartkę z zaleceniami lekarza. No cóż. Skoro to całe zapalenie jest z mojej winy chłopak może się spodziewać mnie codziennie rano i na wieczór. Gdy Andy zaparkował wyszliśmy z samochodu. Każde z nas rozeszło się do swoich pokoi. Na dziś oboje zostaliśmy zwolnieni z lekcji, więc mogłam spędzić ten dzień bezczynnie.
*
Tak jak wspominałam dziś mam zamiar wybrać się do niego. Wstałam o 7.00 i przyszykowałam się. Założyłam dziś zwykłe jeansy i gładką, czarną bluzę. Wyszłam z pokoju równo o godzinie 7.30. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam w stronę kawiarenki. Kupiłam kilka rogali i dwie herbaty. Z tym wszystkim poszłam do pokoju Andy'ego. Mając nadzieję, że drzwi są otwarte złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Na szczęście chłopak nie pomyślał o przekręceniu kluczyka, który nadal znajdował się w zamku. Postawiłam wszystko na jego biurku i podeszłam do śpiącego chłopaka. A przynajmniej tak myślałam. Pochyliłam się nad nim w celu obudzenia, a on jakby wyczuł czyjąś obecność gwałtownie podniósł się do góry. Zaskutkowało to tym, że zderzyliśmy się czołami.
Odsunęłam się gwałtownie i złapałam za bolące miejsce.



Andy?

sobota, 5 maja 2018

Od Andy'ego cd. Raven

- Czyli mam rozumieć, że masz miliony dziewczyn, które będą na twoje każde skinienie palca? - zaśmiała się.
- A co? Zazdrosna? - spytałem i zawtórowałem śmiechem.
- Nie, raczej zdegustowana. - powiedziała przyjmując poważną minę.
- W sensie? -
- No wiesz... Nigdy nie wiadomo co milion takich lasencji będzie chciał zrobić jak cię złapią - nachyliła się niebezpiecznie w moją stronę. - A jak cię zgwałcą? - powiedziała to jakby chciała to zrobić, zaniemówiłem nieco.
- To wtedy będzie mały problem. - odszeptałem jej.
- Czemuż to? - spytała.
- Umiem się bić, chyba raczej nie wyglądam na ciotę. - wyszczerzyłem się perfidnie - Z resztą nie przepadam za całą tą popularnością... - stwierdziłem z lekka przygaszając. Rav westchnęła cicho.
- W sumie nie mam czemu się dziwić. Cały czas ktoś coś. - powiedziała. W sumie ma rację. Popularność wcale nie jest przyjemna. Przypomniało mi się jak tak mi raz odwaliło na koncercie, wszedłem na kolumnę a potem walnąłem o ziemie i połamałem dwa czy tam trzy żebra. A potem było gorzej bo ubzdurałem sobie że dokończę koncert i męczyłem się całe dwie godziny. Po chwili poczułem zimno na twarzy, okazało się że Rav. Wykorzystała moje zamyślenie by rzucić we mnie śniegiem. Spojrzałem na nią zmieszany, odpowiedziała mi tylko wzruszeniem ramionami.
- Och Raven. Ile ty masz lat? Pięć? - Spytałem z poważną miną. Ona jedynie się zaśmiała i usiadła na śniegu.
- Poza tym nie bawię się w takie rzeczy. - stwierdziłem. Spojrzała na mnie z lekko uniesioną brwią, na co wzruszyłem ramionami. Oparła się rękami o ziemię i patrzyła w niebo. Wykorzystałem ten moment by sięgnąć po śnieg i niedbale uformować go w kulę. Rzuciłem w twarz dziewczyny, spojrzała na mnie z niedowierzaniem a ja tylko wyszczerzyłem się perfidnie przygotowując kolejną porcję śniegu.
- Och Andy. Ile masz lat? Pięć? - powtórzyła moje wcześniejsze słowa i szybko zebrała trochę śniegu.
- Z tego co mi wiadomo dwadzieścia jeden. - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu. Rzuciła we mnie  kolejną kulkę, która trafiła mnie w brzuch.
- Właśnie wypowiedziałaś wojnę. - spojrzałem na nią poważnie. Rav szybko wstała i zaczęła uciekać, śmiejąc się jak głupia. Co jakiś czas zbierała trochę śniegu i na oślep rzucała w moją stronę. Nagle śnieg zrobił się strasznie śliski i chcąc nie chcąc upadłem na dziewczynę. Zepchnęła mnie z siebie i złapała śnieg rzucając mnie nim, czym odpłaciłem jej się tym samym. W pewnym momencie poczułem nie przyjemny ból w uchu i syknąłem.
- Co się stało? - spytała.
- Huh? A nic. -
- Andy. Widzę. Tak jakby mam oczy. - powiedziała.
- Śniegu mi wpadło do ucha i trochę boli. - wydusiłem, nie przepadam rozmawiać o tym co czuję i fizycznie i psychicznie.
- Kurde Andy! Chodź, wracamy. - wstała z ziemi i otrzepała się ze śniegu.
- Co? Czemu? - spytałem patrząc na mnie lekko zdezorientowany.
- Jeszcze mi się rozchorujesz tu zaraz czy coś. - stanęła nade mną, czekając aż wstanę.
W końcu wstałem, Raven złapała mnie za rękę i zaciągnęła w stronę Akademii. Doszliśmy tam po kilku minutach, od razu poszliśmy do jej pokoju. Otworzyła drzwi i wpadła do środka, ja zaś skupiając się na bólu ucha postanowiłem się nie śpieszyć. Powoli zdjąłem kurtkę, Raven przejęła ją i odwiesiła.
- Siadaj. - wskazała mi miejsce przy wysepce, sama zajęła się przygotowaniem herbaty. Grzecznie usiadłem, po chwili dostałem kubek z parującym napojem a dziewczyna usiadła naprzeciw mnie trzymając w dłoniach swój.
- Boli cię? - przerwała ciszę Rav.
- Ale co? - starałem się skupić na rozmowie jednak ból to utrudniał.
- Jest lepiej - westchnąłem lekko kłamiąc. Było trochę lepiej ale nie na tyle bym mógł się normalnie czuć.
- Będziesz chory jak nic. Kurde... Co mi przyszło do głowy z tym śniegiem? - spytała samą siebie.
- Raven, to nie twoja wina. Zresztą nic mi nie jest. - przewróciłem oczami.
- Tak, wcale! Przecież przeze mnie będziesz chory! - westchnęła.
- A no racja, powinienem podziękować Ci bo wtedy nie pójdę do szkoły. - uśmiechnąłem się błyskotliwie.
- Zawsze jesteś taki "inteligentny" czy tylko udajesz? - uśmiechnęła się złośliwie.
- Może... - wzruszyłem ramionami. Dalej siedzieliśmy w ciszy, popijając co jakiś czas herbatę. Ból ucha nasilał się i zastanawiałem się co zrobić.
- Masz może jakieś przeciwbólowe? - odezwałem się niepewnie.
- Czyli jednak wciąż cię boli!? - uniosła brew. Pokiwałem niepewnie głową.
- Czemu nie powiedziałeś? - westchnęła. Wzruszyłem ramionami, po czym wstałem.
- Co ty wyprawiasz? - wstała patrząc na mnie dziwnym wzrokiem.
- Zamierzam iść do siebie, muszę zamówić sobie różową trumnę i alpakę Alberta by odprawił mi pogrzeb. - stwierdziłem z powagą, zakładając kurtkę.
- Mógłbyś choć raz przestać? - westchnęła otwierając mi drzwi.
- Może, cześć. - pożegnałem się szybko i poczochrałem jej włosy na dowidzenia czym odpowiedziała takim wyrazem twarzy jakbym miał zaraz zginąć. Ruszyłem w stronę swojego pokoju który w sumie nie był daleko. Wyjąłem klucz z kieszeni i powolnie go otworzyłem. Nie ma kurwa opcji że pójdę tak na lekcję, fuck off.
Zamknąłem za sobą drzwi, odwiesiłem kurtkę i zdjąłem buty po czym podszedłem do lodówki jednak nie zbyt miałem na cokolwiek ochotę. Sięgnąłem po pierwsze lepsze jabłko czyszcząc je rękawem. Maxa na całe szczęście nie było w domu, wyjąłem papierosa z kieszeni, zapaliłem i wsadziłem do ust. Otworzyłem okno by kuzyn potem nie narzekał że śmierdzi czy coś. Gdy skończyłem zgasiłem niedopałek o parapet i zamknąłem okno. Opadłem na łóżko, wciąż trzymając jabłko. Ugryzłem kawałek jednak poczułem ogromny ból. To nawet jeść do cholery nie mogę? Odłożyłem resztę na stół i wstałem z łóżka. Do bólu ucha dołączyła gorączka, wziąłem pierwsze lepsze leki przeciwbólowe chyba z pięć tego było, byleby pozbyć się tego bólu. Zrobiłem sobie ciepły okład i powróciłem do łóżka. Zanim jednak się położyłem, szybko przebrałem w coś luźniejszego jakiś podkoszulek i dresy. Położyłem sobie okład na ucho i postanowiłem leżeć bez większego celu. Po jakimś czasie usłyszałem pukanie do drzwi.


Rav? Wiem bardzo zjebałam XDD

czwartek, 3 maja 2018

Podsumowanie Kwietnia!

Uczniowie

W tym miesiącu dołączyli do nas:
Bonnie Greast
David Collins 
Alva Petersson
Mikasa Acerman
Ciel Phantomvie
Gustaw Meinstein 
Ethan Bein
Co daje nam aż 7 nowych postaci!
Odeszła od nas Esmeralda!
Aktualnie jest nas: 36!

Serie

Aktualne - Wszystkie serie  pozostają aktualne.
Rekord słów - chwilowo zawieszony.
Zakończone - -
Przypomnienia -
• W kwietniu żadnego opowiadania nie napisali:
- Triss > Zaległe odpisy: Do Jeff'a, do Viktorii.
- Maya > Zaległe odpisy: Do Sam'a, do Nathaniela.
- Fabian > Zaległe odpisy: Do Hannah, do Raven, do Rosalie, do Rose.
- Max > Zaległe odpisy: Do Andy'ego, do Hannah, do Rose.
- David > Zaległe odpisy: Do Rose.
- Bonnie > -
- Felicity > Zaległe odpisy: Do Viktorii.
- Nancy > -
- Rick > Zaległe odpisy: Do Viktorii.
- Rosalie > Zaległe odpisy: Do Nathaniela.
- Alva > Zaległe odpisy: Do Mikasy.
- Ciel > -
- Maggie > -
- Jeff > -
- Kailen > Zaległe odpisy: Do Olivii.
-Silvester > X

- Ashley !!!

 Nieobecności -
• Dean i Cassie informują o nieobecności na czas nieokreślony.
• Rush - nieobecność na czas nieokreślony

Pozostałe

W budowie jest zakładka "administracja", aktualizuję kadrę i konie szkoły. Pojawią się też konie do kupienia. W kwietniu napisaliśmy 42 opowiadania, jest nieco gorzej niż w marcu, lecz wierzę, że to nadrobimy. W 2018 wystartowaliśmy bardzo dobrze, i liczę na to, że dalej tak będzie!

Miłego,
Shaddie~

środa, 2 maja 2018

Od Nino cd. Nathaniela i Raven

Czy dobrze zrobię tak grając na emocjach Nathaniela... jeśli w ogóle coś do mnie czuje, a mam dużą nadzieje na to, że tak jest. Raven mówi, że nie jestem mu obojętny. Podobno udaje takiego. Spojrzałem na jego profil cielęcym wzorkiem... ale on przystojny i rozmowy z nim są cudowne. Mogę z nim rozmawiać o wszystkim, dosłownie płyniemy po tematach lekko może dla niego to nic, ale dla mnie to wiele. Raven uśmiechnęła się, patrząc na mnie spod rzęs, na co od razu się zarumieniłem. Dziewczyna trzymała mnie za rękę i robiła to wszystko tak, by brązowowłosy widział jej ruchy. Podskoczyłem, gdy jej ręka znalazła się na moich pośladkach. Mimowolnie zesztywniałem. To wszystko dla planu, zachowuj się normalnie. Raven jesteś moją przyjaciółka, rozumiem bardzo wiele, ale macanie mnie po nim to już przesada. Spojrzałem na nią wymownym wzorkiem i akurat trafiłem na wzrok Nathana... RAVEN MACAJ MNIE ILE CHCESZ.


(czterdzieści pięć minut wcześniej)
Szedłem do dziewczyny, jak się powiedziało A to trzeba dodać B. Muszę jej opowiedzieć wszystko, włączając w to mój szatański plan. Zapukałem do drzwi Raven. Brązowowłosa od razu otworzyła mi je z szerokim uśmiechem na twarzy. Nieco się speszyłem i podrapałem po karku. Dziewczyna bez słowa wciągnęła mnie do środka, czytając mi w myślach.
-Heeeej, jak twoja rozmowa? Mrrr, jesteście już parą, a może działo się coś więcej, słodziaku - spaliłem się w krwiście-czerwonym rumieńcu.
-Ja... to nie tak...Wręcz przeciwnie, jesteśmy tylko przyjaciółmi i tylko tyle - rzekłem zrezygnowany, a ona od razu mnie przytuliła.
-Głupek... muszę mu przemówić do rozumu - zaczęła się nakręcać jak go opierzy, ale jej nieśmiało przerwałem.
-Mam pomysł ....bo ja mu powiedziałem, że mi się podobasz... chcę żeby był zazdrosny i... i... i pomyślałem, że możemy... no wiesz - zrobiłem dziwny ruch dłonią pomiędzy nami, jakbym chciał powiedzieć "my". Raven z rozbawieniem uniosła brew, widząc moje zakłopotanie.
-Mamy udawać parę? -spytała z śmiechem. Zakryła dłonią usta, by zaprzestać dalszym salwom śmiechu - Jesteś taki uroczy, gdy się miotasz
Zatarła ręce z iści diabolicznym uśmiechem, który sugerował kłopoty, wręcz apokalipsę. Jesteśmy zgubieni.
- To świetnie się składa. Mogę trochę podręczyć Andy'iego - przechyliłem niezrozumiale głowę na bok.
-Niczym piesek, heheh. Andy to chłopak, który mi się podoba i chce go zmotywować do działania - na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-To będzie super współpraca! Ty mi pomożesz, a ja tobie! - zachichotałem, że prawie okulary spadły mi z nosa.
-Dokładnie! - puściła do mnie oczko - Zazdroszczę ci, będziesz chodzić z taką laską - potwierdziłem to skinieniem głowy.
-Umm, a co myślisz o Nathanielu, bo dla niego to nic nie znaczy podobno - dziewczyna poklepała mnie po ramieniu.
-To przecież oczywiste, że on kłamał -odparła i pokręciła głową, kontynuując - Ninuś, jesteś zbyt naiwny.
Poczułem niezwykłą ulgę dzięki jej słowom -A teraz chodź, idziemy na randkę - powiedziała, na co skinąłem głową, po czym wstałem z zamiarem wyjścia z pokoju. Raven zatrzymała się, by zamknąć drzwi.
-Nathan idzie - mruknąłem, widząc go kątem oka - To zaczynamy już od teraz -dziewczyna to potwierdziła. Przedstawienie czas zacząć.


(Chwila obecna)
Czułem na sobie wzrok brązowowłosego, ale gdy tylko szukałem jego oczu, to on patrzył przed siebie. Razem z Raven świetnie się zgraliśmy i rzeczywiście wyglądaliśmy jak para. Rzucaliśmy sobie długie spojrzenia. Czasem jednak traciłem rezon, wpatrując się w Nathaniela. Wtedy dziewczyna szczypała mnie albo robiła coś innego, by odwrócić moją uwagę.
-Z Ninusiem mieliśmy już pierwszą lekcje - oznajmia brązowooka. Chłopak nawet nie wykazał cienia zainteresowania.
-Tak, heh, ale szło mi dość słabo - ciągnąłem dalej temat. Raven zachichotała, trzepocząc rzęsami. Mogłaby nimi huragan rozpętać. Ale jedno trzeba jej przyznać; doskonałe aktorstwo.
-Jak możesz tak mówić, doskonale ujeżdżałeś... i nie tylko to - dodała po chwili, a ja śmiem sądzić, przypominałem pomidora. Jak ona mogła takie rzeczy mówić z łatwością. Moje uszy zaczęły zmieniać się w wulkan, gdy zobaczyłem zdziwione spojrzenie Nathaniela. To był zły pomysł, bardzo zły.
-Hehe, żartowałam ty zbereźniku -poklepała mnie po ramieniu i pociągnęła ku ławce. Delikatnie mnie na nią popchnęła, a ja grzecznie usiadłem. Dziewczyna nie miała litości dla moich policzków... usadowiła się bokiem, na moich kolanach. Od razu ułożyła moje ręce na sobie; jedną nisko na plecach, a drugą na kolanie. Sama ona położyła mi głowę na ramieniu. Nagle zza drzew wyłonił się chłopak... przerażający, bowiem całe ręce miał pokryte tatuażami, a do tego jest jak góra... czy to ten cały Andy? Przecież ja mam przechlapane... on mnie zabije.
- Jesteś taki ciepły, kochanie - powiedziała na tyle głośno, by tamten to usłyszał. Raven, obroń mnie, boję się. Nawet nie zauważyłem kiedy zdrenowany zacząłem ją miziać, a ona zachęcona tym przeczesywała moje włosy. Jejku... jak ja to kocham, mimowolnie zamruczałem (A/N Mruczy piekielnie seksownie i uroczo).