- No pewnie! - powiedziałam uradowana, nie mogąc się doczekać, aż chłopak pokaże mi pełnokrwiste bydlę z rogami, które wygrało wystawy.
Odłożył na moment watę i igłę, chwycił telefon i zaczął przeglądać galerię, aż nie znalazł wspomnianego zdjęcia. Odwrócił w moją stronę telefon i pokazał mi dorodne zwierzę z potężnymi, długimi rogami. Ciapatę zwierzę stało dumnie za ogrodzeniem i jakby uśmiechało się do kamery. Było czyste i zadbane.
- O rany, ale ma długie rogi!
- Bessie to Texas Longhorn, takie rogi są dla nich charakterystyczne - wyjaśnił. Odłożył telefon i ponownie chwycił przyrządy do dokończenia wełnianej brązowej owieczki. W tym czasie wyciągnęłam swój telefon.
- Ja ci pokażę naszą Neirę, która wygląda jak ta wełniana - powiedziałam i po chwili znalazłam zdjęcie. Pokazałam chłopakowi brązową owieczkę z krótki rogami przy głowie. Uśmiechnął i przyznał, że rzeczywiście istniało podobieństwo. - Szwajcarska Owca Górska Brunatna. Chyba jakoś tak to szło - schowałam telefon do kieszeni.
- Jesteś ze Szwajcarii? - pokiwałam głową i zaczęłam się przyglądać jak poprawia owieczkę.
- Tak - powiedziałam po chwili. - Przyjechałam tu do szkoły. Zobaczymy na jak długo - dodałam jeszcze i na nowo zaczęłam błądzić wzrokiem po bibliotece. - To może ja ci dam te piętnaście minut skupienia i popatrzę co tutaj jeszcze znajdę - zaproponowałam.
Anthony?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.